środa, 18 września 2013

Jak to naprawde jest z tym spaniem?

Nie pisalam kilka dni. Duzo mamy na glowie. Bardzo duzo. Zblizajace sie wielkimi krokami PIERWSZE urodziny Mikolajka,ktore wspominam z wyjatkowym drzeniem serca,bo przeciez mial jeszcze pomieszkac sobie w brzuszku,bo przeciez jeszcze nie bylam gotowa, jeszcze pracowalam,no ale to On zadecydowal i pojawil sie na swiecie szybciej.

Praca w ksiegowosci nadal aktualna. Po wyslaniu maila z rezygnacja moja Glowna Ksiegowa nie daje za wygrana i kaze przyjsc w piatek chociaz na godzine zobaczyc co i jak. Nie pomagaja tlumaczenia,ze zlobek kosztuje tyle co moja tygodniowka, ze moge pracowac tylko w konkretne dni itp. Mam przyjsc, no to przyjde,ale nie sadze,ze zostane przyjeta,bo jest po prostu za duzo przeciwnosci .

Nauczylam sie,ze moje dziecko przesypia cale noce. Starszak od 3 miesiaca zycia spi samiusienki tam w swoim lozku, nie potrzebuje mamy, budzac sie w nocy z placzem wystarczy lekko go poglaskac, wlozyc smoczka... Uff spi...

Drugi to juz zawodowiec. Noc bez Mamy to noc stracona. Z poczatku z nim spalam ( z Szymusiem z reszta do 3 miesiaca tez),bo uwazam,ze dziecko jest malenkie, bezbronne, zagubione i potrzebuje Mamy i koniec. Potem jednak staje sie coraz madrzejsze i czas na odmaszerowanie do swojego wyrka.

Z Nim tak nie bylo. On z rana przychodzil do Mamy co mi nie przeszkadzalo. Od miesiaca nie wyobraza sobie do mnie nie przywedrowac. Maz opowiada,ze Mikolaj zajmuje 3/4 lozka i ma dwie raczki wysoko podniesione do gory. Tata woli wyspac sie w pokoju Szymonka na duuzym lozku tylko dla siebie,bo w trojke ciasnota.

Prawie nabawilam sie depresji,bo wszedzie tylko : 'Nie nauczac dziecka sypiania z rodzicami', 'Nie dawac sie wykorzystywac', 'Nie pozwolic zajac dziecku lozka dla partnera'. W nocy przechodzilam koszmar. Juz nie tyle dlatego,ze dziecka nie moge uspic ponownie w lozeczku,ale dlatego,ze kolejna noc spedzi obok mnie. Dostawalam w glowe,bo dziury wiercily mi informacje ,ze moje dziecko nigdy juz mi z lozka nie wyjdzie. Bylam sflustrowana. Kupilam zabawke,ktora malo co pomaga, nosilam, blagalam, krzyczalam ,  prosilam,a Maly walczyl o bliskosc. Potem przeczytalam artykul przy ktorym zrozumialam,ze postepuje niewlasciwie, zle.....

Moje dziecko podobnie jak kilku innych Mamusiek z blogow urodzilo sie wczesniej. Nie tak wczesnie jak Inne,ale nadal wczesnie. Po jego ukonczonych 5 miesiacach wrocilam do pracy. Co noc Tata uklada dziecko do snu, Mama ciezko pracuje do 23. Dzieki temu artykulowi zdalam sobie sprawe,ze dziecko mnie prosi o bliskosc,o mnie,bo ja pracuje,bo za dnia za duzo czasu dla siebie nie mamy. Moze i wymusza, ale przeciez az tak bardzo mi w lozku nie przeszkadza. Szymcio tez mial okres,ze z rana do Nas wchodzil tak azeby dospac. Misiu przychodzi wczesniej,ale za to jaki z rana jest wyspany i wypoczety! (mama troszke mniej)..

Zrozumialam,ze niepotrzebnie sie sama nakrecilam,a wraz z nadejsciem nocy mialam wrecz koszmary,ze Mlody sie obudzi i co ja wtedy zrobie? Bede na sile usypiac go u siebie, lamentujacego i proszacego bliskosci. Od niedawna spimy wiec razem... moze w pewnym momencie zadecyduje przesypiac noce u siebie. Moze jeszcze jest na to gotowy... chodz Zuczku, Mama wezmie Ciebie do siebie...

 



16 komentarzy:

  1. Ja robię tak jak mi serce podpowiada...czasem śpimy z Majulą czasem śpi w swoim łóżeczku...Mąż ja bierze częściej do łóżka niż ja. Tak nam fajnie. Wszyscy mówią że jak tak robisz to nigdy się jej nie 'pozbędziesz ' z naszego łóżka ale to przeciez moja sprawa. Mówią ' nie usypiaj jej na rękach- odkładaj do łóżka i niech spi sama bo się przywyczai' a my lubimy te nasze rytuały...raz usypiam ją ja...raz R. Czasem na rękach, czasem przytulone razem na łóżku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja także to słyszę - nie usypiaj na rękach, nie lulaj,nie bierz do łóżka, bo się przyzwyczai. Kiedyś przejmowałam się trochę, teraz myślę - a co tam:-)

      Usuń
    2. Ja staralam sie wedlug wzoru - Szymus tak pieknie spi sam w lozeczku,wiec Mikus sie nauczy,a tu Mikus nauczyl Mame pokory,ze wcale tak byc nie musi :)

      Usuń
  2. Wiesz, że ja miałam podobnie. Naczytałam/ nasłuchałam się opinii, że spanie z dzieckiem jest złe itp. Potem, jakimś cudem natrafiłam na artykuł, że takie twierdzenia, to jedynie jedna, pośród ''morza'' koncepcji,które dotyczą relacji mama-dziecko. Właśnie chodzi o bliskość, budowanie specjalnej więzi. Emilcia ''nad ranem'' ma potrzebę bycie ze mną, z nami. Często nawet zasypia u nas, łapie mnie wtedy za rączkę. Potem Ją przenosimy, ale wiem, że taki - może niecodzienny - ale rytuał, jest Jej potrzebny. I mnie także. Tak jak napisałaś - nasze dzieciaczki urodziły się wcześniej i wołają o bliskość. Pamiętam, jakie straszne było dla mnie to, że nie mogłam Jej wziąć na ręce. Była moja, a nie mogłam Jej przytulić. Przez tyle czasu...
    To chyba wszystko zależy od dziecka, jedno od razu będzie królem swojego łóżeczka/ pokoiku, drugie - wiernym towarzyszem swoich rodziców, w łóżku. Ja myślę, że i jedno i drugie jest ok:DDD

    P.S. Mikołajek cudowny!!!Kochaniutki♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie te 'wspolne' chwile sa takie piekne!!!! a dzieci staja sie coraz starsze, coraz bardziej samodzielne. Pamietam tesciowa mowiaca : 'Nie trzymaj go tak czesto na rekach,bo bedzie tylko chcial'. Wcale,ze mu sie odechcialo na rekach jak zaczal siadac, raczkowac, chodzic... tamtych chwil juz nikt mi nie odda. Czasami wydaje mi sie,ze Szymonka wlasnie 'surowo'wychowalam,bo tak WSZYSCY mowili. Blad!!!!!!

      Usuń
  3. Ja należę do tych mamy które uważają że dziecko powinno spać w swoim łóżeczku a mama w swoim :) Mnie byłoby ciężko aby dziewczynki spały z nami w łóżku :) bo same zajęły by całą jego szerokość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jesteś usprawiedliwiona Mamuś:D

      Usuń
    2. Ja tez uwazam,ze miejsce dzieci jest w ich lozeczku i pochwalam ta teorie. Teraz jednak dodaje,ze to nic zlego,ze dziecko do pewnego okresu spi z mama. Jesli obydwojgu to nie przeszkadza oczywiscie ( mi troche,bo cala zawsze dretwieje)... Z trojaczkami to bylo by dopiero! i wszystkie grzecznie spia? Dziewczynki to male Aniolki normalnie :)

      Usuń
    3. Mini dziewczynki zawsze dobrze mi spały, Zuzia jak idzie spać o 20 to budzi się o 7 rano, Tosia przebudza się po to aby smoka do buziola włożyć, ale nawet nie muszę wstawać, Lenka czasem się budzi, ale naprawdę nie mogę narzekać. Moja mama mówi że chyba urodziłam się w czepku :)

      Usuń
  4. Ja jestem zwolenniczką spania w swoim łóżku z mężem u boku, a dziecko w swoim. Ja nie wyspałabym się z Luli w jednym łóżku miałam okazję z nią spać i był to koszmar, strasznie się rozpycha nogi mi wręcz zakładała na twarz, tak więc by mama była wysapana,( co dla mnie jest ważne), a wyspana mama to szczęśliwa mama, a szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko więc śpimy osobno i dobrze nam z tym. U nas Luli śpi w swoim łóżeczku, zdarzają się pojedyncze sytuacje spania z nami, ale wtedy gdy jest chorutka, był tez okres, że nie chciała spać w swoim łóżeczku, a na podłodze było to latem i zasypiała na podłodze, a potem ją przenosiliśmy do jej łóżeczka. Każdy niech robi tak jak mu wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty Musia to w ogóle jesteś Matka do podziwiania! Jesteś stanowcza i nie dajesz sobie wejść na głowę. Tylko bić brawo ( po cichu zazdroszczę,bo i ja próbuje,ale nie zawsze się udaje) :/

      Usuń
  5. Słodki Twój Żuczek! :) My też w temacie roczku bo kilka dni temu Julek mój skończył, a teraz czeka nas imprezka urodzinowa! I nie martw się o spanie razem tylko się ciesz, ten okres przecież nie będzie trwał wiecznie i jeszcze zatęsknisz za małym szkrabkiem obok siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozostawienie śladu po sobie. Przestałam się martwić już tym spaniem i co? Zuczek pospał dziś do 6.15 w swoim łóżeczku :) ach :)

      Usuń
  6. U nas usypianie to domena taty (bo mama w tym czasie odciaga mleko).Problemow z samym spaniem nie ma, wieksze z usypianiem - bo kiedys Stefko cierpial na refluks i duzo ulewal, wiec trzymalismy na reku i czesto tak zasypial i potem odkladany byl 'na swoje'. Troche sie przyzwyczail i pozniej chcial zasypiac tylko na reku (w lozeczku udalo mi sie zaledwie kilka razy, nie probowalam za wiele z braku czasu). Latem, zeby nie nosic go na reku ladujemy do wozka i na specer...choc teraz zaczynaja sie chlodne wieczory i staramy sie go przyzwyczajac do uypiania w domu u nas w lozku. Wlozony do lozeczka dostaje takiej energi, ze szok - nie placze, a zaczyna wariowac - sciagac ozdoby ze sciana...rzeczy z przewijaka itp. Zasypia zwykle 21:30 - 22:00 i do rana 8:00 _ 8:30 (ostnio pobil rekord i obudzil sie o 9:50) w swoim lozeczku...czasami (zeby, zly sen) zdarza mu sie przebudzic w nocy badz nad ranem...zwykle wystarcza przytulenie i zabranie go do naszego lozka (przyznaje bez bicia, ze to z wygody) i spi dalej. Wole jak sèpi u siebie, ale jak od czasy do czasu jest u nas to nie widze w tym nic zlego. Bez przesady oczywiscie bo znam jedna rodzine co syn spal z rodzicami w lozku do 7 roku zycia, poczatkowo z potrzeby a pozniej z wyboru rodzicow.

    OdpowiedzUsuń
  7. p.s. zapomnialam dodac, ze lozeczko Stefka stoi u nas w sypialni (nie obok lozka) - z koniecznosci bo mamy w domu tylko jedna sypialnie. Pewnie i to ma jakies znaczenie.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes