niedziela, 12 maja 2013

Zadna praca nie hanbi

Przeczytalam bardzo fajny artykul na wyborczej :
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,13889522,Nasza_dziennikarka_zostala_kelnerka_w_Sopocie___Najgorsi.html#Cuk 

Od razu przypomniala mi sie moja praca, bo przeciez zaczynalam jako kelnerka i nie powiem,ale zawod ten jest rzadko kiedy doceniany,a wymaga naprawde sily i wdziecznosci.


Pracowalam w hotelu ****,ktorego restauracja miala gwiazdek piec. Rzadko kiedy spotkalam sie z niezadowoleniem klienta. Kazde jedzenie robione bylo dopiero przy zamowieniu, a pachnialo tak pieknie,ze od samego zapachu zawsze burczalo mi w brzuchu.

Praca byla jednak bardzo ciezka, pracowalam od 7 do 14 i od 18 do konca. Koniec byl roznie. Raz o 22, raz o 24. Napiwki roznie,ale mozna bylo wyciagnac w wakacje nawet do 50 euro dziennie. Zalezy jaka klientela. Przewaznie tych lepszych gosci dostawali Irlandczycy,ale ja tam na swoje nie narzekalam.

Im dluzej kelnerowania tym wieksze problemy z nogami. Bolaly mnie strasznie,byly opuchniete. Kregoslup ledwo co dawal rade,a bo taca ciezka,a bo tylko w ta i z powrotem.

---------------------------------------------------------------------

W Bydgoszczy w restauracjach jadalismy czesto,a bo to na miescie bylismy,a bo w domu nie chcialo sie gotowac.

Rzadko kiedy narzekam na kelnerow.
Bylismy w jednej,ktora szczegolnie przypadla mi do gustu. Lunch, nie za duzo klientow, siedzimy na dworze, mamy ladny stolik z kwiatkami w wazonie. Kelnerzy profesjonalni, podchodza co jakis czas pytac sie czy wszystko w porzadku, nienachalni, kulturalni. W naszym slowniku panuwaly grzecznosciowe zwroty i slowa jak poprosze, czy maja Panstwo, dziekuje (czyt. artykul). Jedzenie dobre, nie za duzo - nie za malo,w sam raz. Napiwek zostawiony,bo wiem jak ciezka jest praca kelnera,bo po tej pracy zostalo mi sprawdzanie czy sztucce sa czyste, czy rowno polozone, czy kieliszki wymyte itp.

------------------------------------------------------------------------

Goscie hotelowi :

Najbardziej denerwujacy : Amerykanie

No nie moge zrozumiec tych ludzi,a probuje. Wiekszosc z nich zyje naprawde w innym swiecie. Nie wiedza jak zapala sie swiatlo, wlacza telewizor czy splukuje wode w toalecie.
Pytajac o droge moga stac 10 min i pomimo 3 krotnego powtarzania i tak nic nie rozumieja. Biora mape, a i tak pytaja sie jaka jest ulica (pomimo widniejacego napisu drogi). Nie zdazylo mi sie dostac napiswku od Amerykanina na recepcji. Z reguly dobrze tipuja osluge (kelnerow i barmanow),bo u nich zyja Oni z napiwkow (czyli tyle ile dostaniesz tyle masz)

Najbardziej irytujacy : Hiszpanie

Mowia bardzo glosno, sa ignorancy, oczekuje standardu ***** hotelu za cene ***. A gwiazki gwiazdkom nierowne. Irlandzkie *** to hiszpanskie przynajmniej ****. Nie lubie.

Grecy maja bardzo duzy temperament, Niemcy sa oschli, Skandynowie wymagajacy, Australijczycy mili.

Oczywiscie to tylko moj ogolny zarys. Pamietam,ze jak bylam kelnerka to nie znosilam Wlochow za ich kawe z goracym mlekiem :)

Najprzyjemniejsi byli dla mnie wlasnie Irlandczycy.
Juz nawet Anglicy nie byli tacy jak Oni.( z reszta wedlug mnie sa strasznymi rasistami) Z kazdego kraju mozna znalezc mila osobe i te nieuprzejma tez. Nie raz zdazylo mi sie odebrac telefon,a ktos tylko uslyszal moje imie i chcial rozmawiac od razu z osoba ,ktorej angielski jest macierzystym jezykiem. Zdarzaja sie i takie osoby,ktorych za nic w swiecie nie zadowoli nic.

----------------------------------------------------------------

Kazda praca ma swoje plusy i minusy,ale zadna nie hanbi.... :)

Minia jako kelnerka w 2006 roku :)


5 komentarzy:

  1. Co nas nie zabije to nas wzmocni ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też znam słodkości pracy jako kelnerka pracowałam kiedyś w wakacje i wiem jak ciężki jest to kawałek chleba. I prawda żadna praca nie hańbi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak nie każda praca jest doceniana...tak jak piszesz

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem ile gwiazdek miał nasz hotel w Gastein... wiem, że śniadanie skoro świt, obiad, kolacja, przygotowania.. . ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że obsługują nas ciągle tacy sami kelnerzy. zmieniały się jednostki. ciężką pracę mieli. zbierali naczynia, serwowali uprzejmości, donosili posiłku aby nikomu nie zabrakło... . szczęście nam dopisało i w załodze była młoda Polka na praktykach. lekko nie mają - wstają rano aby naszykować do śniadania, obsługują śniadanie oraz szykują na lunch. jak ogarną lunch mają chwilę przerwy, aby zaraz później zabrać się za przygotowanie obiadokolacji. później sprzątają po posiłku, nakrywają na śniadanie i ... mają chwilę snu dla siebie, bo następnego dnia znowu to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja prace kelnera bardzo sobie cenie,bo to ciezka i zmudna praca...

      Usuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes