wtorek, 11 lutego 2014

Irlandczycy w Polsce, czyli CLASS SWAP

Edukacja...

Jak bardzo rozni sie w roznych krajach.

Pamietam,ze bardzo nie podobalo mi sie w Polsce to,ze MUSISZ WIEDZIEC WSZYSTKO... a nieprawda... nie musze. Nie chce byc Pania Chemik, Super Wygimnastykowana Pania od WFu, Znac perfekcyjnie 3 języki i na dodatek wiedziec wszystko co się działo w każdym państwie podczas II Wojny Światowej.

Mój rocznik był ostatnm rocznikiem, gdzie chodziło się do Podstawówki lat osiem.

Potem wybierało się szkołę średnią. Ja wybrałam Liceum o kierunku SPORTOWYM.

Tylko,że pomimo tego,że mieliśmy 6 godzin W-Fu i 3 basenu to mieliśmy też biologię na poziomie rozszerzonym, chemię i fizykę także, mieliśmy j. polskiego tyle,jakbyśmy wszyscy naraz mieli zostać nauczycielami . Przestałam trenować siatkówkę w drugiej klasie poniekąd i dlatego,że nie wyrabiałam się z nauką. Materiału mieliśmy mnóstwo,a czasu nie za wiele. Mojej koleżank (wc mistrzyni Europy w kajakarstwie) w szkole nie bywało nawet 2 -3 miesiące. Potem wracała na miesiąc i znowu jej nie było. Niektórzy nauczyciele byli wyrozumiali, niektórzy wbijali kłody pod nogi.

Nie byłam na studiach, byłam w liceum. Dlaczego mam się uczyć o wszystkim ? Chyba wybierając kierunek wybieramy też jakie przedmioty mnie interesują, których chciałabym nauczyć się bardziej,niż innych.

Jeśli kuleję w przedmiotach ścisłych to wybieram kierunek z przedmiotami humanistycznymi itp.

Nie powiem, Polacy są nader wyedukowani. Nasza edukacja jest na bardzo wysokim poziomie w porównaniu do innych , szczególnie matematyka, przez którą miałam koszmary,a na koniec liceum dostałam 3 z komentarzem nauczyciela :, Dałbym dwóje,ale wiem,że super radzisz sobie z przedmiotami humanistycznymi'.

Szkoła mnie stresowała. Przed niektórymi przedmiotami pociły mi się ręce i robiło niedobrze. Z przyjemnością jednak przebywałam na lekcjach angielskiego ,czy geografii.

Byłam pilną uczennicą, jedną z lepszych w klasie. Większość nauczycieli nie przepytywała mnie,bo wiedziała,że umiem.

Po 10 latach od skończenia szkoły ja nie pamiętam praktycznie nic. Nie pamiętam co było w lekturach, przez mgłę wymienię może 5 największych polskich rzek, polskich królów wymienię może z dwóch. ...
I co mi z tego,że TYLEEE się nauczyłam jak po latach nie wiem nic ?



CLASS SWAP - niedawno w TV pokazano świetny program składający się z kilku odcinków odnośnie kilkunastu Irlandczyków, którzy przez dwa tygodnie będą uczyli się w 3 innych krajach : HISZPANII, FINLANDII I POLSCE.

Tak, w Polsce w Smardziewicach.

Koniecznie musiałam zobaczyć  chociaż jeden odcinek,by usłyszeć co o naszej edukacji myśla osoby z zagranicy.

Polska szkoła była bardzo podobna do tej hiszpańskiej.

Irlandczycy zdzwinieni byli,że klasy wfu są łączone (chłopacy z dziewczynami),a w szkole nie nosi się specjalnych uniformów.

Liczne całusy i przytulanie się Hiszpanów nie przypadło im do gustu . 'Jeśli są jakieś pary w szkole to często się ukrywają' - mówił jeden z Irlandzkich uczniów.

Klasy są mniejsze od naszych.
W finlandzkich szkołach prowadzone są lekcje także jeden na jeden. Uczniowe ,którzy wiedzą lepiej mają więcej zadań domowych, tym co idzie gorzej próbują pomóc.

Finladczycy na lekcji angielskiego bardzo się stresowali mówić pomimo,i szło im całkiem nieźle. 'Nacisk jest na gramatykę, nie na mowę' - brzmi znajomo?

Polska. Serce mi drżało z ekscytacji jak Irlandczykom podobała się szkoła i zajęcia. Na WFie grali w siatkówkę. Pokazali polskim uczniom jak gra się w Hurling (najszybsza gra na trawie ) .

Podobno polscy chłopcy nie dali żyć Irlandczykom i ciągle chcieli z nimi w to grać.

Lekcja matematyki. Irlandczycy zdzwieni,że nie ma kalkulatorów. Pani nie mówiła po angielsku (dziwne,bo wszyscy inni nauczyciele tak). Byli w szoku,że matematyka jest na tak wysokim poziomie i,że w klasie panuje bardzo stresująca atmosfera ( nie można się odwracać itp.). Bardzo natomiast podobała im się lekcja muzyki. 'Polacy chyba lubią grać i śpiewać - ich muzyka jest taka rytmiczna' - mówiła pewna dziewczyna. Zdzwiona była też ,że lekcja moze była taka łatwa i przyjemna. Podobało im się,że zajecia trwają 45 min,a potem mają 10 minutową przerwę,bo u nich przerwy są tylko dwie. Szkoła zaczyna sie o 9 i kończy o 15.45. Młodsze dzieci kończą szkołę o 14.45 (wtedy akurat kiedy Minia próbuje zdążyć do pracy na 15).

Z niecierpliwością oczekuję kolejnego odcinku,a tymczasem wklejam linka jeśli któraś z Was chce go obejrzeć ( odcinek w języku angielskim) :

RTE CLASS SWAP

No i jakby tu wypośrodkować... która edukacja jest lepsza, dzięki której zdobędziemy lepszą pracę, staniemy się mądrzejsi ?

Jak Wy uważacie? Jak oceniacie Polskę na tle Europy? Jaki jest nasz poziom?

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji...


21 komentarzy:

  1. Z przyjemnością obejrzę za dnia ten program :) Ja uważam, że podstawówka i gimnazjum,owszem, wszytsko, ale już w średniej powinno się uczyć wybranych przedmiotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcinek jest super tylko reklam nie da sie przewijac. Jestem takiego samego zdania :)

      Usuń
  2. Ja jestem zdania, że jakąś wiedzę ogólną należy mieć. Z matematyką u nas wcale tak kolorowo nie jest, bo jak czasem trafię na "zagadki" z najprostszymi działaniami i widzę, że jest wielka dyskusja co do wyniku, który jest oczywisty,to ręce opadają. Bo tak proste rzeczy w życiu się przydają. Choćby po to by np.wybrać najkorzystniejszą lokatę i umieć obliczyć ile nam da zysku. U nas w kraju wg mnie (przynajmniej w moich czasach,ten sam rocznik co Ty) za duży nacisk kładło się jedynie na teorię, a za mały na praktykę. Pamiętam koleżankę, która pojechała na miesiąc do szkoły w USA i jak wróciła, to była porażona ich brakiem wiedzy o świecie. Myśleli, że w Polsce mówimy po niemiecku i generalnie mało kto ma murowany dom... (a był to schyłek lat 90tych).Taka niewiedza wg mnie też jest zła. Pewnie każdy system ma swoje plusy i minusy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Wiekszosc osob z USA po prostu nie zostala nauczona myslenia, bo wszystko maja podane na talerzu. Nie wiem jak jest w szkolach, nie wiem jaki wysoki jest ich poziom, ale wiem, ze sa moim utrapieniem , bo zawsze maja tysiac pytan do I chca zeby wszystko robic za nich.. coz ...

      Usuń
  3. Jak dla mnie nasz system edukacji działa, a raczej działał bardzo dobrze. Bo teraz kiedy widzę te rewolucję 6-latki do szkoły, gimnazjum, modyfikacja lektur szkolnych, 15 podręczników na semestr z danego przedmiotu, masakra jak dla mnie zmierza to w kierunku "wykształcenia" idiotów, ciemnej masy,bo dziś widząc na ulicy gimnazjalistki i przysłuchując się im co mają do powiedzenia to krew mi się gotuje porównać je można to tych "inteligentów" zza oceanu z USA. Słyszałam taki kawał o nauczaniu w USA nauczyciel pyta uczniów skąd się bierze mleko na co dzieci chórem odpowiadają z kartonu z marketu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do konca jestem przekonana czy szkola jest tylko odpowiedzialna za dzisiejsza mlodziez ( ha, ale to staro zabrzmialo). Wydaje mi sie, ze nasze pokolenie zostalo inaczej wychowane. Bez internetu, komputera. O wiedze trzeba bylo pytac rodzicow, bliskich, w encyklopedii. Teraz kazdy ma komore, fure.. sa inne priorytety, inne rozrywki.. ciezkie czasy nastaja...

      Usuń
  4. Jako uczennica czesto narzekalam na ten nasz polski system. Ze za duzo, ze po co to komu...z wieloma rzeczami rzeczywiscie tak jest, ze w zyciu w ogole mi sie nie przydaly, ale zdecydowanie wole to niz niewiedze.Nauka wybranych przedmiotow w liceum - sama nie wiem, znam kilku licealistow co to nie maja wciaz pojecia co ze soba poczac. Uwazam, iz 14latkowie czesto nie potrafia jeszcze okreslic drogi ktora chcieliby pojsc.
    We Wloszech obowiazek szkolny zaczyna sie w wieku 6 lat - do 16 roku zycia. Zajecia codziennie (oprocz niedzieli) w godz. 8 - 13. Sa pewne kwestie, ktore wiedziec sie powinno. Program chetnie obejrze bom ciekawa co tam o nas mowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne niektorym ciezko by bylo podjac kwestie w jakim kierunku chca isc, ale na pewno kazdy z Nas wie jakie przedmioty wchodza mu latwiej, a ktore przysparzaja o mdlosci. U Nas 5 tego do 16 tego roku zycia. Jestem bardzo ciekawa czego moj Maly Szymonek bedzie sie uczyl w tak mlodym wieku...

      Usuń
  5. Miniu, świetny wpis:-) Takie tematy niezmiernie mnie interesują, więc z przyjemniścią obejrzę program. Mnie się marzy praca w szkole, choć wiele
    osób mi to odradza, a ja wcią żyję praktykami, ktore podobno są niczym
    w porównaniu z rzeczywistą pracą
    nauczyciela. Polska edukacja.Wydaje
    mi się, że kiedyś była na wyższym
    poziomie. Ja byłam drugim-
    gimnazjalnym rocznikiem, a tym
    samym obowiązywała mnie potem
    nowa matura, ktora -według mnie-jest
    porażką. Wymaga się od człowieka
    powielania gotowych schematów
    myśkowych, tzw. klucza, który ktoś
    kiedyś ułożył. Wydaje mi się, że kiedyś -trywialnie ujmując-trzeba się było bardziej wysilać. A studia? Ja byłam zadowolona, choć często wiedza przekazywana na uczelni była całkowitym zaprzeczeniem tez wpajanych w liceum-dot. języka polskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uwazam, ze nowa matura to porazka I , ze zupelnie niepotrzebnie zostala ona zmieniona. I podobnie jak Ty tez uwielbiam takie tematy (chcialam kiedys zostac nauczycielka).

      Usuń
  6. Nie będę owijać w bawełnę: do orłów nie należałam. Szło mi dobrze z przedmiotów, które lubiłam. Reszty nie tolerowałam i nie uczyłam się po prostu. Jednak nie narzekam na nasz system nauczania. W technikum miałam mnóstwo przedmiotów, dziś się z tego cieszę, wiele zostało mi, o dziwo, w głowie z zawodowych przedmiotów. Natomiast ze studiów też sporo wyniosłam, może nie tyle wiedzy kierunkowej (choć trochę w głowie utkwiło), co innego spojrzenia na świat, wiele wykładów, rozmów z profesorami zmieniło moje podejście do kilku spraw. Dopiero dziś potrafię to docenić.

    P.S Wczoraj czytałam, co to ten Hurling, fajna gra! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Natomiast ze studiów też sporo wyniosłam, może nie tyle wiedzy kierunkowej (choć trochę w głowie utkwiło), co innego spojrzenia na świat, wiele wykładów, rozmów z profesorami zmieniło moje podejście do kilku spraw. Dopiero dziś potrafię to docenić."

      I to (moim zdaniem) jest cenne. A nie regułki wyryte na pamięć, zapamiętane z zajęć.

      Usuń
    2. Mój Mąż pracuje w zawodzie. Zapytałam ile procent wiedzy zdobytej na studiach wykorzystuje w pracy. Odpowiedział - 10-15%.
      Nic dodać, nic ująć.

      Usuń
    3. No wlasnie. Mozna zadac sobie pytanie : jak uczyc by czegos nauczyc? Bo wykuc jest prosto, a zapomniec jeszcze latwiej gdy wiedza niepotrzebna ...

      Usuń
  7. Wedlug mnie co nauczyciel to tradycja. My np. te same rzeczy na biologii co profil biol-chem I bardzo mi sie to nie podobalo. Powinnismy miec ogolna wiedze o wszystkim, ale juz rozszerzony poziom wiedzy powinni miec Ci, ktorych to naprawde interesuje. Dlaczego mam czuc sie jakbym studiowala medycyne jak ja chce miec ogolny poziom wiedzy na dany temat. Z checia chcialabym zobaczyc jak wyglada edukacja w innych krajach. A hurling to szalenstwo ;) juz bardziej podoba mi sie rugby ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie dobrym system był ten, bez gimnazjum. Nie wiem po co to wprowadzili, biedne dzieciaki przenoszą często do innej szkoły w tym najtrudniejszym dla nich, pod względem dojrzewania, czasie. I potem są różne kwiatki. Z polskiego powinni dzieciaki czytać więcej współczesnych lektur, nowa matura z polskiego, to porażka jak dla mnie. Z matematyki powinno być więcej życiowych przykładów, niż sama niepotrzebna teoria (choć na studiach uwielbiałam całki :) ), biologia większa wiedza na temat sexualności człowieka i może więcej o roślinach, które można potem przerobić na jedzenie, historię uwielbiałam, choć wiele kolegów uważa ją za nudną (też wina systemu i tego co musi uczeń umieć), dobrze by było by był przedmiot bardziej zaawansowany niż wos, więcej o tym co się dzieje na świecie, zarówno pod wzg politycznym, ale też geograficznym, kulturowym itp, muzyka mogłaby wyglądać jak realizacja pasji- kto nie próbował śpiewać, czy grać na gitarze?!
    A studia? Heh, skończyłam uczelnię techniczną, a jestem humanistką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam sie odnosnie niepotrzebnego, dodatkowego stresu jakim sa egzaminy do gimnazjum, potem szkoly sredniej I na studia. Wiecej praktycznych przedmiotow na pewno by sie przydala, ale wiekszosc nauczycieli sa starej daty I ciezko o kreatywnosc czy nowe sposoby nauczania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem 100% humanistką. Zawsze brzmi to lepiej, niż "jestem matematycznym debilem" :D Tak niestety jest. Ścisłe przedmioty były i są dla mnie męką. Mało tego - szukając studiów magisterskich szczegółowo przeglądam wykaz przredmiotów, bo nie chciałabym się zetknąć np. ze statystyką. Brrrr ;)
    Nie wiem jak wypadamy na tle Europy. Wiem natomiast, że mój znajomy, jak ja go nazywam - obywatel świata zwiedził wiele miejsc i z każdego wynosi podobne refleksje - studia do niczego mu się nie przydały (choć skończył filologię angielską, to gdy pojechał do Londynu to miał problem z dogadaniem się) i żałuje magisterki, bo to były zmarnowane lata i pieniądze. Być może coś w tym jest. Każdy robi według swojego uznania, a co Nam się w życiu przyda - to już ono samo zweryfikuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa i jeszcze w temacie studiów. Nie uważam, żeby 3 lata studiów licencjackich były czasem zmarnowanym. Dla mnie ten czas to nie tylko zmarnowany czas i pieniądze, ale przede wszystkim znajomości, przyjaźnie i poczucie, że to był fantastyczny (choć niełatwy, z wielu powodów) okres w moim życiu.
      Po obronie byłam zmęczona i marzyłam o wolnych weekendach. Teraz zaczyna mnie nosić i gdzieś tam odczuwam chęć do rozpoczęcia kolejnego kierunku.
      Zobaczymy :)

      Usuń
  11. Ja okres gimnazjum i liceum spędziłam w "plastyku", a to jeszcze inna bajka. Mieliśmy być kreatywni i przygotowani do studiowania na ASP. Poziom przedmiotów ogólnokształcących - żenujący, plastycznych - kiepski. Znudzeni prowadzący po prostu "odwalali swoje", zupełnie bez pasji. Z całej klasy (ok. 14 osób) na studia dostało się może z 5 uczniów. Ja, cudem, na architekturę na polibudzie, reszta na Akademię. Zajęcia codziennie od 8:00 do 16:20. Cóż... mogło być lepiej... :/
    PS. Zapraszam ponownie na blog, tam wstawiałam taką listę, trzeba kliknąć "Add your link" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja spóźniona, ale Miniu super post, fajne porównanie. Moje zdanie jest takie, gimnazjum w Pl to ogromna pomyłka, dzieciom przewraca się w głowach, my chodziliśmy 8 lat do szkoły podstawowej i wyroślimy na normalnych ludzi. A to co się dzieje z nasza młodzieża to bój sie Boga

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes