piątek, 31 stycznia 2014

NFZ kontra HSE, czyli o sluzbie zdrowia slow pare...

Kiedys na Ewiczki blogu moglysmy poczytac na temat polskiej oraz wloskiej sluzby zdrowia.

U mnie bedzie o polskiej kontra irlandzkiej.

Ostatnio mialam przyjemnosc zobaczyc program u Lisa I bylo akurat o tragediach, ktore ostatnimi czasy zdarzaja sie czesciej.

Mowa tutaj o porodowkach.

Jestem szczerze zszkokowana postawa szpitala , a raczej pracownikow we Wloclawku, ktory zaniechal swoich obowiazkow przez co malutkie , kochane blizniaki nie przezyly ani dnia poza brzuszkiem Mamy.

What da ***k???!!!


Potem ta para w programie, ktora opowiadala, ze to byl ich pierwszy porod, ze powierzyli sie calkowicie personelowi, bo przeciez oni wiedza , co robia.

Oszalalam prawie, gdy uslyszalam, ze serduszka dziecka sluchali tylko 3 razy podczas porodu..czy tak zawsze jest Mamuski? Czy tak sie rodzi w Polsce??

U Nas przed porodem Usg robi sie raz w 20 tyg. Dopiero teraz HSE zmienilo, ze USG w szpitalu beda jednak 2.wow, ale szal.

Idac na porodowke nie ma sie robionego tu USG, ale wchodzac na sale jestem podlaczana do monitora tetna dziecka, ktore towarzyszy Nam az do rozwiazania.

Panstwo, ktorzy byli w programie mowili, ze na sali byla studentka, a polozna zjawila sie w miedzyczasie 3 razy. U mnie byly studentki dwie, polozna pojawila sie dopiero jak osiagnelam 10 cm szal pal I bylam gotowa do porodu. Lekarza nie widzieli, ja tez nie.

Gdy pokazali te zdjecie dziewczynki zalalam sie lzami. Co za bol musi czuc Matka? Jak maja to wszystko sobie poukladac, jak maja zyc ze swiadomoscia, ze przez zaniechanie obowiazkow ich dziecko nigdy juz nie wyzdrowieje.

W II fazie porodu rodzilam Starszaka ponad godzine. Jego tetno bylo dobrze wyczuwalne, ale Polozna sie niepokoila. Po kolejnych 20 min stwierdzila, ze nie dam rady. Zadzwonila po lekarza. Lekarz przyszedl po 5 min z czerwonymi oczami (podejrzewam, ze drzemal) I wierzcie jak go takiego zobaczylam I jeszcze uslyszalam, ze Szymon bedzie wyciagany 'odkurzaczem' zaparlam sie jak moglam, znalazlam tyle sily, by go sama urodzic.

Przy moim drugim porodzie byla sama polozna (lekarza nie widzialam na oczy) I pozniej przyszla Pediatra ze wzgledu na to, ze Mikus rodzil sie wczesniej , niz powinien I chciala go zbadac.


Izba Przyjec : w Polsce nie wiem - nigdy nie bylam.
Irlandia - z chorym okiem jak zapisalam sie w rejestracji o 13 to wyszlam ze szpitala o 22.
Michal problem z cisnieniem. O 11 przekroczyl prog szpitala, wyszedl 19.
Z Mikusiem czekalam krocej ze wzgledu na jego wiek 5 tygodni odjac 5 tyg (mial sie wtedy dopiero urodzic). Zajeli sie nami szybko. Nakaz zostania w szpitalu - zapalenie oskrzeli. Dla mnie to byka trauma, szok... dopiero co zostalam druga Mama, a On taki chory - sinialy mu usta, tracil oddech , dusil sie.
Po pierwszej nocy w ktorej wymiotujac prawie sie udusil przeniesiono Nas do pokoju zaraz przy dyzurce pielegniarek. Mikus mial na tyle szczescie, ze opiekowal sie nim sam Ordynator. Ja bylam miekka jak gabka. Plakalam z kazdym jego atakiem, a nogi to mi sie uginaly. Poznalam wiele pielegniarek, ktore byly wrecz stworzone do tej pracy.,  Przychodzily do Mikusia, glaskaly, karmily (kazac mi isc sie przewietrzyc, isc na kawe I odpoczac). Byly tez takie, ktore jak widzialm, ze maja dyzur to blagalam Boga by Misiu nie tracil oddechu. Jednej chyba zajela minuta (dla mnie najdluzsza w zyciu) zeby podlaczyc Misiowi maseczke z tlenem, druga (ma czworo dzieci) za kazdym razem wiekszosc czasu spedzala piszac raporty. Wygladala na znuzona I znudzona. Z laska spelniala moje prosby o pomoc przy obroznianiu noska.

Pamietam jak bylismy po porodzie na Intensywnej to Mikusiowi bardzo smierdzial pepuszek. Zwrocilam sie wiec do pielegniarki, ze cos jest nie tak. Zareagowala natychmiast. Tam pracowaly zlote kobiety. Kazda te maluskie stworzenia kochala jak swoje. Gdy przychodzilam karmic Malego jedna siedziala przy blizniakach i cos im opowiadala, druga pokazywala mi kilka sposobow na odpijanie, trzecia glaskala malutka raczke.

Wydawac wiec by sie moglo,ze kazdy lekarz I pielegniarka, polozna, ordynator powinni byc z powolania, dla ludzi. Jesli my nich nie obchodzimy to na czym im zalezy?

Ja ida  do lekarza szukam pomocy. Rodzac dzieckom powierzam zycie swoje I dziecka personelowi, ktory tam pracuje.

Irlandia - kraj katolicki. Kolezanka poronila w 8 tyg. Slyszy :"organizm sam sie musi oczyscic'. Nie ma tabletek, lyzeczkowania , nic. Kobieta pozostawiona sama sobie. Po 2 tyg. wydala z siebie fasolke. "Najgorsze doswiadczenie w moim zyciu'-mowi do mnie.

Do szpitala zglasza sie kobieta , ktorej w 17 tyg ciazy pekly wody. Lekarze nic z tego sobie nie robia, bo dziecku nadal bije serduszko. Kobieta zostaje wyslana do domu. Po dwoch dniach wraca z silnym bolem brzucha. Klada ja na obserwacji. Z godziny na godzine tetno jej jest coraz wyzsze. Gdy jest w stanie krytycznym lekarze zdaja sobie sprawe, ze zle sie dzieje. Dziewczyna umiera...... na sepse...

What da f..k???????

Gdyby wyjeli jej dziecko zylaby do teraz I moglaby miec ich jeszcze tuzin. Kto zawinil? Dlaczego?????

Czy pracownicy sluzby zdrowia pracuja za dlugo? Dostaja za mala wyplate? Czy to problem systemu czy ludzi?

Dlaczego myslac o szpitalu przyprawia mnie o mdlosci?

Czytalam w Wyborczej o starszej Pani, ktora zostawiona zostala 'na pastwe losu', bo lekarz stwierdzil, ze nie da sie jej pomoc. Jej Syn walczyl o lozko, o zainteresowanie,  o godna smierc. Zmarla...zapomniana, smutna, odkladajac cale zycie skladki na sluzbe zdrowia.

Czy oni nie maja sumienia? Czy panuje taka znieczulica? Czy im sie nie chce?

Nie wiem , ktora z tych sluzb jest lepsza. Nasza jest platna sluzba zdrowia. Za wejscie na IP trzeba zplacic 100 e. Mozna tez udac sie najpierw do lekarza (zaplacic ok 50-60e) , ktory wypisze skierowanie I wtedy wejscie jest za darmo. Za lozko sie placi. Istnieja Medical Card, ale sa one dla osob z niskimi zarobkami oraz starszych.

W Polsce za darmo, ale poziom uslug fatalny.

Az strach sie bac.
Strach byc w ciazy, strach byc chorym...

A co Wy uwazacie na ten temat?!

13 komentarzy:

  1. W każdym zawodzie są ludzie z powołania i tacy, którzy nie powinni w nim pracować. Dotyczy to nie tylko lekarzy, a wszystkich grup zawodowych. Nie można generalizować, że wszyscy lekarze są bezduszni i mają pacjentów gdzieś. W żadnym zawodzie nie można generalizować. Jak już media o czymś trąbią to o błędach właśnie, zaniechaniu i tragediach zwykłych ludzi. A o sytuacjach odwrotnych się nie mówi, a przecież uratowanie czyjegoś zdrowia, życia to też coś ważnego. Nie lubię szpitali,ale z innych względów niż personel. Bo ten zawsze był złożony z różnych ludzi takich z sercem i takich obojętnych. W Polsce leży też system wg mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Alu, ze w kazdym zawodzie popelniane sa bledy, ale wcale one mogly nie miec miejsca. I w kazdym spoleczenstwie sa osoby lepsze i gorsze. Wedlug mnie jednak lekarze powinni byc z powolania, a nie dla zawodu I kasy z nim zwiazanego.

      Usuń
    2. Z tą kasą to też ludzie mają złe wyobrażenie, bo państwo wcale jakoś super nie płaci. Dlatego większość lekarzy dorabia prywatnie. To samo co napisałaś można odnieść do księży (ich uważam za mocno spaczoną grupę), nauczycieli...

      Usuń
  2. Żeby się za mocno nie rozpisywać i nie zarażać agresją, napiszę krótko. Będąc kilka razy w różnych szpitalach 90% sytuacji było zaskakująco złych, czasem wręcz bulwersujących. Jedynymi emocjami towarzyszącymi było niedowierzanie i bezsilność.
    Ale te 10% było pozytywnych. Udało mi się trafić na super personel, ludzi z powołaniem i sercem! Dla których zagubiony dzieciak, przerażony szpitalem nie jest kolejnym obiektem, któremu trzeba dowalić, bo nienawidzi się swojej pracy i ma się akurat zły dzień, poza tym już tyle ludzi na oddziale i jeszcze kolejny się trafia - jak na złość! tylko dzieciak ten, dla nich jest pacjentem, któremu okazuje się wsparcie a przede wszystkim właściwie diagnozuje i leczy!
    Systemu z dnia na dzień się nie zmieni, pozostaje więc mieć nadzieję, że (twu, twu odpukać! ) w razie gdyby coś się zadziało, to trafi się akurat na ten "lepszy" personel

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo to nienormalne, że na posiłek dla więźnia jest więcej kasy niż na posiłek chorego...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak juz u siebie kiedys wspominalalam to ciezki temat. Systemu idealnego chyba nie ma. W Polsce bezplatny, w Irlandi platny, Wlochy beda gdzies po srodku - choc maksymalna oplata do obecnie chyba 40euro. Szpital jest bezplatny dla wszystkich i lecza wszystkich, bezdomnych rowniez. Nasz Steffi jest zwolniony z wszelkich oplat, bo inaczej chyba bysmy z torbami poszli, trzebaby mieszkanie sprzedac a i tak pewnie by nie starczylo. W rozmowie na intensywnej wyszlo, ze jednodniowy koszt jednego dziecka na intenswynej to ok. 500 euro. Kiedys panicznie balam sie szpitali...przez blad lekarza starcilam obu dziadkow - mial wylew. Najpierw karetka nie przyjechala bo ponoc kuzynka dzwoniaca po pomoc obrazila pania dyspozytorke i ta za kare karetki nie wyslala. Po ponownej ingerencji przyjechal lekarz, zbadal, kazal zalozyc dzaidkowi buty i zejsc samemu do karetki, gdzie ludzie z wylewem nie powinni w ogole chodzic. Dziadek zmarl 2 dni pozniej, ale juz w karetce byl reanimowany!! :( Tutaj troche mi sie odmienilo i zaczelam lekarzom ufac choc szpitali i tak nie lubie. Ja przy porodzie mialam caly sztab - 2 ginekologow, 4 polozne, pielegniarki i na koncu neonatolodzy. Sytuacja byla jednak specyficzna. USG robione przed wjazdem na porodowke a na porodowce od poczatku do samego konca monitorowane tetno. Wiem jednak, ze przy kazdym porodzie jest neonatolog - w fazie finalnej. Jak czytalam o starszej pani to przypomniala mi sie moja babcia. Moja notka ma ciag dalszy - lekarze z zawodu czy powolania? lezakuje jednak w roboczych i czeka na dokonczenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego ja przezornie szukałam szpitala, w którym będę rodzić "godnie". Wybrałam taki, do którego mam 1 godzinę drogi... Nie żałuję. Ze względu na moje wysokie ciśnienie do KTG byłam podłączona przez prawie cały poród... Więc bicie serduszka slyszałam cały czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli do KTG nie podlacza sie standardowo? Szalenstwo!!!

      Usuń
  6. Nie można wszystkich mierzyć jedną miarą są lekarze, pielęgniarki, położne te na plus, ale i te na minus, które nigdy w tym zawodzie znaleźć się nie powinny. Bo pewnymi cechami charakteru pewne zawody powinny się odznaczać jak np opiekunki do żłobka, przedszkola powinny lubić dzieci. I chyba tyle w tym temacie bo o polskim NFZ nie warto mówić bo nie ma o czym leży i kwiczy, ale minister zdrowia pan Arłukowicz jest zdania, że jest dobrze masakra :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie podpinali co jakiś czas na chwilę do ktg, sprawdzić tętno małej i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie być podłączona do tej maszyny non stop. Być może u Was wygląda to inaczej, tam gdzie rodziłam maszyna do ktg stała na wózku wysokości mi mniej więcej do pasa i jakbym miała to ciągać po całej sali czy do łazienki to ja dziękuję ;)
    Ja poród wspominam dobrze, miło, miałam fajną położną, urodziłam w 3h po przyjeździe do szpitala, przed tym jak zaczęły się parte w sali pojawiła się neonatolog, chirurg i kilka innych osób (nie wiem nawet kto ;) )
    Ale wiem też, że znajoma rodząca w tym szpitalu niecałe pół roku później jest bardzo niezadowolona i źle wspomina cały poród, opiekę w trakcie i po. Nie wiem od czego to zależy? Od podejścia osób na zmianie, od tego czy są wyspani czy poród jest w nocy czy w dzień? Nie mam pojęcia.

    W każdym razie mnie przeraża sytuacja w szpitalu gdzie pracuje moja mama- jeden z lekarzy ma tam etat pediatry na oddziale dziecięcym, lekarza dyżurnego na karetce i przyjmującego na IP. I nie rzadko na kolejne dyżury udaje się bez żadnej przerwy. To jest szaleństwo!

    Natomiast o NFZ nie mam ochoty nawet się wypowiadać bo tylko wku..ić się można na to, co się wyprawia z naszymi(!) pieniędzmi ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż mogę dodać? Zgadzam się w pełni, a ostatnie Twoje zdanie jest doskonałą puentą:
    ,,Az strach sie bac.
    Strach byc w ciazy, strach byc chorym...''

    OdpowiedzUsuń
  9. I niestety świadomość ubezpieczeniowa swojego życia i zdrowia "na własną rękę" jest zerowa :-( a wtedy nie trzeba się leczyć w państwowej służbie zdrowia, gdzie ważniejsza jest ekonomia (czyli za co NFZ płaci), niż człowiek. A tych z powołania "przytłaczają" biurokraci :-(

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes