środa, 1 maja 2013

Five long years...

Kiedy to bylo... ach... w 2008 roku.

Maj, cieplutko.

'Chodzcie pogramy w tenisa ' - ekscytuje sie kolega - 'taka ladna pogoda'

'Poszlybysmy,ale potrzebujemy jeszcze jednej osoby,bo wtedy moglibysmy pograc w parach' - stwierdzilam

'Aaa znam kogos. Zobacze,czy skonczyl prace' ... po chwili ' no skonczyl. Pojedziemy wtedy po niego'

Otworzyl drzwi. Z tylniego siedzenia samochodu jedyne co zauwazylam to dlugie, krzywe (pilkarskie) nogi.

'Fajny jest' - pomyslalam sobie,a za chwilke skarcilam sie w duchu,ze przeciez 3 miesiace temu rozstalam sie bolesnie z moim ex i zadni faceci juz w glowie macic mi nie beda...

Pojechalismy. Wysiadlam. Przywitalam sie. Znowu pomyslalam,ze jest fajniutki. Dlugie dlonie, zadbane paznokcie. Brak obraczki - serce podskoczylo do gory.

Gralismy w tenisa. Raz ja z nim w parze, raz z Ewa.

Chwilke porozmawialismy, o niczym szczegolnym. Dzien sie zakonczyl, pozegnalismy sie i my.

Milo bylo....

-----------------------------------------------------------------------

Kuzyn umowil mnie z ulubionym kolega. Kolega przejechal prawie 200 km zeby sie ze mna zobaczyc.

Przedtem jednak zobaczylismy siebie na NK. Z wygladu calkiem ciekawy. Ciekawe jak z charakterem.

To byl piatek. Zamowilam taksowke. Mielismy spotkac sie w miescie. Mialam wyjsc na niego na dworzec.

Wsiadam do taksowki w pospiechu widzac,ze prawie jestem spozniona.

'Hi' - rzeklam pospiesznie zamykajac drzwi.

'Czesc' - uslyszalam... ( Irlandczyk mowiacy po polsku?) Patrze,a to On... ten sam... we wlasnej osobie... Ten z ktorym kilka dni temu gralam w tenisa.

'Jedziesz do miasta? ' - spytal

'tak' - wybakalam...

Zaczelismy rozmawiac. Po kryjomu spojrzalam na plakietke taksowkarska. Spojrzalam na nazwisko. Polaczylam z moim imieniem...Pasowalo by! 'Glupia' - skarcilam sie w myslach.

'No to udanej zabawy Ci zycze' - powiedzial ,gdy wysiadalam z samochodu - 'Aaa i mam juz twoj numer . Fajnie,ze uzylas Big O. Teraz moge Cie juz meczyc'....

I tak mnie meczy do dzisiaj...

5 lat od naszego pierwszego spotkania...

Przeznaczenie...

Kocham Cie !

5 komentarzy:

  1. Hehe niesamowite, że my, kobiety od razu zwracamy uwagę takie detale jak brak obrączki :)
    Piękna historia. Przeznaczenie, jak nic :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie ... Gratuluję i życzę jeszcze 100 takich pięknych lat.

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna historia :) bardzo piękna :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes