poniedziałek, 4 listopada 2013

Wiadomosci co nieco

Patrze na kalendarz i nie dowierzam...

Dzisiaj juz 5 listopada. Imieniny Mikolajka zblizaja sie duzymi krokami, razem ze Swietami ,ktore tak uwielbiam.

Czas pedzi z zawrotna predkoscia. Kuzynka niedawno rodzila,a jej corcia bedzie swietowac pol roku za kilka dni!!!!!

Od kiedy zaczelam prace w Ksiegowosci jestem w szoku,ze dni przechodza mi przez palce.

Chlopcy nadal podziebieni. Szczegolnie Mikus ma jeszcze kaszel.
Cos ostatnio go boli,bo slabo spi, wierci sie, rzuca na wszystkie strony, zrzuca mame z lozka.

Kilka dni temu swietowalismy jego spanie do 5 rano we wlasnym lozeczku,a potem nastapil KRACH i z powodu zlego samopoczucia Malutki znajdowal sie w lozku Mamy o wiele wczesniej.

Chlopcy byli juz 3 razy w zlobku. Tak jak Mikolaj nie moze sie odnalezc, jest marudny, bardzo malo tam spi i jest nie do zycia tak Szymon dostaje furii ,gdy go zostawiamy,a potem nie chce wracac do domu.

Zastalismy go na slizgawce (bo maja taka w srodku zlobka), bawil sie z jakas dziewczynka, pani Opiekunka powiedziala,ze kocha Simona i,ze go nie oddaje.
Druga przyszla ,ze przyszedl i ja przytulil,a nawet dal 'kiss kiss'. Szymek jest taki,ze jak idzie do kogos czy jest w miejscu,ktorego nie zna to jest grzeczny. W domu nie wiem czy mu nudno,bo tak sie psoci,ze co chwile chodzi za kare do kata na dwie minuty.


Mikula kocha tanczyc. Kazdy wieczor to nie wieczor jak nie ma muzyki i Taty do tanczenia.
Ostatnio myslalam,ze padne ze smiechu,bo poszlismy do kosciola...W tle slychac bylo organy, chor spiewal,a Mikus zaczal sie ruszac, raczka machac .... naprawde zabawny byl to widok!

Jutro mam wychodne. Ide z kolezanka ( Ciezarna :) na obiad do restauracji. Strasznie czekalam na to wyjscie,a kiedy jest juz zaraz to masakrycznie nie chce mi sie. Tez tak macie?

Najchetniej wyciagnelabym nogi, napila sie herbatki, zjadla smacznego tosta zrobionego przez meza, posiedziala na necie,po czym udala sie w ramiona Morfeusza...

Ot takie nudne i codzienne zycie prowadzi Minia....ale takie wlasnie lubi.... zadnych zmian...





5 komentarzy:

  1. I ja tak mam momentami, czekam na coś, a im bliżej ''tego'' tym bardziej najzwyczajniej w świecie - nie chce mi się;-) Tak to z nami - kobietami:) Udanego spotkania z koleżanką!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czas leci niesamowicie szybko. Nadziwić się nie mogę, że za chwilę będziemy słuchać kolęd i wybierać świątecznie prezenty :) Udanego spotkania z koleżanką! Zasłużyłaś na wychodne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobnie, czekam czekam a jak przychodzi ten moment to zwyczajnie mi sie nie chce. Ale moja teoria jest taka, ze jak bardzo Ci sie nie chce to na pewno bedzie fajnie :)
    Steffi i Mikus mogli by stworzyc duet taneczny - nasz Maluch tanczy zawsze i wszedzie (nawet przy dzwieku mlota pneumatycznego - lol), potradi tez na siedzaco :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak Ewiczka napisała jak Ci się nie chce to będzie wystrzałowo u mnie zawsze tak jest :) Wyjście jak najbardziej dla Ciebie wskazane i zalecane, udanego i smacznego obiadu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam wręcz odwrotnie :) czym bliże spotkania tym bardziej chce mi się na niego pójść.
    A czas? to fakt zapiernicza niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes