środa, 22 stycznia 2014

Angielski - dwa światy

Świat zwariował albo może to ja zdziwaczałam.

Irlandia - język urzędowy angielski oraz irlandzki w znacznie mniejszym stopniu.

Polska - język urzędowy polski.


Nie wiem dlaczego tak jest,że w Polsce zmusza się / przekonuje / nakłania dzieci do nauki języka w wieku 3 czy 4 lat. W Polsce na siłę próbuje się udowodnić jakiego to się nie ma zdolnego i mądrego dziecka, jak to ekstra jest,że ma tyle zainteresowań w tak młodym wieku itp.

Nie wiem dlaczego Polacy na emigracji nie chcą swoich dzieci uczyć języka,którym będą musieli się posługiwać.

Paradoks?

Dokładnie.

Przykład :

- Znajomi mają Syna 20 miesięcznego. Od 10 miesięcy Znajoma wróciła do pracy i razem z Mężem są aktywni zawodowo. Dziecko na cycku, żadnej TV to tylko niektóre widzimisię MAMUŚKI. Młodym opiekuje się emerytowana nauczycielka polskiego.
Spotykając znajomego po drodze do pracy podpytałam się o jego rodzinkę. Jakimś tam torem weszliśmy na język angielski - NIE, my do dziecka nie mówimy po angielsku.... POMIESZA MU SIĘ....


---------------------------------------------------------------

Znajomi nr 2.

- 'Ja mojego dziecka języka angielskiego uczyć nie będę na pewno' - mówi aktywna zawodowo Mama ,której Synek skończył rok. Chłopiec chodzi do irlandzkiego żłobka,ale opiekę przejęła nad nim jedyna Polka,która tam pracuje.
'Wiesz Minia, nie chcę żeby mu się języki poplątały. Mojej koleżanki Litwinki Córeczka tak się zablokowała,że nie mówiła ani po litewsku ani po angielsku'

---------------------------------------------------------------

Znajomi nr 3:

'Minia, czy masz chwilę podjechać ze mną do szkoły? Wzywają mnie już 3 raz,a wiesz jak to z tym moim angielskim, połowę nie zrozumiem,a chyba coś poważnego,bo Młoda ciągle płacze,gdy musimy się zbierać do szkoły'.

Minia jechać nie mogła,ale po kilku dniach ów znajoma spytała się,czy nie podjechałabym i nie przeczytała papierów,które instytucja jej wysłała.

Pojechałam i z każdym przeczytanym zdaniem buzia otwierała mi się szerzej i szerzej.

Córki ma dwie - jedna lat 11, druga 7. Chodzą do irlandzkiej szkoły już drugi rok (wcześniej mieszkały w Polsce,a Tatuś żył tu sam).

Tak,jak starsza coś jeszcze kuma,to młodsza w ogóle. Na zapytanie : 'Maja, czy mogłabyś odpowiedzieć na pytanie?' Maja zaczyna wyć. Nie rozumie Pani. Nie rozumie dzieci. Nie chce być gdzieś,gdzie nie czuje się dobrze.

Rodzice Polacy, telewizja polska , znajomi Polacy, dzieci znajomych też polskie, sklepy polskie. Gdzie te dzieci mają się nauczyć języka jeśli cały czas są w otoczeniu języka polskiego???

Zaproponowałam korepetycje w trybie pilnym. Sama nie mogłam się podjąć ze względu moich dwóch Łobuzów i pracy,ale kazałam jak najszybciej przyzwyczaić ją do angielskiego. Zmienić telewizję na irlandzkiego operatora, zabierać ją na jakieś kółka, do świetlicy ,gdziekolwiek....


---------------------------------------------------------

Czy świat zwariował?

Moje dzieci chodzą do irlandzkiego żłobka. Rodzice z nudów mówią po angielsku. Starszak rozumie w dwóch językach bez problemu. Częściej wybiera jednak angielski ,aniżeli polski. Najczęsciej jednak cały czas mówi po 'hebrajsku' jak to powiedziałą moja Teściowa (czyli po swojemu).

Nie wyobrażam sobie mieszkać w kraju,w którym nie potrafię powiedzieć słowa, w którym moje dziecko będzie zielone idąc do szkoły,bo nie rozumie,bo źle się czuje....

Telewizję mamy anglojęzyczną, wszystkie książeczki angielskie.

Nie rozumiem postępowania Polaków na emigracji. Do czego to prowadzi????

Ich mi nie żal... żal mi tylko tych biednych dzieci.....


A jaka jest Wasza opinia na ten temat? Uczyc maluchy, nie uczyc, kiedy, jak I w jakim stopniu?


39 komentarzy:

  1. Dla mnie to powinno być tak, że dziecko zna język kraju, w którym mieszka i się uczy oraz swój ojczysty. Ale jak to zrobić by było biegłe w obu nie wiem. Może tak jak my w Pl uczymy się języków obcych, tak uczyć mieszkając za granicą dzieci ich ojczystego języka? Pamiętam wizytę sprzed lat u dalszej rodziny w Niemczech. Kilka dalekich kuzynów mamy i ich dzieci. I tak dzieci jednego z kuzynów mówiły biegle po niemiecku i po polsku, więc od razu się fajnie dogadaliśmy, a dzieci drugiego z kuzynów po polsku nie umiały ani słowa (choć rodzice znali i sami umieli mówić po polsku). Taka sytuacja też mi się nie wydaje do końca dobra... Choć zakładając, że dzieci nigdy nie wrócą do ojczystego kraju to może im to niepotrzebne? Ale z drugiej strony wydaje mi się, że dobrze jest znać własne korzenie. Na mnie wtedy osobiście lepsze wrażenie robiły te dzieci, z którymi umiałam się dogadać, czyli te dwujęzyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra uwaga Ala. Moze tak jest, ze bedac za granica lub w Polsce uczymy dzieci jezyka z ktorym mamy mniej doczynienia. Nadal nie rozumiem jednak swiadomego ignorowania rodzicow zwiazanymi z posiadaniem jezyka. Wiem, ze z kazdym dzwoniacym tel. Znajoma dostake drgawek, bo zle zrozumie lub powie, a sama na taki lub wiekszy stres naraza wlasne dzieci, ktore chodza do obcojezycznej szkoly. Dla mnie glupota. Moi chlopcy beda operowali dwoma jezykami.

      Usuń
    2. No i właśnie dwujęzyczność wydaje mi się najlepszym wyborem. Bo ani opcja, że dziecko mieszka na obczyźnie i nie zna słowa w języku, którym się tam posługują (jak opisana przez Ciebie syt. z córką znajomej) nie jest dobra, ani taka, że ani słowa w języku swoich rodziców nie powie też nie jest dobra. Znaczy takie moje subiektywne odczucie. Mam w rodzinie kuzynkę, co już z 7 lat mieszka w Anglii i ani słowa po angielsku... Dla mnie szok. Np. do lekarza jak coś to z mężem, albo do polskojęzycznego tylko... Taka sytuacja też mnie dziwi.

      Usuń
    3. Witam ja tez dlugo już mieszkam w uk mam trójkę dzieci w różnym wieku ale mówimy po polsku w domu mamy polską telewizje i uważam że dobrze mieć dzieci dwujęzyczne bo jak jedzie się do Polski to lepiej żeby rozmawialy po polsku bo jak inaczej dogadaja się z rodzina .Kiedyś pojechałam do przyjaciółki do Belgii posluguje się dwoma językami francuskim i polskim ale jej dzieci nie niepoglismy porozmawiać ona żałuje ze nie nauczyła dzieci i jej dzieci tak samo a dzisaj w sklepie słyszałam jak nasza rodaczka mówiła do swoich dzieci po angielsku zgroza ciekawe jak jedzie do Polski w jakim języku rozmawia pozdrawiam

      Usuń
  2. Moim skromnym zdaniem,jeśli ktoś już wybiera życie na obczyźnie to chociaż w jakiś stopniu powinien się dostosować. Dlatego ja przyjeżdżając do Niemiec od razu zapisałam się na kurs językowy. Co do wychowania dziecka,to planuję uczyć dziecko w domu i polskiego i niemieckiego (na tyle ile potrafię). Sama mam wielu "znajomych" którzy mieszkają tu o wiele dłużej niż ja i to właśnie mnie proszą o pomoc w naprawdę błahych sprawach. Do dzieci też mówią po Polsku,ale jak sami twierdzą są tu dla dobra tych właśnie dzieci więc powinni jakoś im pomóc tu się odnaleźć,a nie wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Np ja do Niemiec nie wyemigruje nigdy,bo nie rozumiem nic. Jesli rodzice nie za bardzo po angielsku to tym bardziej inwestowalabym w jezyk dzieci.

      Usuń
  3. Moim zdaniem jeśli wybiera się życie na emigracji to naturalne jest to, że dzieci są dwujęzyczne. Widzę po moich wschodnich znajomych, którzy wybrali życie w Polsce, że ich dzieci naturalną koleją rzeczy mówią biegle i po polsku i po rosyjsku. Fakt, dzieci trochę później zaczęły mówić niż ich rówieśnicy, ale już roczniaki świetnie rozumiały w dwóch językach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodac, nic ujac. Dokladnie takie samo mam zdanie...

      Usuń
  4. Paranoja. To, ze dziecku sie pomiesza to jakas bzdura - przynajmniej nie takiemu malenkiemu, ktore od poczatku styka sie z dwoma jezykami. Dla Stefka pierwszym jezykiem poki co jest wloski, a to dlatego, ze tu mieszkamy, TV po wlosku, wszyscy wokol mowia po wlosku. Mimo to nie wyobrazam sobie aby moje dziecko nie znalo polskiego i ja do niego nawijam po polsku. Nikt nigdy (a troche po specjalistach lazilismy) nie powiedzial mi, ze mu sie pomiesza, Wrecz przeciwnie chwalili moje podejscie. Prawda jest, ze dzieci dwujezyczne zaczynaja mowic pozniej bo musza sobie wszystko poukladac i jak tlumaczyla nam neuropsychiatra zasob slownictwa malego dziecka jest ograniczony a dziecko dwujezyczne ma wszystkie wyrazy podwojnie, wiec poczatkowo ten zasob moze miec mniejszy niz rowiesnicy. Na naszym przykladzie, poki co, jestem w stanie stwierdzic, iz Steffi doskonale rozumie oba jezyki
    Ja znam jeszcze inny problem. Niektorzy po wyjezdzie z Polski, mam wrazenie iz wstydza sie swoich korzeni. Drazni mnie jak w supermarkecie spotkaja sie dwie dziewczyny (Polki) i kalecza jezyk wloski (az sie sluchac nie da)...i po co to? I tak nikogo nie oszukaja,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nasi znajomi kiedyś opowiadali nam, jak to właśnie Polacy wstydzą się swoich korzeni. W ich przypadku chodziło o Belgię. Kiedyś, gdy wracali do Pl autokarem, jechali podobno sami Polacy. I co? Nikt nie rozmawiał po polsku!

      Usuń
    2. Pamietam jak poszlismyna bilans do lekarza to pani doktor 3 razy powtarza by mowi do dziecka tez w drugim jezyku. Ja czesto mowie Szymus przyniesc skarpetki..jak widze, ze sie mota to mowie socks ;) I juz wie. Szkoda, ze Ci koi znajomi nie poczytaja troche o dwujezycznosci dziecka, szczegolnie, ze szkole zaczyna sie w 5tym roku zycia... u Nas znowu jest tyle Polakow, ze jest na odwrot... mowia glosno, bez zadnego zahamowania przy osobach z innego kraju..bardzo niekulturalne..

      Usuń
  5. Hmm. I ja tego nie rozumiem. Trochę z innej beczki, ale ja mam koleżankę, która wyjechała za granicę (była tam dwa lata), i bawiło Ją to, że nic nie rozumiała. Nie uczyła się niemieckiego, bo stwierdziła, że po co, jak Ona jest Polką. Miała okazję zrobić darmowy kurs nie skorzystała.
    A co do życia na emigracji i posługiwania się innym językiem. Dla mnie wydaje się naturalne, że powinno się przyswoić język - kraju, w którym się mieszka. Dzieciaczki podobno szybko chłoną języki, i dwujęzyczność nie stanowi żadnego problemu - znam osoby, których dzieci świetnie władają nawet trzema.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to by w ogole nie bawilo. U Nas w hotelu sprzataja Litwinki I bardzo slabo mowia po angielsku, ze jak je o cos prosze to jakas z nich w koncu wytlumaczy to drugiej itp. Wspolczuje im, bo takie zycie musi byc masakrycznie trudne...

      Usuń
  6. Osobiście podziwiam wszystkich, którzy odważyli się na emigrację. Mimo jakiegoś pojęcia o języku angielskim, mimo zdawania matury z języka francuskiego, mimo chęci kontynuowania nauki w tym języku, nie wyobrażam sobie emigracji! Słowa wydusić z siebie bym nie mogła, a jak żyć tam, gdzie mówią w zupełnie innym języku?! Mną w tej kwestii rządzi strach, wielki strach!
    A jeśli chodzi o dzieci, to gdybym była już na emigracji, to naturalnie dla mnie byłoby, że dziecko musi się uczyć dwóch języków! Tak jak dziecko rodziców obcojęzycznych (np Polki i Francuza). Fakt jest, że dziecko ma pewne problemy, ale nie rzutuje to na jego rozwój (np. syn mojej nauczycielki od francuskiego jak dostał cukierka powiedział merci (dziękuję) i dodał "jemy", jakby załapał polskie dzięku-jemy. Synowie kuzynki, która wyszła za Japończyka i rozmawiała z nim po angielsku, mówili "poszłam, wzięłam, nauczyłam się" wszystko w żeńskiej formie, bo tak mówiła mama, a teraz znają perfekt japoński, angielski i polski- gorzej z pisownią polskiego, ale dużo mówią i dużo rozumieją).
    Nie ma opcji, że "dziecku się pomiesza!", pewnie to jest tak, że z jednej strony jest to wstyd, że z Polski, a z drugiej coś na zasadzie: chcecie się z nami dogadać, to nauczcie się polskiego. Kretynizm totalny. W domu po polsku, ale z angielską tv, z książeczkami różnymi, a na poza domem po angielsku! Już nic nie mówiąc o tym, że uważam za niekulturalne rozmawianie w innym języku, niż ten "urzędowy".
    A tacy Polacy, jak przedstawiłaś to jest typowa klasa tych, co pojechali tylko się "dorobić". Bo co innego, jak się chce żyć w tym kraju, do którego się wyemigrowało, a co innego jak się jedzie: bo tam lepsza kasa.
    Się wygadałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jakie sa plany tych Par. Znajomi nr dwa pracuja na wysokich stanowiskach, wiec jestem w szoku, ze nie mowia do dziecka po angielsku. Jest nawet jeszcze gorzej - caly czas mowia do niego zdrobniale...sinus , choc tiu ... znajomi np 3 Tato planuje atakowac Norwegie.. w sumie bez roznicy, bo I tu nie zna jezyka I tam tez nie bedzie... tylko co z dziewczynkami I mama? Nie rozumiem postepowania zadnej z tych par, ale to ich dzieci... :/ szkoda, ze przez glupote rodzicow beda mialy o wiele ciezej niz inne dzieci...

      Usuń
  7. Dzieci łapią języki szybciej niż nam się wydaje. Siostra koleżanki z mężem wyemigrowali do Australii. Urodziła im się córeczka, więc mama siedziała z nią w domu i mówili tylko i wyłącznie po polsku, mała z angielskim miała do czynienia przez tv, radio albo wyjście do sklepu. I taka sytuacja: dzwonek do drzwi, mama na górze, schodzi, żeby otworzyć a jak już zeszła to stanęła wryta, ponieważ córka - nie chodząca jeszcze wtedy ani do złobka ani do przedszkola, stoi sobie i rozmawia po ANGIELSKU. A wiec dzieci szybciej łapią niż nam się wydaje... Moja przyjaciółka mieszka z rodzicami w Irlandii, ma męża Irlandczyka. Ona i jej rodzice mówią do dziecka tylko po polsku - stosują zasadę OPOL (One Person One Language), mąż i jego rodzina po angielsku. Mały - trzy lata potrafi dogadać się i po polsku i po angielsku - sama byłam świadkiem, z nami rozmawiał po polsku a z tatą po angielsku.
    I myślę, że ta zasada OPOL to jest strzał w dziesiątkę - ja na pewno dążyłabym do tego, żeby moje dzieci znały język ojczysty obojga rodziców, zwłaszcza, gdy oboje są Polakami mieszkającymi za granicą.
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Nas niemozliwoscia bylo by nie mowienie po polsku, bo przeciez tym jezykiem poslugujemy sie w domu. Totez np. dlatego nie mamy polskiej tv , bo polskiego w naszym domu nader duzo. Z angielskim chlopcy stykaja sie u lekarza, w sklepie, zlobku, gdy odwiedza nas Irlandczycy. I tak jest wlasnie dobrze . Uwazam, ze dzieci w zaden sposob nie krzywdzimy, bo moja troszke tego I tego ;)

      Usuń
  8. Małe dzieci są tak fajnie skonstruowane, że rozpoznają różnice w językach. A bo to akcent, czy wymowa inna. Nie ma co zwlekać, tylko od najmłodszego uczyć. Tfu! Nie uczyć, tylko nawijać w dwóch językach. I tyle. Żeby nie było takich paradoksów jak w historii nr 3, która mnie przeraziła, nie powiem... Muszę znowu nalot na lumpeksy zrobić, może uda mi się kupić jakieś książeczki po angielsku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest szok!!! Zal mi tej dziewczynki, bo na pewno ta cala sytuacja ja paralizuje... :(

      Usuń
  9. Głupota rodziców bo małe dzieci chłoną naukę języka obcego w mig. Ja mam przykład na moim chrześniaku, który urodzony w PL rodzice Polacy, ale mama jego bardzo dobrze zna język angielski i jak był mały często i dużo mówiła do niego po ang i co dziś chrześniak ma 11 lat i mówi biegle w język angielskim, najlepszy w klasie, język ma opanowany do perfekcji. Po za tym żyjąc na emigracji decydujemy się na życie pod regułami panującymi w danym kraju i tym samy na porozumiewanie się w ojczystym języku. To samo analogicznie jak do nas do PL przyjeżdżają obcokrajowcy muszą dostosować się do naszych reguł i mieszkając długo porozumiewają się w naszym języku. Opisani przez Ciebie rodzice robią kuku sobie bo to wielki plus kiedy dziecko biegle porozumiewa się w dwóch językach bez pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ile takich poslskich rodzin tutaj znamy:) Zamykają się w swoich polskich kręgach i tworzą małą ojczyznę na obczyźnie. Kiedy potrzebują iść/zadzwonić do urzędu jest duży problem.

    My do Toto mówimy po polsku, nie chcę by teraz nim zacznie mówić utrwalał złe nawyki mojej wymowy. Oczywiście angielskie książeczki mamy, które czytamy, zabawki 'mówiące' po angielsku, czy co jakiś czas rozmawiamy w children centre albo na zajęciach w bibliotece po angielsku.
    Na pewno później będziemy rozmawiać po angielsku również w domu. Niech tylko stwór zacznie trochę mówić.


    Dzieci chłoną języki jak gąbka. Pamiętam ciotkę, która z całą rodziną wyemigrowała do australii. Po 6mc. na spacerze ciotka chciała ostrzec inną mamę, że dam dalej jest wąż. Na co jej 3 letnia córeczka powiedziała 'mama nie męcz się, ja powiem' ;)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę,ze nasze dzieci mają szanse jakiej my nie mieliśmy ( a przynajmniej ja). Mogą nauczyc się dwóch a nawet więcej jezyków. I to w sposób naturalny w życiu codziennym I za darmo :) Ja do dzieci mówię po polsku, ale ze starszym przy odrabianiu lekcji używamy angielskiego bo tak jemu jest łatwiej. Młodszy w wieku 2 lat pomaszerował do przedszkola I jakoś sobie radzi. Bez problemu rozdzielił sobie to,że za rodzicami mówimy po polsku ale jak przychodzą anglojęzyczni znajomi uzywa angielskiego. Bajki w dwóch językach itd.Uwazam,ze nie mozemy ograniczac naszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja matka chrzestna wyprowadziła się jakiś czas temu do USA, kiedy urodziła dzieci to nie uczyła ich w ogóle po polsku, kiedyś jej zapytałam czemu tak robi to mi powiedziała - "Po co im Polski, przecież i tak tam nigdy nie wrócimy" Wspomnę jeszcze że po dwóch miesiącach jej pobytu tam mówiła łamana polszczyzną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zobaczymy jak bedzie u nas z nauka ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesli mialabym w planach wyjazd za granice i zostanie tam na stale to moje dzieci uczylyby sie tamtejszego jezyka. A kobieta blogujaca to chyba zazdrosci tym co wyjechali. Jest wielu ludzi ktorzy wyjechali za granice i realizuja sie tam zawodowo. A do Polski chca wracac bo po prostu tesknia za krajem w ktorym sie urodzili, tesknia za rodzina. Nie widze nic zlego w mowieniu do dziecka synus, ani w tym, ze rodzice chca zeby dziecko najpierw poznalo dobrze jezyk polski a dopiero potem angielski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie widze niczego zlego w slowie 'synus'. Gorzej za to, gdy dorosli posluguja sie ciaglym zdrabnianiem typu sinus. Uparlyscie sie na ten j.polski :)

      Usuń
  15. Miniu - wolność Tomku w swoim domku... Jeśli ktoś nie chce mówić do dziecka w domu po angielsku, to nie widzę w tym nic złego (tym bardziej jeśli dziecko ma tylko rok).
    Osobiście czułabym się dziwnie mówiąc do mojego maluszka w obcym języku (mimo, że mówię biegle po angielsku). Naturalnym odruchem jest rozmowa w języku ojczystym.
    Oczywiście super rozwiązaniem jest puszczanie dziecku bajek obcojęzycznych i nauka w formie zabawy ale czy ty oby czasami nie przesadzasz. "Telewizję mamy anglojęzyczną, wszystkie książeczki angielskie" i jeszcze w dodatku mówicie do waszych synów po angielsku. To kiedy te dzieci maja się nauczyć polskiego?
    Co drażni mnie bardziej niż polskie dzieci, które nie mówią po angielsku, to polskie dzieci, które nie potrafią mówić po polsku.
    Na wszystko przyjdzie czas i pora. Chcąc nie chcąc, mieszkając w Irlandii nasze dzieci nie unikną kontaktu z angielskim. Nie uważam,że są krzywdzone tym, że nie maja kontaktu z tym językiem w domu.
    Bardzo dobrym przykładem są córki mojej koleżanki, które przyjechały do Irlandii w wieku 6 i 10 lat. Po roku były wzorowe w szkole i teraz i po trzech latach mówią po angielsku lepiej niż ich mama, a nie miały wcześniej większego kontaktu z tym językiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdzie nie napisalam, ze w domu mowimy po angielsku. Napisalam, ze rodzice z nudow to robia. Priorytetem jest wedlug mnie nauka dwoch jezykow w tym samym czasie. J.polski maja wlasnie w domu, chociaz nie sa tym jezykiem zdominowani, bo maja tv I ksiazeczki anglojezyczne. Nie zamierzam krzywdzic moich dzieci tak jak to robia moi 'znajomi'nieznajomoscia jezyka wkraju, ktorym sie urodzili I mieszkaja.

      Usuń
  16. W mojej rodzinie kuzynka wyszła za Araba, poznała go w Szwecji i tam urodziła syna, po kilku latach zamieszkali w Anglii. Dziecko słyszało tylko język angielski i polski, jednak zaczęło mu się wszystko mieszać i łączył oba języki. Teraz mówi tylko po angielski ale również rozumie polski i arabski.
    Koleżanka również ma męża Araba i mieszka w Irlandii - tam dziecko nie ma żadnych problemów i jest kilku języczne

    OdpowiedzUsuń
  17. A od kiedy karmienie piersia czy nie pozwalanie dziecku na ogladanie tv to widzimisie rodzica? Wspolczuje 'znajomym' znajomej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mieszkamy wraz z mężem w Polsce i z nudów czasem sami ze sobą rozmawiamy po angielsku :) Wydać może się komuś to dziwne, ale przynajmniej utrwalamy sobie słówka :) Chcielibyśmy aby nasza Haniulka też uczyła się tego języka od najmłodszych lat i uważam, że raczej dziecku języki się nie poplątają. Skoro będziemy posługiwać się językiem polskim w domu, a od czasu do czasu porozmawiamy po angielsku, to wielka krzywda dziecku się nie stanie. Poza tym są tego +. Dziecko będzie samo chciało się uczyć języka obcego. W szkole przecież też uczą angielskiego, więc uważam, że moje dziecko będzie miało łatwiej, ponieważ będzie zaznajomione z tym językiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z Toba Mamusko. My nie uczymy, nie wciskamy angielskiego na sile. Bardziej Nam zalezy na osluchaniu chlopcow, na zrozumienie, ze sa tez inne akcenty, inne slowa itp. Nie widze w tym zachowaniu nic negatywnego I bedziemy je z Mezem kontynuowac. Pozdrawiam

      Usuń
  19. 1. Gdybym była Twoją znajomą/znajomym i przeczytała to jak ich tu obsmarowałaś to byłabyś już byłą znajomą
    2. Karmienie piersią i brak TV - widzimisię Mamuski?????czy Ty aby nie przesadzasz??? też nie mam w domu TV i spędzam z córka-lat 4-czas na zabawie i nauce...no ale tak najlepiej włączyć dziecku bajkę i niech siedzi przed TV a rodzice mają święty spokój...
    3. Dziecko łapie język obcy bardzo szybko i to że rodzice nie mówią do dziecka które ma rok po ang nie znaczy że je krzywdzą. My do naszej córki zaczęliśmy mówić po angielsku jak poszła do przedszkola rok temu..efekt??Uwielbia przedszkole,mówi i rozumie w dwóch językach więc na wszystko przyjdzie pora...
    4. Książeczki tylko po angielsku...skąd się nauczą języka polskiego??Nie mówię tylko o mowie ale i piśmie??
    To chyba tyle
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Pani Anonimko :)
      Witam na blogu.
      Nie bede sie tlumaczyc z tego,co pisze,bo to moj blog.
      Znajomych w zaden sposob nie obsmarowalam,a jedynie pokrotce opisalam.
      Nie wiem czy mieszkasz za granica czy nie. Swietnie,ze nie ogladacie TV i,ze masz duzo czasu zeby rozmawiac z corka nawet po angielsku. Wiele ostatnich Anonimow w ogole nie zrozumialo tresci mojego posta. Chodzi o dzieci polskie mieszkajace ze granica i ich niewiedze dotyczaca jezyka przez ktora dochodzi do problemow takich jak problemu w szkole, brak komunikacji z otaczajacym ich swiatem. Ja nie ucze dzieci angielskiego. Jedynie zamiarem naszym jako rodzicow jest osluchanie sie jezykiem,ale po raz setny nie chce mi sie tlumaczyc. Szkoda,ze nie nauczyli Ciebie droga Anonimko czytac ze zrozumieniem. Jezyka polskiego naucze ich ja :) badz pojda do polskiej szkoly w sobote. Jak zadecyduje - nie wiem.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. mieszkam w kraju anglo jezycznym i jak pisalam wyzej do corki zaczelismy mowic po angielsku jak miala prawie 3lata...dziecko szybko lapie inny jezyk obcy wiec nie wydaje mi sie ze ktos krzywdzi dziecko ktore ma rok czy dwa nie mowiac do niego w jezyku angielskim:-)

      Usuń
  20. Dziekuje za opinie. Jednak ja twardo stoje przy swoim zdaniu na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. My mieszkamy w UK, mowimy w domu wylacznie po polsku ale corka chodzi do angielskiej opiekunki, do Klubu Malucha, oglada bajki po angielsku (i po polsku). Ma dwa lata i po polsku sklada zdania nawet z 5 slow. Po angielsku mowi slabiej ale wg opiekunki rozumie wszystko. Bylam swiadkiem jak bawiac sie z Angielka powiedziala po polsku nos, oczka ale jak kobieta odezwala sie po angielsku corka zaraz sie przestawila i powtorzyla po angielsku. Duzo czytam na ten temat i zeby dziecko moglo byc dwujezyczne musimy do niego mowic i czytac po polsku. Bez sensu zeby od nas uczylo sie bledow gramatycznych czy przejmowalo akcent. Ale oczywiscie trzeba zapewnic kontakt z drugim jezykiem rowniez. Znam niestety dzieci ktore byly trzy lata w domu z mama, bawily sie wylacznie z polskimi dziecmi, w domu polska telewizja a jak poszly do szkoly to dramat. Ja wszedzie mowie do malej po polsku, u lekarza, w sklepie, w autobusie.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes