wtorek, 28 stycznia 2014

Pomysłowy Starszak


Dzieci choruja,a szczególnie Młodszy znowu złapał jakiegoś wirusa,więc Starszak z nudów wychodzi z siebie.

Mam wielką nadzieję,że się wykurują do piątku,by dzielnie pomaszerować do żłobka.

Muszę się pochwalić,że w ubiegłym tygodniu Starszak nawet nie zapłakał widząc wychodzących rodziców, ale moja młodsza Płaczka nadrobiła podwójnie.

Przychodząc po chłopców zaczepiła mnie Pani Opiekunka wniebowzięta,że Szymon wziął ją za rękę ,poszli sobie do stoliczka i ucięli pogawędkę. Śmiała się,że coś tam po angielsku/coś tam pewnie po polsku powiedział,ale jest nim szczerze zachwycona ( z reguły Starszak lubił bawić się sam i jakoś nie był za towarzyski). Nie umieszkał zlekceważyć też utęsknionej Mamy,by dokończyć swoją zabawę. Mikuś za to zrywa się i biegnie ile sił w nóżkach ,by się przytulić i wziąć go stamtąd jak najszybciej .

Wracając do pomysłów Starszaka.

Starszak lubi zostawiać niespodzianki w pralce ( zawsze dwa razy muszę sprawdzić czy w bębnie nic nie ma),
Starszak lubi zmieniać miejsca różnych rzeczy np. piloty lądują w śmieciach, śmieci lądują na podłodze...ot żeby nudno nie było... Skarpetki wyjmuje z szuflady,by później poukładać je, wybrać najfajniejsze,a resztę eee zostawić na podłodze....
Chcąc być interesującą i kreatywną Mamą wymyśliliśmy zabawę w chowanego (ok, z kreatywności nic tu do tego,ale starałam się). Starszak uwielbia chować się po całym domu,a i ja mam prześwietną zabawę,bo jak go wystraszę do chichrocze się na cały dom.

Schowałam się więc z Mikołajkiem (Bidulek cały wczorajszy i dzisiejszy dzień z wysoką gorączką) do ostatniego pokoju, w którym 'sypialnię' urządziła sobie Misia. Większość rzeczy,które są w tym pokoju to wszystkie te niepotrzebne,więc rzadko kiedy się w nim pojawiamy :)

Tak więc uciekliśmy Szymonkowi,a On nas szuka i szuka i szuka.
Wchodzi, słyszę ,że się kręci....

Słyszę przekręcany klucz w drzwiach....

CHOLERA! - krzyczę - 'Szymciu, kochanie - odklucz drzwi '- mówię spokojnie.

Chyba pierwszy raz w życiu nie spanikowałam,a panikara ze mnie straszna.
Wiedziałam,że mogę wyjść przez okno (chociaż nie zdawałam sobie sprawy,że co mi z tego jak drzwi wejściowe i drzwi boczne są zakluczone???).

'Szymusiu  - mówię - tak jak przekręciłeś klucz w jedną strone tak to zrób w drugą'.
Coś mi tam odpowiada...słyszę ,że się denerwuje...nerwowo naciska na klamke...woła Nas

'Szymuś, przekręcz klucz i Nas wypuść'.

Szymek zapala światło, coś tam kręci i co???

Otworzył te cholerne drzwi...

'Kochany Nasz Wybawco, pomysłowy jesteś nie ma co' - powiedziałam mu i dziękując za uratowanie pocałowałam go w główkę.

Nie wiem co to by było,gdyby ich nie odkluczył... telefon był w innym pokoju , nikogo w pobliżu.

Od dziś kluczy w żadnych drzwiach nie będzie...

A swoją drogą w życiu bym nie pomyślała,ze Starszak umie je zakluczać i odkluczać :D


Pozdrawiam ,
Minia

11 komentarzy:

  1. heheheh już sobie wyobrażam Twoją minę :D ja bym nie krzyczała...ja bym się darła otwieraj i pewnie pozostało by mi to nieszczęsne okno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze wlasnie ten stoicki spokoj spowodowal, ze Starszak raz dwa I drzwi mial otwarte ;)

      Usuń
  2. Usmialam sie, ale gdyby mnie to spotkalo to zapewne nie byloby mi za bardzo do smiechu. Nam w domu zdarzylo sie, ze drzwi sie zaciely. Nie byly zamkniete na klucz, po prostu cos sie zamku zacielo i gdy naciskalismy na klamke to ten ''jezyczek'' co zwykle wchodzi do srodka w ogole sie nie ruszal. Drzwi trzeba bylo wywarzyc. Strach sie bac co by bylo, gdyby Steffi byl akurat sam w drugim pokoju (mieszkamy na drugim pietrze).

    OdpowiedzUsuń
  3. haha pewnie mialas niezlego stresa;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde,ja bym spanikowała...

    OdpowiedzUsuń
  5. Woow! Pomysłowy chłopak nie ma co :D
    Podziwiam za tą zimną krew!! ja bym spanikowała pewnie jak nic ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to masz mamusiu pomysły w chowanego, teraz to śmieszne, ale pewnie wtedy to jakiś koszmar był. Dobrze, że tak się skoczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrówka dla Mikołajka! Szymcio - urwisek jeden. Wiesz, chyba ja też wyciągnę klucze. Emilka też - ostatnio - zbytnio się nimi interesuje;-) Co prawda - nie potrafi przekręcić, ale trening czyni mistrza. Wasza historia tylko utwierdziła mnie, że należy uczynić to jak najszybciej:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezłe chwile grozy Ci synek zafundował :) Ale odkryta nowa umiejętność :D:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do pomysłów to jest mi to znane z pralką, z wyjmowaniem skarpetek tylko u nas skarpetki wciskane są lakom i sobie na nogi, ostatnio jest akcja pacie czyt czapka na głowie chodzi spać w niej je i takie tam. A co do zamknięcia to przypomniałaś mi historie mojego brata jak był mały mama poszła do sąsiadki sprawdzić godz bo jej zegarki stanęły a mój cwany brat zamknął mamie drzwi do domu przekręcił zamek mama dzwoni prosi otwórz a on się cieszy, że mama nie wejdzie kiedy zabawa mu się znudziła postanowił drzwi otworzyć zamek się zaciął i w bek i krzyk mama zamek a ni drgnie dobrze, że okna były otwarte przyjechała straż i przez okno weszła i jakoś drzwi otworzyli. A Wasz Szymuś widać, że głowę ma pełną pomysłów sto na minutę. Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło. Ja mam wbite do głowy jak wychodzę na klatkę bo węgiel do palenia drzwi zamykam tak by Lula nie mogła otworzyć ewentualnie biorę klucze, albo ją ze sobą.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes