piątek, 18 października 2013

Chwile słabości

Miało być tak pięknie, miało być tak prosto -------- nie jest...

Patrząc na niego wydaje mi się jakbym żyła w przeszłości. Skrzywdziliśmy Starszaka. Jak był młodszy...

Zdecydowaliśmy,że wraz z pojawieniem się Młodszego Szymon pójdzie do żłobka. Wracał kazdego dnia rozgoryczony, wściekły, zmęczony, pełen negatywnych emocji, zakrzyczany. Zwalaliśmy na zmęczenie,ale to nie do końca to. Nasze dziecko jest chyba skrzywdzone. Ma do Nas żal, ma do Nas jakieś pretensje.

Wczoraj byli na 2 h. Tak ja za dnia było dobrze,to wieczorem zaczął się koszmar. Miałam trzymać za rękę (gdzie zawsze zasypiał sam) to trzymałam. Oczy same mu się zamykały,ale zasnąć nie chciał, tak jakby się czegoś bał. Potem szał, krzyk, bicie ręką o ścianę, wybudzał Małego i tak pięć razy. W sumie byłam prawie godzinę w pokoju i nie zasnął. Zdenerwowałam się tak,że ręce mi się trzęsły, wzięłam ich dwojga do łóżka i tak wykończeli zasnęli.

Dzisiaj zadzwoniłam do żłobka kolo 13. Simon - yeah, he is ok. Just ok.
Nicolas - hmmm... not too great. He cries a lot.
Nie mogłam się już skupić na pracy. Bałam się tego,co będzie po powrocie do domu,a była powtórka z rozrywki. Zapłakane oczy, wyciągnięte roczki, szał, krzyk, niemoc, złość. Co uspokoił się Szymon to zaczynał Mikołaj.

Czuję się tym przytłoczona, czuję się z tym źle. Czuję,że źle ich wychowałam,że coś się stało,że może jakoś nieświadomie ich skrzywdziłam. Czy dając za dużo miłości można skrzywdzić dzieci? Czy lepiej wychowywać je surowo ? ( rozmawiałam z koleżanką z pracy Irlandką,która ma troje dzieci , kładzie spać, macha na dobranoc i dziecka nie ma). Zrobiło mi się przykro... znowu gdzieś popełniłam błąd,bo moje dziecko się w często przebudza,bo zajmuje mu dużo czasu zasnąć samemu,a na sam koniec i tak kończy u mnie w łóżku.

Nie wiem co robić, co myśleć... jestem w kropce i mam gulkę w gardle....

Wiem,że żłobek jest dla nich dobry,bo uczy samodzielności, uczy nowych kontaktów z dziećmi, nie rozumiem tylko ich zachowania? Czy wasze dzieci też tak się zachowują wracając ze żłobka?
Czy może lepiej odpuścić sobie? Czy dać czas na zaklimatyzowanie? Czy każdy dzień kończący się żlobkiem będzie dniem złym, przykrym?

Nie wiem... jestem w kropce... myślę o tym co stalo się Starszakowi...bo przecież Pani mówiła,że ładnie się bawi...ale sam... Michał mówił,że On zawsze sam też...

Nie wiem...

Dzieci śpią...do pierwszego płaczu Mikołaja... trzeba będzie przytulić, pomasować plecki,a czasem i tak nie pomaga...

Sił mi trzeba... sił.....

20 komentarzy:

  1. Emilko, podobne historię słyszę od innych. Początki są podobno najtrudniejsze i myślę, że na pewno nie jest to Twoja wina, tym bardziej wychowania, bo wiadomo, że dajecie chłopcom wszystko co najlepsze. Dzieci różnie reagują na żłobki, przedszkola. Nie wiem co poradzić, bo sama pewnie za kilka miesięcy będę mieć zapewne podobny problem. I właśnie tego się bardzo boję. Boję się zmian, a tym bardziej reakcji mojej Małej na nie. Ostatnio moja Mama opowiadała mi o swojej znajomej z pracy, która ma dwuletnią córkę. Znajoma Mamy zapisała Ją do żłobka, a Mała pochodziła tam tydzień. Wytrzymała - każdorazowo - dwie godziny. Dwie godziny płaczu i histerii w żłobku, a w domu nie to samo dziecko. Trudności z zasypianiem, rozdrażnienie. To pewnie indywidualna sprawa i zależy wszystko od dziecka, ale wiem, że często kwestia żłobków, przedszkoli staje się niezmiernie trudną sprawą - zarówno dla dziecka, jak i rodziców. Nie jestem obeznana w tym temacie, ale mam znajomych, który dzieci chodzą do żłobka. I często właśnie pojawia się lęk, który wręcz zmienia dziecko. Czasem jest to kwestia kilku dni, czasem tygodni. Nie wiem jak pomóc, myślę, że wypowiedzą się doświadczone Mamy i na pewno coś podpowiedzą lub uspokoją. Ja mocno trzymam za Was kciuki i wierzę, jak jest Ci trudno. Wierzę, że chłopcom się odmieni i wszystko będzie zmierzać ku dobremu. W moim przekonaniu - to kwestia czasu. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem,że Misiu ma problemu,no bo rzeczywiście od urodzenia ciągle przy mnie. Śpi ze mną, bawi się ze mną, wszystko robi ze mną,ale Szymcio? Przecież On oddawany był Niani, chodził już do żłobka...mam nadzieję,że tak jak piszesz to kwestia czasu...oby....

      Usuń
  2. Hmmm. No ja tez tak do konca nie potrafie poradzic, bo Stefi nie chodzi do zlobka...ale odkad zaczal 'terapie' grupowa, gdzie nie ma rodzicow a sa fizjoterapeutki i inne dzieci dostrzeglismy w jego zachowaniu male zmiany. Oprocz desperackiego placzu jak rodzice zostawali w poczekalni (uspokajal sie na chwile, ale nie chcial sie bawic...i co kilka minut sobie przypominal o rodzicach i wybuchal placzem), po powrocie do domu chodzli caly czas uwieszony mi do nogi...nie zdarzylam nawet nasatwic wody w kuchni a on juz stal i ciagnal mnie za reke. Zawsze zasypial z tata... a tu krzyk, ze mama ma byc...Uczeszcza na te spotkania od polowy wrzesnia i teraz po woli zaczyna sie przyzwyczajac (tyle tylko, ze on tak chodzi dwa razy w tygodniu na 1h a nie caly dzien) i ostanie dwa razy plakal juz tylko na wstepie jakby dla zasady. Usypia spokojnie, ale nie sam a u nas w lozku. Baedzie lepiej, nie zalamuj sie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikuś podobno robi identycznie jak Stefek. Chwilę jest spokojny,by za sekundę wybuchnąć płaczem :(

      Usuń
  3. Miniu u nas histeryczny płacz u Luli zaczynał się na początku gdy oddawaliśmy ją w ręce cioci do żłobka, potem płakała w aucie, potem na klatce schodowej, potem gdy była ubierana w domu w kurtkę, a na koniec jak ją rano budziliśmy. U nas aklimatyzacja trwała taka hard ok 2 tyg, kolejne 2 tyg był spokojniejsze już tak strasznie nie płakała z każdym dniem co raz mniej, a dziś uwielbia iśc do żłobka często nawet nie pomacha nie da buziaka na pożegnanie tylko leci do cioci. Miała też niespokojne noce na początku i bardzo przy tym wszystkim karała mnie to uświadomiła mi moja koleżanka z pracy. Luli wszystkim na około dawała buzi, chętna do przytulania, a mamę omijała szerokim łukiem i to była kara za to, że do tej pory z mamą i nagle mama mnie oddaje do obcego, nieznanego miejsca. Myślę, a wręcz jestem przekonana to sytuacja przejściowa, muszą się przyzwyczai do nowej, nieznanej sytuacji, daj im czas. Pomyśl na przykładzie dorosłego idziesz do nowej pracy,pierwszy dzień, nowi ludzie, nowe miejsce i co jak to przeżywasz jak się z tym czujesz, od razu jesteś otwarta do nowych ludzi, nie potrzebujesz czasu na to by się zaaklimatyzowac, to co maja powiedziec dzieci. Musisz byc twarda, ja wysyłam Tobie, Wam wspierasy i z każdym dniem będzie lepiej opowiadaj im dużo o żłobku, pytaj co robili, jak się bawili,co jedli i zawsze zostawiając ich nie żegnaj się czule tylko szybko, papa i jasny komunikat mama przyjdzie po Was po obiadku no i pamiętaj nie wolno Ci się przy nich rozkleja, bo otrzymają sprzeczny komunikat mama płacze tu jest źle. Będzie dobrze zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej zastanawia mnie to,że Szymek chodził do żłobka 3 miesiące i nie sądzę żeby się zaklimatyzował,bo za każdym razem jak wracał było to samo : krzyk, płacz i rozpacz. Przeraża mnie to zachowanie... nie chcę żeby taki był :(

      Usuń
  4. U nas przygoda ze żłobkiem też nie zaczęła się kolorowo, chyba każde dziecko potrzebuje czasu na zaklimatyzowanie się. Był płacz przy zostawaniu, ale z tego co mówiły panie, szybko mijał. Odbijało się to z kolei na tym, że Syn początkowo żył na samych kanapkach bo w żłobku jeść nie chciał. Jedyne co mogę poradzić to rozmowa. Opowiadajcie jak jest fajnie, że dzieci się bawią, tańczą, śpiewają; zapewniajcie o tym że kochacie, że np. po drzemce po niego wrócicie (niby logiczne ale dziecku daje pewne poczucie bezpieczeństwa), zorganizujcie jakąś super rozrywkę po południu, w miarę możliwości poświęćcie Mikołajkowi nieco więcej czasu a wszystko się ułoży. Trzymam mocno kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się być wyrozumiała jak tylko mogę,ale płacz jest o nic i o wszystko . Mam nadzieję,że z czasem się przyzwyczają,bo jeśli nie to piątek będzie dniem koszmaru... :(

      Usuń
  5. Mam nadzieję, ze to tylko przejściowe kłopoty i chłopaki potrzebują czasu, aby się przystosować.... Dużo siły i wytrwałości Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój synek, gdy wrócił trzeciego dnia z przedszkola (odebrała go babcia) mówił nam, że nas nie lubi, że mamy się ubierać i wracać do pracy a on pójdzie do domu z babcią, czwartego dnia to samo. Gdy on mówił: nie lubię Cię, ja na to: a ja Cię bardzo kocham, bardzo, bardzo mocno.
    Przez pierwszy tydzień w domu po powrocie z przedszkola był strasznie niegrzeczny, w ogóle nie słuchał i wszystko było 'na nie'. Później zachorował i miał tydzień odpoczynku od przedszkola. W tym czasie w ciągu dnia coś tam mu opowiadałam o przedszkolu - ale nie non stop, tylko takie małe zdania w ciągu dnia: że jak wyzdrowieje to pójdzie do przedszkola, będzie się bawił tymi dużymi autkami o których mi opowiadał, będzie tańczył, jadł obiadek, pójdzie spać na swój leżaczek, że inne dzieci też chodzą itp. Itd. I faktycznie drugi tydzień chodzenia był lepszy . A i tak do teraz pierwsze słowa po przebudzeniu: A dzisiaj gdzie idę? I jak odpowiadam, że do przedszkola to płacze, ale raczej na siłę i udaje. Mówię, że teraz wypije mleczko i pójdziemy się jeszcze razem pobawić. Do przedszkola zaprowadza go tata (bo mama pewnie szybciej by się złamała) i mówi, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Czasami nawet już buziaka nie daje tylko leci się bawić.
    Bądźcie wyrozumiali dla chłopaków, jak potrzebują spać z wami w te dni, w które chodzą do żłobka to niech śpią, stopniowo, gdy się zaaklimatyzują to wrócicie do starego rytmu.
    I nie dzwoń do żłobka - to nic nie da a tylko się denerwujesz... Wiem, że mój skarbek też popłakuje przy zasypianiu, sam mi to mówi, że płacze w przedszkolu. A jak pytam dlaczego to odpowiada, że nie wie... Więc mówię, ze jak nie wie to niech nie płacze, bo to nie ma sensu. A płacze przy zasypianiu, panie tak mówią, ale podobno chwilę pokwili i w końcu zasypia.
    I lepiej nie mówić, że odbierzecie ich na przykład po obiedzie albo po drzemce, bo gdyby wam cos wypadło i nie zdążylibyście to dopiero byłby płacz i przerażenie. Lepiej nie określać czasu tylko mówić, ze jak skończysz pracę to od razu po nich przyjedziesz i wrócicie do domku.

    Aaaa i możecie kupić czy to papcie czy piżamkę czy po prostu coś nowego, co chłopaki będą zabierali tylko do żłobka i najlepiej niech sami coś wybiorą. Nasz dostał paputki, które zawsze zostawiamy w przedszkolu.
    Początki są trudne, ale nie możesz załamać się po tak krótkim czasie, bo będą wiedzieli, że zawsze się złamiesz i będą to wykorzystywali!
    A to, że się bawią sami to też normalne, dzieci około 3 roku życia zaczynają zabawę w grupie.
    Będzie dobrze!
    Aaa, jeszcze pytanie: Mogą zabierać jakąś swoją zabawkę do żłobka? Bo to też ułatwia aklimatyzację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawkę jak najbardziej mogę wziąć ze sobą, chociaż żaden z nich nie ma jakiejś takiej z którą chcieliby chodzić. Starszak jest strasznie przyzwyczajony do 'swoich' poduszeczek,więc pomimo zakazu kładą mu w łóżku i może z nią zasnąć. W piątek jednak nie zasnął w ogóle. Może był przemęczony,ale wcześniej zachowywał się identycznie... może to jego zachowanie ma jakieś psychiczne podłoże? Młodszy wiem,że ma ciężej,bo jest miejszy i zawsze był z Mamą. Staram się być zawsze szczęsliwa, uśmiechnięta, pokazywać im jakie super są zabawki i ,że wrócimy po pracy. Jak wracamy to Szymek ciągnie mnie za rękę,że prawie wyrywa pokazując jak bardzo chce już iść, a Misiu na mój widok zaczyna płakać. Ciężkie to wszystko, staram się być wyrozumiała chociaż ciężko poradzić na non stop płacz po powrocie.... Zobaczymy jak minie następny piątek...

      Usuń
    2. Emilko, myślę, że w końcu się zaaklimatyzują. Wiadomo, Starszak prawie non stop był z Tobą, Mikuś wcześniak i potrzebuje więcej bliskości i był cały czas tylko z Tobą. Ale myślę, że to dzielne chłopaki i jakoś sobie poradzicie. Może być trochę trudniej, bo to w końcu tylko jeden dzień w tygodniu, ale pomyśl, że Ty sama będziesz mogła wtedy trochę odsapnąć :). Wiadomo, nic na siłę. Wiem tylko tyle, ze jeśli dziecko chodzi do przedszkola codziennie i po miesiącu się nie zaaklimatyzowało to trzeba odpuścić, a u Was nie wiem, jak długo powinno to wszystko trwać...
      I sama dobrze wiesz, że Starszak to indywidualista, gorzej mu się dostosować do norm panujących w żłobku, bo tam przecież wszystko poustawiane 'od - do'.
      A nie da się, żeby M. sam ich odwoził? Bo z mamą to zawsze trudniej - ja jeszcze się na ten krok nie zdecydowałam i tylko odbieram małego :).

      Zaglądam tu od czasu do czasu, ale nie zawsze mam czas, żeby komentować a to ja K.

      Usuń
    3. No właśnie nie ma opcji żeby tylko M. bo jedziemy zawieźć chłopców, potem do M. pracy,a na samym końcu zabieram samochód i śmigam do swojej. Nie odpuszczę żłobka tak szybko,bo chcę żeby nauczyli się samodzielności, odczepili od Maminej pępowiny,ale nie chcę przeżywać takich piątków co tydzień,bo psychicznie mnie wykańczają. Cieszę się,że jesteś i czytasz i,że napisałaś. Dziękuję!

      Usuń
  7. Drogi Anonimie w żadnym wypadku się z Toba nie zgodzę o barku określenia ram czasowych dziecku, dziecko nie zna godziny i jest to dla niego pojęcie abstrakcyjne gdy usłyszy, że mama przyjdzie jak skończy pracę, tak to otrzymuje jasny komunikat będę po obiadku, po drzemce i każdy to powie i potwierdzi by w ten sposób informować dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem po co od razu taki lincz? Piszę tylko to co nam powiedzieli w przedszkolu i to co usłyszałam od koleżanki, która kończyła pedagogikę i miała praktyki w przedszkolu…
      Zarówno pani dyrektor, jak i pani opiekunka na pierwszym zebraniu (jeszcze przed rozpoczęciem roku przedszkolnego) podkreślały, żeby ABSOLUTNIE nie mówić dziecku, że przyjdzie się po nie po obiedzie, po drzemce albo o 14. Bo jeśli, nie daj Boże, coś nam wypadnie i nie będzie możliwości odbioru dziecka o tej porze, którą mu się zasugerowało – zwłaszcza, gdy ono dopiero rozpoczyna swoją karierę z przedszkolem i jest przestraszone, wszystko jest dla niego nowe, to może się to skończyć niezłą traumą dla dziecka, bo mama/tata/babcia mieli być po obiedzie, ja już dawno zjadłem a ich jeszcze nie ma – czyli ‘zostanę tu na zawsze (?)’ i dziecko w głowie ma tylko myśl: gdzie jest mama/tata/babcia? Ja chcę do mamy/taty/babci, do domu!
      Wracając do mojej koleżanki opowiadała mi, że gdy miała praktyki to jedna dziewczynka cały czas podchodziła do pani – od czasu, jak została w przedszkolu i pytała: kiedy będzie obiad? Czy już będzie obiad? Za ile będzie obiad? (mama powiedziała jej ze odbierze ją po obiedzie a mała myśląc tylko o nim nie mogła skupić się na niczym innym a co z tym związane trudniej było o aklimatyzajcę choćby z innymi dziećmi).
      No ale to zdanie tylko naszej kadry pedagogicznej, może u Twojego dziecka w przedszkolu mówią co innego... Ja stosuję się do zaleceń, według mnie słusznych, naszych pań przedszkolanek, bo to w końcu im ufam i im powierzam moje dziecko do opieki.

      Usuń
    2. Ja też nie podaję kiedy wrócę. Mówię,że przyjedziemy później,po pracy.... Jak widać opinie podzielone co do czasu. Ja nie podaję,bo np w ten nasz pierwszy żłobkowy piątek wyszłam z pracy o 15.15 ( bez korków powinno mi zająć 15 min dojazd do Michała,a zajęły 45 ). Zanim więc dojechaliśmy do chłopców to byliśmy prawie o 16.30 ( miał być plan koło 16) :(

      Usuń
    3. Drogi Anonimie nie zlinczowałam Cię w żaden sposób, ja nie czuję tego w swojej wypowiedzi, jednak jeśli Ty się poczułaś moją wypowiedzią zlinczowana to przepraszam, nie miałam tego w zamiarze. Ale pozwólcie, że wrócę do dawania jasnego komunikatu dziecku kiedy po nie wrócimy, przestudiowałam w interenecie kilka poradników z artykułami jak pomóc dziecku zaadoptować się w żłobku/przedszkolu i w każdym z nich znalazłam jasą informację przekazu kiedy wrócimy po naszą pociechę i tak np:.
      " Przed wyjściem powiedz, kiedy wrócisz (przed obiadem, po spacerze, po podwieczorku)."
      źródło: http://www.edziecko.pl/male_dziecko/1,79340,3871889.html
      "Dlatego warto zrobić „trening powracania”. Polega on na tym, że kiedy zostawiamy dziecko pod czyjąś opieką, mówimy mu, kiedy po nie przyjdziemy (mówienie o godzinach mija się z celem, ale „po obiedzie” to już konkret)."
      źródło:http://dziecisawazne.pl/dziecko-idzie-do-przedszkola-czyli-jak-ulatwic-dziecku-adaptacje-przedszkolna/
      "
      CZAS WEDŁUG DZIECI. Wiele dzieci doskonale funkcjonuje w uporządkowanym i powtarzalnym rozkładzie dnia. Często pomaga im również świadomość tego, co ich czeka, następujące po sobie posiłki doskonale nadają się do odmierzania czasu. Dziecko w wieku przedszkolnym inaczej niż dorośli traktuje upływ czasu. Komunikaty typu: „Przyjadę po ciebie po południu”, „Odbiorę cię o 12” , „Będę za 3 godzinki” są dla przedszkolaka zupełnie niezrozumiałe. Zamiast uspokoić może budzić lęk. Znacznie lepiej odnieść się do wydarzeń, jakie czekają dziecko w przedszkolu: „Teraz będziecie się bawić, zjesz śniadanko. Dziś jest piękna pogoda, może wyjdziecie na plac zabaw. Potem będzie obiad. Po obiedzie przyjdzie po ciebie mama”. Wielu przedszkolakom taki sposób pomaga odmierzać upływ czasu."
      źródło:http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1990706,jak-pomoc-dziecku-zaadaptowac-sie-w-przedszkolu-czyli-rady,id,t.html

      To tylko kilka przykładów z tych co przeczytałam.

      Usuń
    4. Dzieki Musia. Chlopcy rozpoczeli sezon na zlobek wirusem.... cudownie :-(

      Usuń
  8. Kochana ja myślę, że to wszystko się unormuje tylko trzeba czasu, ja uważam że nie ma tu nic waszej winy. Po prostu dzieciaki były cały czas z wami a teraz nagła zmiana, dzieciaki w ogóle zawsze nerwowo reagują na zmiany. U nas na początku było różnie ze żłobkiem, ale teraz idą z chęcią, myślę że bardzo dużo dają ciocie ze żłobka, jak chcą pomóc zaadoptować się w nowej grupie, my teraz w starszakach mamy rewelacyjne panie i jestem bardzo zadowolona, a nie muszę ci mówić jak moje niunie :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes