piątek, 1 marca 2013

Rodzenie dzieci

W dzisiejszej gazecie wyborczej znalazłam artykuł o rodzeniu dzieci w Irlandii.
Wychodzi na to,przyrost naturalny jest o wiele wyższy,niż np. w Polsce.
Wcale się temu nie dziwię... życie pomimo nadal trwającej recesji od 2008 roku i bezrobocia 17% na 4 miliony mieszkańców daje do myślenia. Ale tak jak Polacy emigrują na Zieloną Wyspę tak Irlandczycy szukają swojego miejsca na ziemi w USA lub ich drugim ulubionym kierunku w Australii.
Nie powiem żeby mieszkało mi tu się źle,bo państwo jest bardzo tolerancyjne (wyobraźcie sobie gdyby w samym powiedzmy mazowieckim i warmińsko - mazurskim było 120 tys Rumunów), za minimalną pensję jest się w stanie normalnie wyżyć, a gdy jest ciężka sytuacja materialna to i państwo może pomóc w płaceniu rachunków, dawaniu różnorodnych ulg i szukania pracy 'za Ciebie'. Nigdy jednak tej 'przyjemności' nie miałam,ale wiem,że jest to nagminnie wykorzystywane przez Rodaków... bo po co pracować jeśli na bezrobotnym jest łatwiej. Powracając do rodzenia dzieci to w Polsce jest obawa, strach o jutro, czy starczy mi pieniędzy, czy będę miałą pracę , a jeśli nie to jak popłacimy kredyt? Rząd też nie jest za 'prorodzinny' cofając branie kredytu na 'Rodzina na swoim' ,a dając śmieszne rodzinne może sobie wytrzeć d..ę.
Czytałam,że ktoś z polityków chciał zaproponować comiesięczną stawkę zasiłku na dziecko 1000 zł,ale gdyby to weszło w życie to po pierwsze Polska mogłaby od razu stać się drugą Grecją,a po drugie wydaje mi się,że ludzie zaczęli by się masowo rozmnażać,by zdobyć te pieniądze na dziecko,a czy by szło na dziecko to zapewne w każdej rodzinie nie za bardzo.

Nie lubię gdy ludzie przeliczają moje zarobki na polskie...bo tak nie jest do końca,że liczymy wszystko razy 4. Na pewno jest się w stanie żyć, kupić sobie samochód, jechać na wakacje, ot żyć normalnie. Są ludzie ,którzy przyjechali tutaj żeby dziubdziać każdy grosz no i oni uzbierają niezłą sumkę jeśli taki był ich cel.

Wkurza mnie jak ktoś mówi,że oooo ty to masz zasiłek na dziecko... tak mamy zasiłek na dziecko,każde dziecko,które się tutaj urodzi i mieszka otrzymuje od państwa pieniądze... Ale pamiętajmy,że Irlandia jest cholernie droga, jest drugim krajem w Europie,którego ceny utrzymania/życia są wysokie.Nie po to urodziłam tu dzieci,bo są zasiłki. Urodziłam tu dzieci,bo mieszkam w tym kraju lat 9 i czuję się jego obywatelką. Tak jak mam zasiłek na dziecko tak też mam podatek za drogi do płacenia, jedzenie ,które drożeje z dnia na dzień,a płacąc 50 euro wynoszę jedną reklamówkę i 5 razy sprawdzam czy te rzeczy naprawdę kosztowały mnie tyle...

Co myslicie o tym rocznym macierzyńskim? Lepiej dla Mam? U Nas macierzyński trwa 26 tygodni, dla każdego stała stawka która wynosi max. 262 euro / tyg, a od 1 lipca macierzyński zostaje opodatkowany,bo dziura irlandzka do załatania jeszcze duża....


A Wy jak myślicie? przydałby się ten tysiak miesięcznie? Decydujecie się na więcej dzieci? Jeśli tak lub nie to dlaczego? Myślicie o zmianie miejsca zamieszkania / kraju? Co powinno się zmienić w Pl żeby żyło się lepiej? 




Bo ja Polka... tęskno mi do Ojczyzny....
Ale z drugiej strony chcę dzieciom zapewnić jak najlepsze życie,a Irlandia jest w stanie to zrobić...


8 komentarzy:

  1. Mieszkałam trochę w Londynie. Stać mnie było na wiele fajnych rzeczy. Była to moja pierwsza praca. Kupowałam markowe ciuchy i inne drogie gadżety ale trochę odkładałam. Wyjechałam z planem: zacząć tam szkolić lepiej język, może jakieś studia, praca, życie....
    Wróciłam po pół roku. Pytali czemu. Miałam taki okres w życiu że wszędzie było mi źle. W PL, w LDN, w Krakowie, w Częstochowie. Dojrzałam. Zrozumiałam kilka spraw. Teraz mieszkam tu gdzie mieszkam i nauczyłam się szukać pozytywnych stron tego że tu jestem i wreszcie ponad rok temu mogłam stwierdzić, że mieszka mi się tu dobrze. Za granicę mogłabym wyjechać ale nie na stałe. Za bardzo związana jestem z rodziną i znajomymi. Jak wiem że są blisko to jest mi lżej. Mam to czego mi potrzeba. A z pracą? Mam to co sobie sama wypracuje. Dłuższy macierzyński? Czemu nie. Fajnie jak ma się wybór- mnie to jednak nie dotyczy. Dopłaty dla dzieci? Pewnie. Jednak wolałabym aby zmieniła się służba zdrowia bo to w PL sucks jak dla mnie. Płacimy ZUS a praktycznie wszystko robi się prywatnie bo lepiej i szybciej. Ceny żywności są ok. Jak ktoś umie na tym oszczędzić a mieć pełna lodówkę to fajnie-bo da się. Polityka prorodzinna? U nas w Cz-wie się to trochę zmienia. A jeśli chodzi o PL to też sucks. Pisała Sarna na blogu swoim też w podobnym temacie.

    Irlandia jest w stanie zapewnić Twoim dzieciom dobre życie? Polska też. Ale wiem że po 9 latach może być ciężko to zrozumieć i dostrzec bo wszędzie mówią tylko jak tu jest źle i niedobrze. I wiem że ciężko bylłoby się Wam przestawić na to polskie życie teraz bo ja po pół roku nie potrafiłam tak szybko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie,bo Ty mieszkałaś tylko pół roku,a my już tyle lat. Brakuje mi rodziny,ale wiem,że nawet jeśli byśmy kiedykolwiek wrócili to gdzieś, gdzie są medyczne fabryki, tam,gdzie mógłby M. rozwijać swoje horyzonty,a z północy na południe Polski (gdzie jest ich najwięcej) to szybciej jednak chyba samolotem do Irlandii :)

      Nie mogę powiedzieć jak naprawdę jest w Polsce,bo jestem tam tylko na 'wakacje',ale nie jestem w stanie znieść polskiej znieczulnicy, polskiego dociekiwania, polskiego nie inwestowania w ludzi młodych, wykształconych , w polski bezsensowny ZUS i drożyznę,bo polskie zarobki są masakrycznie niskie...

      Usuń
  2. oj Happy, nie zgodzę się co do cen żywności. Jest coraz drożej a zarobki za tym nie idą. Od stycznia mam postanowienie: wpisuję w excela wszystkie nasze wydatki na zakupy: jedzenie, kosmetyki, buty, etc. w styczniu: 1500, w lutym ponad 2000... owszem, żyjemy w piątkę, nie oszczędzam na niczym, jak nie muszę, w tej kwocie nie ma opłat za mieszkanie, prąd, telefon... to tylko to, co wydajemy w sklepach... i gdybym nie uczyła w domu to nie mielibyśmy szans chociażby na kupno samochodu, wcześniejszą spłatę kredytu, wakacyjny wyjazd, albo na lody w lecie. W tym samym czasie moja siostra, zarabiająca w euro, zastanawia się czy na wakacje pojechać do Grecji, Hiszpanii a może zrobić kurs pilota...

    OdpowiedzUsuń
  3. nawet jak porównuję ceny: litr paliwa w Austrii to koszt 1E, średnie zarobki to około 1200E. W szkole za etat dostawałam 1800zł, a litr paliwa kosztuje prawie 6zł. I jakbym patrzyła na to z ekonomicznego punktu widzenia, to w życiu nie zdecydowałam się na dzieci. Na szczęście jest jeszcze miłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Też uważam,że na godne życie w Polsce trzeba chyba sobie zasłużyć albo mieć szczęście lub plecy... Litr paliwa u Nas 1,62 e ,ale pamiętam czasy gdy jeździłam za 99 centów. Większość polskich rodzin żyje na zaciągniętych kredytach,bo inaczej się nie da.
      Sarna - mogłabyś mi podać twojego maila? muszę się coś spytać na priv.

      Usuń
  4. czytam czytam...jeszcze nie wiem co napisać..jestem tu i chyba zostanę..część z moich najbliższych jest w rożnych częściach europy...i choć tu w bieszczadach zarabiam 10x mniej niż siostra,to planuję drugie dziecko, może nawet 3...dom, sad, ogród, psa kota i może konie. Kiedyś duzo nad tym myslałam i stwierdzam, że od takiego myslenia i porównywania nic dobrego nie wychodzi. Trzeba działać, tu i teraz, robić co sie robi najlepiej jak sie umie lub szukac coraz to lepszych rozwiązań/miejsc/pracy. Porównywanie daje tylko poczucie...beznadziei. Więc nie porównuje a wybieram projekt nowego domu...na zasadzie motywacji. Może kiedyś natrafie na ścianę..może...a może osiagne i znajdę cos ponad to wszystko - szczeście/rodzina/miłość. ryzykuję. I czekam na wiosne w ogrodzie, tu w bieszczadach, z niska pensją, jajkami i kompotem od mamy - bo od niej najlepsze.Gewka

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes