czwartek, 4 lipca 2013

Tatusiowie

Jacy są?

Kiedyś pisałam jak bardzo zmienia się nasze życie ,gdy pojawia się dziecko. Oprócz Valium,która twierdzi,że nie spotkał ich żaden kryzys po pojawieniu się maleństwa to nie znam osoby,która by tego nie przeszła....

'.... Mąż śpi w drugim pokoju od kiedy K. skończył chyba 18 m-cy. Nie podoba mi sie to...Twierdzi że jak z pracy wraca to musi się wyspać a u nas się nie da bo jak mała wstanie to nie ma spania... ' - pisze moja Koleżanka...

Druga za to : 'u nas też bywają kłótnie, oczywiście narzekaniom tez nie ma końca... u Nas tak ,jak u Was że nigdzie nie wychodzimy, że nie jesteśmy już tak elastyczni jak kiedyś... ale też o inne rzeczy... macie racje, winne jest tutaj zmęczenie, nawał obowiązków...'

Trzecia dopisuje : ,Ale czy tak dużo wymagamy żeby chociaż trochę panowie mężowie nam pomogli. Ja też pracuję i zajmuję się dziećmi , latam z językiem na brodzie a on nie może odkurzyć mieszkania bo ON jest ZMĘCZONY po pracy. Staje się to wszystko już ponad moje siły. Mam do ogarnięcia dom, dzieci, pracę, rachunki, kredyty, zakupy.A mój mąż jes zmęczony i nic nie pomoże bo był w pracy'...

Więc jak to jest z Wami chłopy?

Mój Mąż jak na faceta przystało uwielbia narzekać... a może po prostu ma taką naturę?

Ja jako wyrodna Matka uwielbiam słowo RÓWNOUPRAWNIENIE...  bo wybacz Kochanie,ale ja sama sobie naszych dzieci nie zrobiłam, nie jestem wiatropylna i jeśli ja zostałam Mamą to ty automatycznie stałeś się Tatą i wiem Kochanie,że chodzisz do pracy...ale wiesz co? ja też...

Tak też chodzę... wiem,że ty biedny musisz wstawać o 5, ale ja nie grzeję łóżka do 9. Wstaję tuż po 6 (  nie licząc wstawania w ciągu nocy,gdy Ty nic nie słyszysz!!) i razem z dziećmi zaczynam nowy dzień.

Tak,wiem Najdroższy,że przecież u Ciebie jest tyle rzeczy do zrobienia,że musisz się skupić i ciężko pracować. Nawet nie wiesz jak my Mamy ciężko pracujemy... Ja muszę nakarmić jednego, drugiego, zjeść coś sama, pozmywać,pogotować ,poograniać, przebrać , znowu coś zrobić dziecom do jedzenia, zrobic pranie, wywiesić pranie, wypuścić kota na dwór,a potem zaraz wpuścić ,bo pada deszcz, posprzątać znowu, położyć dzieci, nastawić obiad ........ i wtedy pojawiasz sie Ty.... i co? czy nadal uważasz,że Ty pracująć masz gorzej??

Cieszę się,że mieszkam w kraju,gdzie macierzyński trwa 26 tygodni Cieszę się,że wracając do pracy muszę mieć takie samo stanowisko ,bądź podobne. Cieszę się,że podobnie do mojego Męża przynoszę do domu wypłatę. Cieszę się,ze na tłumaczenie 'Ja PRACUJĘ'... mogę odpowiedzieć .. : 'BA, ja TEŻ'. Cieszę się,że wychodząc z domu Mąż widzi jaka ciężka i mozolna to praca z dwojgiem małych dzieci. Cieszę się,że po całym dniu przyznaje mi rację,że rzeczywiście jest co robić, dodając,że gdybym była wieczorami to zobaczyłabym jak ciężko jest chłopców wykąpać i położyć do snów...

Ja wiem,że mam przy sobie chodzące szczęście. Wiem,że mój Mąż jest naprawdę dobrym i kochanym Ojcem. Pamiętam jego smutek w oczach, gdy mówił,że z Ojcem nigdy nie łączyło go nic... że koledzy z Tatusiami chodzili grać piłkę,a jego był jakby nieobecny. Widzę,że nie chce popełnić błędu,który zrobił jego Tata i nadrabia dając mnóstwo uczucia i zainteresowania własnym dzieciom....

A ilu jest Ojców,którzy zarzekają się,że Oni nigdy tych samych blędów wychowawczych nie popełnią?'Nigdy nie będę jak mój Stary'.... a jednak... za słaba psychika? za słaba motywacja?

Rzeczywiście jestem Mamą. Jak muszę jechac do szpitala to jadę ja,bo dzieci spokojniejsze,ale wiem,że Tata może przejąć bardzo dużo obowiązków Mamy i nie czuć się 'zdominowanym' albo 'niemęskim'.

Czytając wypowiedzi młodych Mam, młodych Małżeństw nasuwa się pewna refleksja,że dziecko to nie tylko dar Boży to także szkoła życia.... dla Nas jako partnerów i dla nas jako rodziców....

I tylko smutno się mi robi na sercu ,gdy czytam....

'J. się od Nas wyprowadził........'

10 komentarzy:

  1. Nie zamieniłabym Ojca Majusi na żadnego innego...i niech już taki zostanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Pranie przecież pralka pierze zmywanie zmywarka robi obiad też mam czasem wrażenie że czasem też sam sie gotuje ja też pracuje jak moj maż z ta rożnica że lżej i krocej i przyznam że życie sie nam zmieniło odkad jest z nami Luli sa czasem sprzeczki o to kto ma ja nakarmic uspic bo ja po pracy maż też ale tak szybko jak sie klucimy tak szybko sie godzimy i muzyka gra jedyne co przyznam że ycie towarzyskie nam sie nie zmieniło nadal w nim uczestniczymy chodzimy na imprezy wyjeżdżamy bo Luli jezdzi z nami albo jest u dziadkow dla chcacego nic trudnego dobra irganizacja to podstawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Nas podobnie. Szybkie sprzeczki - szybkie pogodzenie. Zazdroszcze imprez. U Nas niestety nie ma nikogo kto by chociaz na chwilke zajal sie chlopcami...

      Usuń
  3. Ja sama w temacie się nie wypowiem, bo dzieci nie mam. Ale w rodzinie mam odwrotny przykład. To mąż robił wszystko od zajmowania się dzieckiem, domem na pracy zawodowej kończąc (teraz z dzieckiem już łatwiej, bo jest starsze i chodzi do przedszkola), a żona siedzi i pachnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tez znam taka jedna... na FB wkleja kolejna pare butow,a zdjecie dziecka pokaze raz na rok i te jej notatki...' Kochana, wpadam do Ciebie na balety'.. zal ...

      Usuń
  4. heh Ątusia pomiędzy nami nie zmieniła nic. we mnie zmieniła dużo,w moim podejściu do świata. jeszcze nie umiem zdefiniować tych zmian. przerażają mnie niektóre, nie ukrywam. w Mężu miałam wsparcie od samego początku. żyjemy w jakimś wariackim tempie, dlatego obsługę Luliny ogarniamy razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak,dzieci zmieniaja podejscie do swiata :)

      Usuń
  5. U nas tylko M. pracuje zawodowo...mimo wszystko bral i bierze aktywny udzial w wychowaniu syna, a i zakupy zrobi, pozmywa itp.
    Jakis czas temu byla u nas znajoma, ktora widzac, ze to M. zabiera sie za karmienie malego byla pod wielkim wrazeniem...wytlumaczyla nam, ze to dlatego iz ma sasiadow z malym dzieckem i jak mama musi wyjsc do sklepu to dziecko zostawia wlasnie jej bo ojciec mowi, ze on nie potrafi sie nim zajac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uwazam,ze jesli cycusiem sie nie karmi to rownie jak Mama Tatus tez moze to robic. Moj robi kazdej nocy,gdy ja pracuje do 23. Mozna? mozna... trzeba tylko chciec :)

      Usuń
  6. Mogę liczyć na mojego męża, mimo że czasem się kłócimy, drzemy koty, to nigdy o dziecia. Co bardzo mnie cieszy. Ale i tak, nie mogę wydusić z siebie tej prawdy, że chciałabym spędzić jeden dzień S.A.M.A
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes