poniedziałek, 10 lutego 2014

Irish Rail

Ostatnio ciężko wygospodarować Nam wolną chwilę. Chłopcy przez ostatnie dwa tygodnie byli chorzy co oznaczało wieczne siedzenie w domu. W piątek poszli już do żłobka,a Pani,która często opiekuje się grupą Szymonka ponownie była Nim zachwycona. To takie miłe kiedy w domu zachowuje się niepoprawnie,ale z zewnątrz przynosi pochwały. Mikula też był grzeczny,a to najważniejsze.

Przeglądając internet w sobotę zapytałam się M. co myśli o wycieczce pociągiem.
Kolej w Irlandii nie jest za bardzo rozwinięta. Praktycznie każda rodzina posiada w domu co najmiej jeden samochód. Rzadko kiedy słyszę,że ktokolwiek podróżuje pociągiem,a to bardzo dziwne ponieważ większość dworców jest nowiutkich, pociągi są nowoczesne i czyste no i jaki komfort..!!
Chłopcy lecieli samolotem, jechali autobusem,ale nigdy nie pociągiem.




Postanowiliśmy więc ruszyć na wycieczkę . Kupiłam bilety,które trzeba było wydrukować w specjalnej budce, sprawdziliśmy ,gdzie dokładnie znajduje się stacja i zwarci i gotowi wstaliśmy po 7 by o 8.50 ruszyć w świat.

Na stację dojechaliśmy o 8.30 . Nie obyło się bez niespodzianek. Za parking można zapłacić tylko drobnymi,a my mamy same banknoty. M. spanikował,że jesteśmy nie po tej stronie co pociąg jedzie.
Zaczął więc jeździć wkoło miasteczka, ale nie mogliśmy znaleźć dojazdu. Wróciliśmy więc ponownie w to samo miejsce..na zegarku 8.42. Deszcz pada. Pociąg ma być za 8 min. W końcu są zauważam schody (swoją drogą jak M. mógł ich nie zauważyć????). Winda nie działała,więc M. musiał wnosić Mikusia,a ja szybko Szymusia.

'Biletów nie mamy ' - krzyczy M. widząc nadjeżdżający pociąg...

'Aaaaa...' - krzyczę załamana,.. przecież trzeba je wydrukować ze specjalnego miejsca. Gdzie ta budka cholera?

Pociąg podjechał...wysiadł Maszynista ,powiedział,ze bez stresu mamy spokojnie wydrukować te bilety i On na nas poczeka!!

Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam. Jednak moja radość nie trwała długo,bo ów Maszynista poinformował Nas,że nie dojedziemy pociągiem do miasteczka,którego chcieliśmy,bo zalane zostały tory ( przez te cholerne deszcze i wichury) i w połowie drogi będziemy musieli przesiąść się do autobusu.

'No to super wycieczka pociągiem ' - pomyślałam sobie.

Chłopcy byli wniebowzięci.
Siedzieli przy oknie więkość drogi.
Z apetytem zajadali się kanapkami zrobionymi przez Tatusia.
Chodzili po całym wagonie ( nie dało się ich powstrzymać).






Później w autokarze też byli grzeczni (bynajmiej siedzieli zapięci pasami :)




Na miejsce dojechaliśmy o 10.20 i mieliśmy 2 h na 'wiosenny' spacerek po mieście.

Chłopcom wycieczka bardzo się podobała.
Szymcio dużo chodził na nóżkach,ale zgodnie z M. stwierdziłam,że dostawkę do wózka musimy na wakacje mieć i koniec.

Podróż pociągiem się udała. Dzieci były tak zmęczone ,że zasnęli zaraz po powrocie do domu.


I co Mamuś, koniec już?

Pozdrowienia,
Minia




11 komentarzy:

  1. Fajna wycieczka!Ale Wam fajnie, maszyniści na luzie, mogą poczekać:-)
    Chłopcy cudni! Aż miło się ogląda!
    P.S. Dla Emilki, największą frajdą była jazda tramwajem.Do tej pory się ekscytuje, kiedy jesteśmy w mieście i akurat coś tam nadjedzie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Autokar to najlepszy środek transportu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł na wycieczkę! My też kiedyś o takowej rozmawialiśmy...no ale przed nami jeszcze wszystkie środki transportu :)) (oprócz auta). Fajni są Twoi chłopcy, słodziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz dawno chcialam zabrac chlopcow tylo nie za bardzo bylo kiedy ;)

      Usuń
  4. Ale fajny pomysł Mamuś :) My sami z Mężem chcieliśmy w tamtym roku zrobić sobie wycieczkę pociągiem. Ot, tak ;-) Ale nie było kiedy, odbijemy sobie jak Zośka podrośnie :)
    Chłopcy spisali się super!! Cudne zdjęcia :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i choć z przebojami to wycieczka udana:) My też rzadko pociągami jeździmy, chłopcy to chyba ze 2 razy pociągiem jechali i chyba ze 3 razy autobusem. Za każdym razem frajda, bo to zawsze inaczej niż autem;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super! :) Wielka frajda dla chłopaków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mieliście przygody, a co do maszynisty SZOK u nas pewnie wzruszył ramionami i powiedział, że za gapowe się płaci. Mikuś jaki on już duży pomału dogania Szymka :) Ja pociągiem uwielbiam podróżować, chyba najlepszy środek transportu powiem Ci w tajemnicy, że marzy mi się podróż koleją transyberyjską mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to marzenie spełnić. Lula jechała tylko wąskotorówką prawdziwym pociągiem jeszcze nie, a pociągi uwielbia jak ma okazję to układa byle co na ziemi kartki, kredki, miśki i mówi mama pupu czyt. pociąg. Muszę pomyśleć o podobnej wycieczce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna wycieczka. Steffi tez jeszcze nigdy nie jechal pociagiem. Tak sobie mysle, ze on chyba nawet nigdy pociagu na zywo nie widzial. Pamietam nasza pierwsza podroz autobusem - juz tam rozgladal sie po katach.
    Fajnie, ze maszynista spoko i poczekal, bo w Polsce to czasami przed nosem Ci zamkna :( Kilka lat temu, zdarzylo mi sie tutaj zatrzymac pociag...siostra jeszcze w kolekce po bilety stala, ale poczekali :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U Nas najblizszy tramwaj to w Duublinie. Poki co tam na razie sie nie wybieramy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlaczego ja nie widziałam tego posta? Hmm
    Wycieczka super, my też planujemy pociąg na lato :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes