wtorek, 19 listopada 2013

Wybucham!!!

Wzielam 10 oddechow - oddalalm ten post jak najdalej od siebie,ale nie moge, no nie moge tego trzymac w sobie,wiec pisze,a ze chlopcy akurat sobie smacznie spia,wiec mam czas... dla siebie... dla bloga..... teraz

Wyscig szczurow - znacie te pojecie?

Wybucham, wymiotuje i zaraz krzykne.

Kiedys kolezanka z innego bloga napisala,ze Ona jako matka chce decydowac o pojsciu jej corki do szkoly,bo wedlug niej rodzice wiedza najlepiej, kiedy jest najodpowiedniejszy czas na edukacje.

Ja dopiero niedawno zdalam sobie sprawe, ze w Irlandii 5-etnie dzieci ida do szkoly. Moglabym sie oburzyc, tupnac noga, nafochowac sie i krzyknac ,ze przeciez ja Polka i w Polsce dzieci chodza od lat 7,ale w Polsce nie jestem. Otoz dzieci urodzily sie w Irlandii i baaa beda sie uczyc obowiazkowo takze irlandzkiego. Moglabym sie sprzeciwic,ze dzieci irlandzkim beda mogly sobie d... podetrzec,bo nigdzie sie go tego jezyka nie uzywa,baaa nie jest zadnym popularnym jezykiem,ale tego nie zrobie,bo taki jest SYSTEM - tam,gdzie zyje tak jest i ja do niego sie dostosywuje.

U drugiej znajomej na blogu czytam,ze szkoda czasu na samochodziki jak mozna wykorzystac ten czas na edukacje poprzez zabawe. Oczywiscie,ze tak,wiec rodzice szukaja namietnie takich zabawek,ktore beda czegos uczyly,wiec pilka odpada,bo ona przeciez w ogole nieedukacyjna. Co z tego,ze dziecko chce w nia tylko grac i jako nieliczny potrafi rzucac i lapac i obrecac (policzki robia mi sie czerwone ze zlosci).

Kiedys slyszalo sie o wyscigu szczurow w pracy,ze ludzie podkladaja sobie klody pod nogi,ze kazdy probuje na wszystkie mozliwe sposoby udowodnic,ze jest lepszy, madrzejszy,bogatszy, zabawniejszy.
Nawet po trupach do celu.

Czy na tym polega zycie? Zeby na kazdym kroku chwalic sie jakie to moje dziecko nie jest, jakie cudne, madre, siada na nocnik, mowi wierszyki, zaraz bedzie czytalo , plywa jak zawodnik na Olimpiadzie, zdobywa pierwsze medale w judo,a po angielsku rozmawia z dziadkami na Skype.


Czy to jest w zyciu najwazniejsze?

Czy to rodzicow uszczesliwia najbardziej?

Sa dzieci i sa DZIECI. Sa dwulatki,ktore potrafia zalatwiac sie w nocniczek, mowic , spiewac i grac w szachy.

Sa czterolatki,ktore dopiero co zaczely skladac zdania, rzucliy pieluche pol roku temu i nie znaja zadnego obcego jezyka.

Dzieci rozwijaja sie w swoim tempie. Sa indywidualnoscia.

Mnie nie przeraza fakt,ze Szymko nadal chodzi w pieluszce, ze cmoka smoka w nocy i,ze raczej nic nie mowi. Probowalismy pozbyc sie pieluszki - nie dalo rady,widocznie nie ten czas, jeszcze nie teraz.

Jestem z niego dumna,bo potrafi pokazac i powiedziec po swojemu wszystko, co chce. Potrafi przyniesc sok z lodowki razem z kubeczkiem, ma poczucie rytmu , niesamowite poczucie humoru,ze jego dziecieca szczerosc w smiechu powoduje usmiech kazdego z Nas. I jakie jest moje dziecko? Boj jak moj Syn mial dwa lata to umial juz to i to,wiec defakto moj syn jest cofniety i nierozwiniety,tak?

Nieeeeeee

Jest moj, jest jedyny w swoim rodzaju, wedlug mnie najmadrzejszy i najinteligetniejszy.

To rodzice sieja poploch.

'Rozwoju nie zatrzymasz ' - pisze do mnie znajoma,ktorej 7 miesieczne dziecko chce chodzic. Nie bylo by w tym nic nadwyczajnego,gdyby nie fakt,ze dziecko nie siada,a ona wklada go do chodzika.
Wtracac sie - nie wtracac. Powiedzialam jej wiec,ze takie dziecko nie powinno byc w chodziku,bo jego miesnie i kregoslup nie sa w stanie utrzymac ciala w pozycji pionowej,ze dziecko przewaznie najpierw siada,a pozniej stoi,ale wyszlam na wszechwiedzaca,a ja jej dziecka nie znam. No nie znam,wiec juz wtracac sie nie bede.

Jakimi kryteriami sie kierujemy wychowujac dziecko?

Jestem za madrym wychowywaniem dziecka,ale jestem tez za wyglupami, za bierna aktywnoscia typu ogladanie ulubionej bajki czy wyscigi w miskach,ktore ostatnio chlopcy uwielbiaja.

Super,ze trzylatek zna angielski, super,ze rodzice inwestuja w przyszlosc,bo jezyki to priorytet,ale czy juz teraz?

Czy to dziecko nie ma jeszcze czasu na jezyki? Czy nie od tego jest szkola?

Czym jest dziecinstwo? Bo wybaczcie,ale ja nie pamietam zebym w wieku 4-5 lat czegokolwiek sie uczyla.

Mozna bawic sie nawet samochodzikami i edukowac dziecko. Mozna je liczyc, mowi jakie maja kolory i jaki dzwiek wydaja.

Czasami wydaje mi sie,ze jestem nienormalna,bo wyscig szczurow mnie nie obejmuje,bo nie mam potrzeby rozpisywania sie co moje dziecko potrafi, jakie jest swietne,bo dla mnie to wszystko normalne.

Oczywiscie,ze moje dziecko jest najlepsze,bo jest moje.

Wydaje mi sie,ze rodzice czasami przesadza, wymyslaja, wariuja. Jeden tak robi,wiec drugi nie chce byc gorszy i tez zapisuje dziecko : do najlepszego zlobka/przedszkola, na basen itd.

Jestem za rozwijaniem talentow, jestem za tym,by dziecko,ktore wykazuje chec spiewu zapisac moze na lekcje spiewania,a jesli nie to spiewac z nim w domu - dla przyjemnosci,ale wszystko w swoim czasie.


Czy ja juz totalnie zwariowalam ,czy jest ktos kto mysli jak ja??







29 komentarzy:

  1. Wyścig szczurów zaczyna się coraz wcześniej. Ale nie dajmy się zwariować :) Zapewnijmy dziecku nasz czas, uwagę, kontakty z rówieśnikami, a wszystko samo się ułoży :) Nie zabierajmy dzieciom dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tacy rodzice to jedna z wielu niefajnych rzeczy, która może przytrafić się dziecku. Myślę dokładnie tak jak Ty. Któregoś dnia powiedziałam do mojego J., że jeśli nasz Toto zechce budować płoty bo to da mu radość- niech je buduje:) A co!
    Ja będę obok i będę go wspierać w rozwijaniu jego talentów, które przyyniosą mu wiele radości.

    To tak jak z posyłaniem dzieci wcześniej do szkoły. Moja mama jest nauczycielką i opowiadała mi jakimi argumentami kierują się rodzice (bo za mądra na zerówkę, bo szybciej skończy szkołę, bo dzieci zaniżają jej poziom, bo ich dziecko umie już znacznie więcej....). Kurcze te małe istoty mają po kilka lat! Gdzie radość z tych lat?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zwariowałaś, ja myślę bardzo podobnie do Ciebie, choć niekiedy mimowolnie ulegam temu ''wyścigowi szczurów''.
    Kiedyś dzieciństwo było naprawdę beztroskie, dziś - to gonitwa za dorosłością. Objawia się to dosłownie we wszystkim. Zabawki, edukacja, kreowanie wizerunku...Ostatnio wyczytałam: dziewczynki, które mają lat 6. wyglądają jak 12 - latki... Przedszkola wybiera się pod kątem zajęć dodatkowych i czy uczą w nich angielskiego itp.Pomyślałam - święta prawda. Dokąd zmierza ten świat>?

    OdpowiedzUsuń
  4. "Kiedy dziecko powinno już chodzić i mówić ?
    Wtedy, kiedy chodzi i mówi.
    Kiedy powinny wyrznąć się ząbki ?
    Akurat wtedy, kiedy się wyrzynają.
    I niemowlę tyle godzin spać powinno,
    ile mu potrzeba, by było wyspane."
    Janusz Korczak

    Idealnie oddają to słowa Janusza Korczaka. A jaki ja mam do tego stosunek. Otóż to wszystko w granicach zdrowego rozsądku nie można przegiąć ani w jedną stronę, ani w drugą. Nie można wypełnić całego dnia dziecku po przedszkolu, czy szkole zajęciami dodatkowymi jednego dnia tenis, następnego judo, kolejnego francuski i hiszpański, a następnego gra na skrzypcach. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego podobnie z dziećmi. Nie można ich eksploatować do granic możliwości, w końcu nie we wszystkim możemy być dobrzy. Ale tą szczególną tendencję zauważyłam z przewagą w grupie tak zwanej nowobogackiej, która pędzi w pogoni za pieniądzem, nie ma czasu na dzieci, nie ma co z nimi zrobić, po szkole,przedszkolu więc niech idzie na zajęcia dodatkowe. Jestem przeciwna edukacji 6-latków bo nie chcę zabierać im dzieciństwa. Jestem za odkrywaniem talentów w dziecku, ale przede wszystkim słuchaniem tego co dziecko chce robić, a nie czesto też jak bywa rodzice spełniają na swoich dzieciach swoje marzenia, tatuś zawsze chciał grać w tenisa, ale nigdy nie grał więc Ty synku będziesz grał, co z tego, ze nie chcesz, na pewno Ci się spodoba.My rodzice możemy pomóc dzieciom i jeśli mnie na to stać i mogę zapewnić lepszą edukację dziecku nie widzę nic w tym złego by posłać dziecko do prywatnej szkoły, czy na dodatkowe zajęcia, ale powtarzam wszystko w granicach zdrowego rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas w przedszkolu na zebraniu we wrześniu, jako jedna znielicznych nie rozumiałam oburzenia większości rodziców tym, iż przez to, że 'nadgodziny' w przedszkolu będą kosztowały złotówkę nie będzie dodatkowych płatnych zajęć z angielskiego czy zajęc umuzykalniających. Sorry, te dzieci mają TRZY lata, angielskiego zdążą się nauczyć a śpiewać i tańczyć to śpiewam i tanczę z dzieckiem w domu (poza tym śpiewają i tańczą w także w przedszkolu podczas godzin bezpłatnych)... Więc hello, nie rozumiem.
    Koniec końców angielski jest, nie trzeba za niego płacić - tylko złotówkę, bo odbywa się w płatnych godzinach. Jak ten angielski jest to zostawiamy małego, ale nie ma na to żdnego ciśnienia. Poza tym synek dostał od cioci (nota bene też z Irandii) kolorowe książeczki, więc czasami dopomina sie o ich czytanie, wiec mama czyta po angielsku a pociecha się cieszy. No i jak juz ma spędzać czas bezproduktywnie na oglądaniu bajek to też czasami włązczam mu po angielsku :). Niech się osłuchuje, ale ciśnienia i odpytywania z nowych słówek nie ma :).
    Jeśli chodzi o posyłanie do szkoły sześciolatków też jestem przeciwna, też złożyłam swój podpis. Bo to nie chodzi o to, czy dziecko jest mądre i da radę, bo takie małe dzieci strasznie szybko wszystko łapią i się uczą ale chodzi o to, że polskie szkoły w większości nie są gotowe na przyjęcie 6 latków - małe ciasne sale, szkoły z dzwonkiem i do tego siedzenie i czekanie na rodziców swietlicy :( bez wyjsciana spacer, z dziemi w roznym wieku? Nie podoba mi się to absolutnie.
    Poza tym każde dziecko zawsze w czymś jest lepsze a w czymś gorsze - mój bardzo pięknie mówi, jak miał 2 latka to umiał już wierszyki na pamięć, miał nawet mówić Gwiazdorkowi, ale się zawstydził. Ale widzę, że jego kuzynka, starsza o 5 miesięcy, wyprzedza go w zabawach manualnych i ruchowych. Jedno dziecko szybciej mówi, drugie szybciej skacze, ale w końcu wszystkiego się nauczą w swoim czasie.
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak wygladaja szkoly w Polsce. Wiem jednak,ze szkoly irlandzkie gotowe sa na przyjecie takich maluchow i nie mam nic przeciwko temu. Jedyne nad czym sie gleboko zastanawiam ,czy chlopcy beda dodatkowo chodzic w sobote do polskiej szkoly ,czy nie. Poki co mam jeszcze 2 i pol roku do zastanowienia sie co tu zrobic. Dokladnie, ja uwazam,ze nauka jezykow pewnie,ale od zerowki, 1 klasy.... no,ale ja to sobie moge uwazac :)

      Usuń
    2. Nie iwem Miniu, co Ci doradzić. Jeśli nie zamierzacie wrócic do Polski, ja bym chyba odpuściła tą polską szkołę, przynajmniej teraz, jak są mali. Będziesz mogłą sama z nimi siedzieć i uczyć czytać i pisać, bo jednak fajnie by było, gdyby znali język ojczysty rodziców :). Ale, jak sama piszesz - masz jeszcze kupę czasu na takie decyzje :).
      K.

      Usuń
    3. Szczerze to bardzo watpie,ze wrocimy. Mam jednak znajoma,ktora przyjechala do Irlandii ,gdy jej corka miala 8 lat. Po angielsku mowi pieknie, irlandzki opanowala lepiej niz niejeden Irlandczyk,po polsku mowi,ale pisownia - porazka! polska ortografia jest ciezka. Mi niekiedy ciezko jest wytlumaczyc dlaczego jest tak,a nie tak,a jak tu uczyc wlasne dzieci tak skomplikowanego jezyka? nie wiem.... mam jeszcze czas...

      Usuń
    4. Masz czas, nie przejmuj się :). No a fajnie by było, gdyby chociaż czytać umieli, bo to chyba łatwiej :)

      Usuń
  6. Powtórzę to co napisałam u siebie. Nie zabraniamy dziecku bawić się autkami, oglądać bajek, jeździć na rowerze, nie chowamy przed nim wszystkiego co "nieedukacyjne", nie sadzamy na całe popołudnie w ławce, nie każemy się uczyć. Nie realizujemy przez niego swoich marzeń, nie stawiamy go do wyścigu szczurów. Angielski ma w przedszkolu więc się go uczy, na basen jeździmy bo lubimy - wszyscy! Ale nie widzę niczego dziwnego w tym, że zna więcej niż 4 kolory, zna kształty i cyferki, że wie kiedy można przejść przez ulicę. Nie uważam, żeby czyniło to nasze dziecko dziwolągiem tylko dlatego, że jeśli ma ochotę to bawimy się z nim w coś twórczego i kształcącego. Reagujemy na jego zainteresowania, do niczego nie zmuszamy, bo ma taki charakter że zmusić się go nie da. Chce malować farbami to malujemy, chce układać układanki to układamy, chce bajkę to ogląda bajkę, chce przynieść śnieg do domu - przynosi. Twoja wypowiedź przedstawia mnie jako matkę trzymającą dziecko na uwięzi, zabierającą dziecku dzieciństwo. A my uważamy, że najlepszym sposobem poznawania świata jest jego doświadczanie i tego właśnie uczymy nasze dziecko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zonkilku, jedyne co w twojej notce mnie zadziwlo to twoje wlasne slowa ' nie tracimy czasu na zabawe resorakami'. Bo wybacz,ale dla mnie to zdanie jest znaczace. Po co sie bawic taka 'bzdura' jak mozna bawic sie tworczo - edukacyjno w cos innego. Popieram edukacje poprzez zabawe,ale jesli moje dziecko w 90 % bawi sie nieedukacyjnie to nie widze w tym zadnego problemu. Dla innych to problem bylby juz.

      Usuń
    2. Aż musiałam przeczytać post the world is mine ;). I nie widzę w nim nic, co aż tak bardzo odbiega od normy, bo moemu małemu na urodziny albo święta też zawsze kupuję jakąś droższą zabawkę i zawsze szukam takiej, która wspiera rozwój :). Jesli dziecko wszytsko ładnie 'łapie' to też uważam, że trzeba rozwijać umiejętności, oczywiście nie na siłę :) - nauka przez zabawę. Resoraki mój mały dostaje tak bez okazji, bo uwielbia ale na większe okazje wolę jednak jakąś zabawkę, która rozwija - ja uwielbiałam puzzle, gry planszowe, książki i to są właśnie takie zabawki, przy których dziecko się rozwijajało, a w dzisiejszych czasach jest po prostu większy wybór...
      Jak lubicie zabawki z drewna to może Dzien i Noc firmy Granna? Tylko nie wiem, ile mały ma lat...
      K.

      Usuń
    3. Wiadomo,ze najlepsze sa takie zabawki,ktore edukuja. Nie mam nic przeciwko kupowaniu takich zabawek,bo jesli maja przy zabawie uczyc to czemu nie. Po prostu sposob w jaki to napisala mnie bardzo ruszyl. Oczywiscie,ze trzeba pomagac dziecku sie rozwijac,ale we wszystkim trzeba kierowac sie rozsadkiem. Przypominam sobie teraz post Zonkilka ,ktory mowil,ze syn zna wszystkie marki samochodow. Alek jest na pewno inteligentnym chlopcem,ale nie wierze temu,az tak,ze sam chcial uczyc sie marek,chociaz moze jest 3 letnim geniuszem :)

      Usuń
    4. Mój ma 3 lata i zna renault i opla, bo renaulta my mamy a opel mu jakoś przypadł do gustu ;). o więcej się nie dopytuje, więc nie naciskamy - w końcu i tak się tego nauczy, jak każdy chłopak :)

      Usuń
    5. Zabawki drewniane, edukacyjne nie są najtańsze więc codziennie ich nie kupujemy. Jeżeli ktoś pyta co Alkowi kupić to poprostu staramy się aby osoba kupująca nie wydała pieniędzy na coś co nastepnego dnia się znudzi a tak często bywa z resorakami (szczególnie gdy ma się ich dużo). A marki samochodów parkujacych pod blokiem syn zna bo pytał co to za znaczek. Odpowiadalismy i zapamiętał :)

      Usuń
    6. Miniu mój synek miał taki czas na spacerach, że namiętnie wypytywał mnie o marki samochodów z własnej ciekawości. Teraz mu to przeszło, ale kilka marek potrafi rozpoznać i zawsze krzyknie, że jedzie mazda albo seat. I wiem, że to nie jest odosobniony przypadek chłopca z takimi zamiłowaniami, bo mojej koleżanki syn miał tak samo.
      Tonya

      Usuń
  7. Jestem jak najbardziej za tym by nie skracac dzieciom dziecinstwa, nie odbierac im tych jedynych beztroskich chwil zycia. Kazde dziecko jest inne, moja mlodsza o rok siostra czytala szybciej ode mnie (no coz, oporna bylam, albo ona taka zdolna :P Na Z JEJ przykladu wyciagnelam wniosek, ze jesli dziecko ma sie 'wybic' to i tak sie 'wybije' niezaleznie czy poslane do szkoly rok wczesniej czy tez nie (Ona nie poszla, a i tak mnie doscignela).
    Osobiscie lubie zabawki drewniane, edukacyjne, ale mamy i takie swiecaco-grajace, gdyz uwazam, ze wszystko z umiarem. Wyglupiamy sie i tarzamy po podlodze, tanczymy w rytm piosenek z youtyub'a. Widze, ze w niektorych aspektach Stefek jest nieco do tylu, w innych natomiast nieco przed rowiesnikami.
    Co do obowiazku szkolnego to mieszkam w panstwie gdzie takowy obowiazuje od 6 (do 16) roku zycia, mozna poslac rowniez 5latka (urodzonego do kwietnia wlacznie). I do szkoly chodzi sie od polowy wrzesnia do polowy czerwca, 6 dni w tygodniu od 8 - 13. Szczerze mowiac, to soboty bym dzieciakom odpuscila.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sobota?!?!? A kiedy czas z rodzicami :(?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Od kilku lat niektore podstawowki daja dzieciom co druga sobote wolna. Moze zanim moj brzdac pojdzie do szkoly to soboty beda juz zupelnie wolne?! Ja to chyba bym nawet wolala zostac codziennie dluzej o godzine i miec spokoj w sobote.

      Usuń
  9. Po pierwsze napiszę coś, co uderzyło mnie już dawno - budzisz mój OGROMNY podziw. Na pewno sama czujesz jak zmieniło Cię macierzyństwo, ale ja, osoba totalnie z boku, nie znająca Cię poza blogiem mogę śmiało stwierdzić, że jesteś niesamowicie dzielną, świetną Mamą.
    Tak, tak. Ja to piszę ;)

    Każdy dom jest inny, każdy rodzic ma indywidualne podejście. Łatwo być twórczą Mamą, gdy nie ma się na głowie nic innego poza opieką nad jednym dzieckiem (Żonkil nie piję do Ciebie, żeby nie było).
    Znam niepracujące Mamy jedynaków, które wiecznie narzekają jakie to są zmęczone, jak marzą o chwili dla siebie. Ich rodzice/teściowie zabierają dzieci np. na weekend lub spędzają z nimi popołudnia.
    Niezwykle ciężko jest pracować, dbać o dom, dzieci, a w dodatku (jak w Waszym przypadku) żyć za granicą z pomocą praktycznie zerową.
    Moim zdaniem nie ma co patrzeć na inne Mamy, inne sposoby wychowania. Skoro jest się na tyle odpowiedzialnym, żeby podjąć świadomą decyzję o macierzyństwie, to jestem pewna, że jest się naprawdę dobrym rodzicem. Najważniejsze, żeby nie dać zasiać w sobie ziarenka niepewności co do tego, czy prawidłowo wychowuje się dziecko/dzieci. Przecież dzieci nie mają instrukcji obsługi.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jedynym produktem, który człowiek otrzymuje bez instrukcji obsługi, jest dziecko."
      Andrzej Majewski

      Usuń
    2. Dziekuje za bardzo mile slowa.

      Usuń
    3. Bardzo ładnie Natalia napisała. Rodziców, którzy mają jedno dziecko i pomoc dziadków na wyciągniecie ręki nie można porównywać do tych, którzy mają co najmniej dwójkę bez pomocy dziadków. Zawsze tak jest, że pierwszemu dziecko poświęca się maksimum uwagi, przy drugim już tej uwagi jest mniej, bo i mniej czasu - zwłaszcza, gdy mama pracuje. Każdy kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej.
      Osobiście ograniczam do minimum mojemu dziecko czas przed tv, bo uważam, że to dziecko pozostawione samo sobie - my mu teraz nie poświęcamy uwagi a za kilka lat ono nauczone samotności nam nie będzie poświęcało uwagi tylko zamknie się w swoim pokoju przed komputerem.... Na razie jestem taka mądra, bo mam jedynaka, wiem, że przy dwójce jest trudniej i czasami ta telewizyjna niania ratuje rodzicom życie, więc nie osądzam. Ja tylko na razie staram się, żeby oglądał bajki ze mną, bo je lubi - wiadomo - które dziecko nei lubi? Jak jestem chora albo na szybko muszę coś przygotowac też włączam bajkę, ale staram się, żeby to zdarzało sie możliwie rzadko, bo nie chcę sobie za kilka lat pluć w brodę, ze sama nauczyłam maełgo, ze zabawa z tv a późneij z komputerem to coś MEGA fajnego. Zobaczymy co wyjdzie w praniu za kilka lat :)
      K.

      Usuń
  10. Miniu, podzielam Twoje zdanie - jest czas beztroskiej zabawy i jest czas nauki, jest czas na wygłupy i czas na dodatkowe zajęcia.
    Obserwując moich kuzynów, którzy od najmłodszych lat mają full zajęć pozalekcyjnych (angielski, niemiecki, korki, basen, tenis, konie, nauka na gitarze/keyboardzie, wolontariat, udział w pracach na rzecz parafii...) i widzę jak razem z rozpoczęciem nauki w szkole ich dzień zaczyna się o 6:00 a kończy powrotem do domu ok.18:00, to jestem wdzięczna swoim rodzicom... Nie czułam takiej presji, nie czułam, że muszę być najlepsza.

    Och, żeby tak tylko znaleźć na to wszystko złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W pełni cię popieram. Mam takich znajomych którzy jak tylko mały siadł, chcieli aby już chodził, a jak już chodził to uczyli go literek, aby mógł już nauczyć się czytać, uważam że to chore!!! Dajmy dzieciom dzieciństwo!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Minia ma racje, kazde dziecko powinno miec wesole i radosne dziecinstwo. A nawet najbardziej edukacyjna zabawka nie zdzialala cudow jesli to rodzic nie poswieci czasu swojemu dziecku. Bo to wlasnie jest najcenniejsze dla dzieci, czas dla nich poswiecony. Tylko tak bardzo o niego trudno jak ma sie dom, prace, meza na glowie a gdzie czas na relax? tez uwazam ze tv jest wybawieniem, sama pamietam ze jako dziecko uwielbialam bajki i moglam godzinami je ogladac. Wiekszosc bajek ma moral i tez czegos uczy wiec swojemu dziecku nie bede ich zabraniac. A jesli chodzi o zabawki to kazda jedna zabawa/zabawka uczy. Dzieci uzywaja wyobrazni, pamieci, kreatywnosci, sprawnosci fizycznej itp czy to przy zabawie resorakami, grze w pilke czy przy ukladaniu puzzli a czasem i karton moze byc wspaniala przygoda. Edulacyjne zabawki to chwyt marketingowy aby przyciagac rodzicow. I nie wierze ze drewniane klocki beda traktowane lepiej niz resorak.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny post Miniu i popieram Cię we wszystkim może poza tym, że na naukę języka obcego jest czas do zerówki lub pierwszej klasy. Nasze mózgi tak się rozwijają, że im wcześniej dziecko zetknie się z językiem obcym, tym bardziej perfekcyjnie jest w stanie go opanować i z tym większą łatwością mu to przychodzi. Dziecko stykające się z językiem obcym przed 3 rokiem życia jest w stanie naturalnie nauczyć się prawidłowego akcentu, a do 7 roku życia zamyka się większość kanałów językowych w mózgu, co oznacza, że nauka rozpoczęta po okresie największej wrażliwości mózgu na języki będzie zawsze utrudniona (co nie znaczy, że niemożliwa).
    Ale umiar jest dobry we wszystkim, więc nie chodzi tu o maltretowanie dwu czy trzylatków wielogodzinnymi lekcjami angielskiego, ale naturalne wprowadzanie ich przy okazji w świat innych brzmień językowych poprzez bajki, czytanie książeczek itp.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wklejam linka do występu George'a Carlin'a na temat traktowania dzieci tak jak to opisałaś w poście. Można się pośmiać, ale jednocześnie skłania do myślenia:
    http://www.youtube.com/watch?v=h6wOt2iXdc4

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes