piątek, 1 lutego 2013

O ciazy/porodzie slow kilka...

- Czesc ! co slychac - pisze znajoma - u mnie znowu we krwi wykryto bakterie, no i ciagle mam przeziebiony pecherz... Ty tez tak mialas jak bylas w ciazy?
- Ja? wiesz, nie mialam... w sumie badanie krwi mialam robione dwa razy... raz na poczatku ciazy ( na wlasne zyczenie),a drugi robia u Nas w szpitalu w 28 tygodniu,
- Coooo? U Nas to robia co miesiac...

- A jak rodzilas to monitorowali Ci dziecko poprzez USG?
- Nie, u Nas robia tylko jedno USG w 20 tygodniu ciazy...
- Ale jak to tak?
- No tak wlasnie....

- A Ty mialas prywatna polozna? bo ja zaplacilam zeby miec dobra opieke.... bo One chyba wszystko wiedza, sa lepsze od lekarza ,nie?
- Przy pierwszym porodzie mialam dwie studentki, polozna przyszla tylko wtedy,kiedy widziala,ze juz za dlugo pre i urodzic nie moge.... Przy drugim zajelo mi wszystko 45 min od wejscia do wyjscia,wiec studentki nie zdazyly by sie niczego nauczyc.. tak,mialam polozna...tylko polozna.. lekarza na oczy nie widzialam...

POLSKA V IRLANDIA

Ciezko mi stwierdzic jak rodzi sie w Pl ,bo najnormalniej tam nie rodzilam....
Irlandia - porod ma swoje plusy i minusy...

Za plus uwazam prywatne sale porodowe za grubymi drzwiami, nie ma opcji,by kobiety na patologii slyszaly rodzace mamy albo mamy z dziecmi lezaly kolo porodowki...co to,to nie....
+ za dostep do wszelkich znieczulen,ktore sa za darmo (pomimo,iz oprocz gazu nic innego nie chcialam to wiem,ze duzo dziewczyn decyduje sie na Epidural),

+ brak wyboru rodzaju porodu ,bo tak mi sie widzi ( cesarka tylko kiedy istnieje zagrozenie zycia mamy lub dziecka albo dziecko sie nie obrocilo),

+ za dostanie kawy i tostow po urodzeniu dzidziusia,

+ za polozne,ktore sa na twoje kazde zawolanie,ktore ucza jak kapac, przewijac, przystawiac do piersi i tak bardzo Ci gratuluja jak robisz to poprawnie i co najwazniejsze CHCESZ KARMIC PIERSIA ,

+ za bardzo profesjonalny i usmiechniety personel,

+ za sprzet,ktory jest w szpitalu do ratowania Wczesniakow,

+ za przyjazdy piguly srodowiskowej ,a potem kontrolowanie rozwoju dziecka co 3 miesiace,

Czas na minusy :

- Ciaza rozpoczyna sie od 12 tygodnia, co oznacza,ze wczesniej co ma byc to bedzie, czyli jesli naturalnie poronisz to wedlug nich tak byc powinno i oni nie ingeruja w oczyszczenie ciala,dopoki organizm sam nie wydali zarodka.... nie naleza sie takze zadne zwolnienia do 12 tyg,wiec jesli ktos wymiotuje i ma mdlosci to wspolczuje (czyt. moja pierwsza ciaza),

- Badanie krwi - w ciazy raz
- USG - raz             (bylabym zadowolona ,gdybym miala je 3 razy ... w I , II i III trymestrze)

W Polsce wydaje mi sie,ze czlowiek moze dostac w glowie od natloku obowiazkowych badan...

Jedyne co slysze od przyszlych mam to to,ze : mam za malo wod/ za duzo, za wysokie cisnienie, dziecko sie nie obrocilo, dziecko jest za male/duze, musze zrobic badania krwi,bo cos tam nie tak, w moczu wyszlo mi za duzo bialka/za malo, mam cukrzyce / musze brac specjalne leki , dziecko ma za duza glowke/za maly nos itp itd.

Z jednej strony super,ze wszystko sie na biezaco monitoruje,ale z drugiej strony czasami lepiej wiedziec mniej,niz wiecej...

Kolezanka pytala sie mnie,czy robilam badania genetyczne...
Nie,bo tu nie robia... nie mam takiej potrzeby je robic...

Potem wybory ... ide na cesarke,bo tak wygodniej... nie bede rodzic naturalnie,bo nie przezyje bolu...
Nawet nie wiecie ,ile znam takich dziewczyn,ktore decyduja sie na operacje,a lekarze ida im na reke...
Czytalam artykul,ze w Pl 55 % porodow to cesarka (dane 2011). Wystarczy wejsc na jakikolwiek portal z mamami,ktore urodzily i zobaczyc ile z nich rodzilo naturalnie,a ile poprzez cesarke...

Jejku, to mnie strasznie drazni....bo rozumiem,ze problemy zdrowotne,bo dzidzia lezy miednicowo itp,
ale nie rozumiem,bo takie mam zyczenie ... pokrojcie mnie... no,ale jesli pozwalaja to czemu nie... u nas nie ma takiego czekos i akceptuje to w zupelnosci... Kazdy wie,ze jestem wielka przeciwniczka ciecia...

Nacinanie... w wiekszosci krajow w Europie nacinania sie nie stosuje,bo prawda jest,ze jesli sie peka to w najcienszym miejscu,ktore szybciej sie zregeneruje i zarosnie ,anizeli naciecie... Poza tym jesli ma sie dobra polozna to moze ona uchronic krocze mowiac kiedy przec lub i nie..


Mamuski, a jak to jest rodzic w Polsce? podzielcie sie plusami i minusami.... jestem bardzo ciekawa jakie sa wasze opinie i jakie wasze zdanie... moglybyscie rodzic jeszcze raz w tym samym miejscu?

25 komentarzy:

  1. temat rzeka :) też jestem przeciwna cięciu na życzenie i zwłaszcza długiej rekonwalescencji po - rekonwalescencji, którą można przeżyć z maluszkiem. bardzo mocno wkurzyło mnie zachowanie jednego z lekarzy w przychodni, który zamiast recepty na duphaston w pierwszej ciąży zaczął mówić o tej "12- tyg" teorii - ale się wykłóciłam i receptę dał; przy pierwszym porodzie wiedzieli, że dziecko będzie duże, więc nacięli. przy drugim miało być mniejsze - popękałam, ale teraz to raptem ze trzy-cztery szwy zostały (w sumie nie wiem, nie zaglądam :D) żadnych testów genetycznych (po co, skoro oboje mamy całkiem zdrowe geny, i co takie badania dałyby? usg miałam robione na niemal każdej wizycie - i to jest fajne - widzisz jak maluszek się rozwija, ale wizyty oczywiście prywatne - nie wiem jak to wygląda w szpitalnej przychodni. Badania krwi i moczu co drugą wizytę. Super położne - mały szpital, więc potrzeby prywatnej położnej nie było. Lekarz oczywiście zaglądał i przyłożył swoją pieczątkę w dokumentacji. długo by pisać - chyba jeszcze urodzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... teoria 12 tygodni też według mnie nie powinna istnieć,ale co kraj to obyczaj...

      Usuń
  2. Ja się w pełni wypowiem za jakiś czas.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten dzien to juz dzisiaj! trzymam za Was kciuki dziewczyny!

      Usuń
  3. nie rodzilam co prawda w Polsce, ale dla porownania moge napisac jak to wyglada we Wloszech...do gina chodzilam prywatnie, a badania robilam panstwowo (tzn. do gina na kontrole i spis badan do zrobienia...z tym kwitkiem do rodzinnego, ktory przepisywal te badania i robilam panstwowo). Poczatkowo wszytsko gratis (mocz, krew), potem gratis bylo coraz mniej (na koncu jedynie mocz)...ale za pozostale nie placi sie calosci a tzw. 'ticket' (w zaleznosci od dochodow). W 5 miesiacu jest bezplatne USG w szpitalu. USG prywatnie nie mialam robionego na kazdej wizycie, jakos co druga. A w szpitalu na polozniczym sale dwuosobowe (lazienka z prysznicem, telewizor, telefon wewnetrzny - do rooming in). W 2 miesiacu lezalam 2 razy bo przez mdlosci i wymioty nic nie jadlam. Sale porodowe jednoosobowe z mezem przy boku, usmiechniete, zyczliwe, podnoszace na duchu polozne ...w ostatniej fazie zostalam jednak przewieziona na operacyjna bo tam warunki bardziej aseptyczne i korytarz wewnetrzny z intensywna terapia neanotologiczna (z nowoczesnym sprzetem). Porod caly czas monitorowany (bicie serca dziecka), polozne 2, lekarze 2 + neonatolodzy (ale pewnie nie zawsze tak jest). Podczas ostatniej fazy jedna z poloznych wycierala mi np. twarz czy tez nawilzala usta. Choc z niczego nie korzystalam to wiem, ze znieczulenia sa bezplatne, nacinac nacinaja jak jest potrzeba. Cesarki na zyczenie tez chyba sa, ale na korytarzu slyszalam jak niektore dziewczyny sie zalily, ze nie robia ich za chetnie. Pomagaja przy karmieniu piersia. Dziala laktarium - glownie dla matek z intensywnej terapii. Mimo, ze w dosc dramatycznych okolicznosciach to porod jednak wspominam milo. Zdaje sobie jednak sprawe, ze nie wszedzie tak jest - na poludniu kraju juz nie jest tak kolorowo. Pozdrawiam, Ewa Minus za to, ze lezac na podtrzymaniu bylam na sali z dziewczyna, ktora urodzila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,u Nas tez na intensywnej bylo latarium,ktore bardzo milo wspominam... byl TV , gazety... nic tylko odciagac mleczko :)

      Usuń
  4. Ja swój poród bardzo dobrze wspominam. Wybierając szpital kierowałam się tym czy ma przyznany status Szpital Przyjazny Dziecku. Bardzo miły, fachowy, pomocny personel, zarówno podczas porodu zachęcają położne do aktywnego uczestniczenia w porodzie czyli nie leżenie. Stosowany jest nasz plan porodu, z którym ja udałam się na poród, oraz wszelkie zasady, które nam się należą jak choćby tak bardzo ważny skóra do skóry. Położne w sali poporodowej służą pomocą podczas karmienia, pierwszego przewijania naszego maleństwa, dobrą radą i słowem. Jeśli masz problem z laktacją na miejscu działa poradnia laktacyjna, z której korzystałam i bardzo fachowy doradca laktacyjny. Podczas porodu jeśli poprosisz o znieczulenie jest możliwość otrzymania go za darmo pod warunkiem, że poród nie jest już w takiej fazie, że podanie znieczulenia może zaburzyć poród. Ale stronią od podawania znieczulenia próbują innych metod jak znieczulenie w postaci czopków i wiem, że w ub roku pojawił się gaz rozweselający. Ja osobiście nie miałam znieczulenia z czego się bardzo cieszę tak planowałam. Podczas porodu masz swoją położną , która kontroluje postęp porodu. Szpital jest nastawiony na karmienie piersią i pomagają w tym, nie jest również podawany smoczek jeśli mama sama na to nie wyrazi zgody co mogło by zakłócić odruch ssania. I też jestem przeciwniczką cc na życzenie tylko w uzasadnionych przypadkach. Niedawno moja znajoma urodziła drugie dziecko pierwsze miała cc były wskazania, a przy drugim lekarz powiedział, że skoro w pierwszej była cc to przy drugiej też bo pewnie będzie duże dziecko jak w pierwszym porodzie, a dzidziuś 3,7 i 56 cm. Drugi przypadek podobny koleżanka pierwszy poród cc, drugi w lipcu rozwiązanie i od lekarza usłyszała no załatwi sobie Pani karteczkę od psychologa, że boi się Pani traumy przeżywać naturalny poród, który kończy się cc i będzie załatwiona cc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajoma idzie do okulisty po zaswiadczenie,ze 'slepa' i rodzic naturalnie nie moze...:) ach , kombinatorstwo i tyle... nie lubie... Musia,a WY chcielibyscie rodzenstwo dla Niusi?

      Usuń
    2. Jasne, że tak chcielibyśmy nie wyobrażam sobie jednego dziecka by było jedynakiem. Ale jeszcze nie jesteśmy gotowi, ja na pewno nie teraz jeszcze chwilka, momencik. W tajemnicy Ci powiem marzy mi się trójeczka dwie dziołchy jeden malczik :)

      Usuń
    3. Co do porodów tych naturalnych nie rozumiem dlaczego kobiety świadomie się tego pozbawiają, nie chcą wiedzieć jak to jest i umrzeć ze świadomością, że się tego nie przeżyło, nie wiedzieć jak to jest rodzić tak jak natura chciała i tak jak nas do tego stworzyła. Dla mnie ktoś kto świadomie wybiera cesarkę nie jest gotów na macierzyństwo bo już na samym początku boi się sprostać najważniejszemu wydarzeniu wydania na świat naszego cudu, który stworzyliśmy i za który od pierwszych dni jesteśmy odpowiedzialni. Może dla nie których za ostro, ale tak sądzę.

      Usuń
    4. @ Musia: A dlaczego tak oceniasz matki, które decydują sie na cc? Ja rodziłam fizjologicznie, bo z naturą to w naszych czasach ma mało wspólnego - przeważnie dostaje się oksytocynę w kroplówce, żeby przyspieszyć poród, do tego nacinanie - samo się nie natnie (w naturze się pęka), więc nie jest to naturalne... Do tego miałam podawany tlen, żeby do końca nie odjechać :).
      Żeby nie było: uważam poród (fizjologiczny) za najpiękniejsze doświadczenie w moim życiu, dosyć bolesne i stresujące, ponieważ nie umiałam wypchnąć główki i lada moment miałam mieć poród kleszczowy, ale na szczęście się udało bez 'wspomagania'.
      Nie można tak oceniać matek, które decydują się na cc - że są nieprzygotowane do macierzyństwa?!? Też nie jestem zwolenniczką cc, ale dlaczego od razu takie sądy? Ja nawet nie zastanawiałam się nad tym, jak to jest w Polsce ze znieczuleniem, bo chciałam to przeżyć świadomie. Moja koleżanka zdecydowała się na znieczulenie i nie osądzam jej. Mówiłam, żeby sie zastanowiła, bo naprawdę jest to do przeżycia, ale nie chciała słuchać, tak się bała i koniec końców dostała gaz rozweselający.
      Moje dziecko przeszło 3 ciężkie operacje - i co? Teraz ja mogę ocenić Ciebie, że nie jesteś gotowa na pełnię macierzyństwa, ponieważ nie przeżyłaś z dzieckiem tyle, ile my przeżyliśmy?!? Cierpiałam razem z nim, jak na przykład nie mógł jeść przez 10 dni - wytłumacz 1,5 rocznemu dziecku, ze nie można, cierpiałam, jak był na morfinopochodnych środkach przeciwbólowych. Cierpiałam: i co? Mogę teraz napisać, że tylko matki, które przeżyły to, co ja są prawdziwymi matkami, bo cierpiały razem ze swoim dzieckiem???
      Co do samej ciąży w Polsce: całą chodziłam na NFZ. Miałam wykonane 3 usg (w 12, 20 i 35 tc). Nic złego się nie działo, czułam się świetnie, więc nie narzekam na NFZ – badania krwi co drugą wizytę, moczu co wizytę. Ale pewnie, gdyby były jakieś problemy w ciąży to chodziłabym prywatnie. Tylko na usg w 12 i 20 tc byliśmy w gabinecie prywatnym u innego lekarza, ponieważ uważałam, ze moja lekarka jest ciut za bardzo zapracowana i bałam się, że wszystkiego nie wypatrzyła :). W Polsce też kartę ciąży zakłada się dopiero w 12 tc, ale pierwsze badanie miałam chyba robione wcześniej – nie pamiętam a kartę ciąży miałam właśnie założoną w 12 tc i od tego czasu mam dokumentację.

      Usuń
    5. Co do porodu: nie miałam opłaconej położnej, ta ze szpitala była świetna!!! Gdy okazało się, że może będę miała kleszcze nagle nie wiadomo skąd pojawiły się inne położne i troje lekarzy. Podczas samego porodu też co jakiś czas pojawiał się lekarz i pytał, czy wszystko jest ok. Inny lekarz kładł mi się na brzuchu, żeby synusiowi było łatwiej się wydostać a jeszcze inny mnie zszywał, więc nic złego nie mogę powiedzieć - w ciągu 4h widziałam troje lekarzy.
      Mogę tylko ponarzekać na pierwszą zmianę na oddziale neonatologicznym, ponieważ na początku ignorowali moje skargi, ze z małym jest coś nie tak. Na szczęście następna zmiana okazała się bardziej 'doświadczona' i na poważnie potraktowali moje wątpliwości, które okazały się nie byc wyimaginowane...
      Pani laktator też świetna.
      Ogólnie miło to wszystko wspominam :).

      Usuń
    6. Wydaje mi sie,ze z tym cc nie bylo by tyle halasu,gdyby nie bylo ono dostepne 'od reki'. Za duzo kobiet decyduje sie na nie,nie probujac nawet rodzic naturalnie (oczywiscie jesli maja do tego predyspozycje i zadnych przeciwskazan). Moglabym wymieniac godzinami jak dziewczyny kombinowaly z zaswiadczeniami, prosto z mostu pytaly sie ile 'to' kosztuje i po sprawie... Po co maja stekac, jekac, plakac, jak moga isc na stolek i lekarz 'porod' wykona za nie... no,ale duzo by mozna bylo pisac na ten temat.
      Wyobrazam sobie co jak sie czulas ,gdy nie moglas dawac dziecku nic jesc. Boze, moj to chyba by sie zaplakal na smierc i nawet nie wiem jakbym sobie poradzila w tej sytuacji... :/

      Jesli chodzi o moj pierwszy porod to po poltoragodzinnej akcji Polozna byla bardzo zaniepokojona,ze za dlugo pre i wyprzec nie moge...u mnie juz zastanawiala sie czy czasem odkurzaczem dziecka nie wyciagnac,ale jak to uslyszalam to zaparlam sie z calej sily i w koncu Synka urodzilam :)

      Usuń
    7. Anonimku może moje słowa mogły Cię zbulwersować, ale dla mnie świadoma decyzja cesarki bo nie chce spróbować, bo się boję, bo nie chcę i koniec kropka jest takie jak powyżej.Nie spróbuję rodzić naturalnie bo się boję dla mnie to żadne wytłumaczenie i żadne usprawiedliwienie. Chyba już wszystko powiedziałam w tym temacie.
      A Tobie,Wam przeżyć związanych z operacjami szczerze współczuję i życzę by nigdy więcej Was już to nie spotkało. Zdrówka dla Was :)

      Usuń
  5. + dostępne znieczulenie ZZO (płaciłam)
    + dobry sprzęt medyczny
    + dziecko po porodzie kładzione na brzuchu mamy
    + dobra opieka pediatryczna w szpitalu
    + dostęp w czasie porodu do prysznica, piłek itp
    + 'aktywny' poród

    - część położnych z totalną znieczulicą (śmiały się między sobą z rodzących, parodiowały ich krzyk, chamskie komentarze)
    - nacinanie krocza (zaraz po nacięciu samoistnie popękałam więc, krocze - jedna wielka nacięta i popękana rana)
    - przy pełnej sali po porodowej trafia się na patologię ciąży a dziecko na oddział noworodkowy co znacznie utrudnia karmienie i zakłóca pierwsze chwile z dzieckiem

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bzdura,ze zabieraja dziecko.. u Nas od polozenia na brzuszku dzidzia jest juz zawsze przy mamie... I tak byc powinno!

      Usuń
  6. O_O....śmianie sie z rodzących? parodiowanie rodzących? chamskie komentarze? juz raz rodziłam, ale na mysl że może mnie spotkać coś takiego znów się boję..
    Gewka
    PS.Co do własnych doświadczeń to sa raczej pozytywne. Rodziłam w małym szpitalu, gdzie podczas mojego 5-dniowego pobytu z maleństwem odbyły sie zaledwie 3 porody - razem z moim:)Położne były miłe i...bardzo miłe:)
    Niestety jak to na końcu świata, żadnej sali do ćwiczeń, piłek, materacy. Nie ma możliwości znieczulenia (w zwykłych przypadkach), bo w szpitalu pracuje tylko jeden anestezjolog. Jest za to gaz:)
    Mimo tych braków zapamiętałam troskę i miła atmosferę. Więc oceniam na -5:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasie mojego porodu na sali (dwuosobowa, przedzielona parawanem) odbyło się 5 (!) porodów więc, trochę się nasłuchałam (3 razy zmieniały się położne). Położne w otwartej dyżurce śmiały się z krzyczącej kobiety, naśladowały krzyk i mówiły 'ale, arie...śpiewaczka operowa' Ja po dobie skurczy usłyszałam że, jestem wyjątkowo 'wątła, anemiczna i bez życia'. Dopiero kiedy zemdlałam już po porodzie w drodze do wc, zorientowały się że, coś jest nie tak i podłączyły kroplówkę z antybiotykiem (dostałam infekcji i stąd te osłabienie, gorączka i zemdlenie). Było sporo przykrych incydentów. Wspominam to b. źle. Do tego stopnia że, nie zdecyduję się na drugą ciążę :( Dobrze że, niewele osób ma takie wspomnienia.

      Usuń
    2. To jest przykre...przeciez kazda z Nas jest kobieta i kazda wie,ze to bardzo boli. Pielegniarki i polozne powinny byc tam ,by pomoc, wspierac i motywowac,a nie wysmiewac... bardzo to przykre :/

      Usuń
    3. Anonimku - wspolczuje przezyc :( ja po pierwszym porodzie prawie odplynelam...cisnienie spadlo mi 75/30, ale to z powodu utraty mnostwa krwi,a jednak...zdecydowalam sie na drugiego Babelka i porod byl bajka w porownaniu do pierwszego :)

      Usuń
    4. to bardzo smutne co piszesz:( nie dziwę się Twoim odczuciom i na prawdę współczuje wszystkim których coś takiego spotkało. I pomyśleć że w tak ważnym momencie życia jesteśmy skazane na "łaskę" i kulturę osobista drugiego człowieka, i jak się okazuje - może to warunkować wiele!Gewka

      Usuń
  7. Do lekarza chodziłam prywatnie więc na każdej wizycie było usg i lista badań do zrobienia. Badania genetyczne do 30r.ż robi się na życzenie pacjentki. Jeśli chodzi o poród to nie mogę narzekać. Był mój lekarz, później drugi, w końcowej fazie pojawił się nawet ordynator. Poród odebrała oczywiście położna, która była tak młoda, że na początku się wystraszyłam :) Nacięcie robią praktycznie każdemu. I z nim miałam problemy, bo raz że jak mnie zszywali to miałam wrażenie że znieczulenie miejscowe nie działa, a dwa, że na szwie zrobiły się później ziarniny i trzeba było usuwać.. Nasz szpital jest przeciwny cc bez wyraźnych wskazań oraz znieczuleniu, bo nie każda rodząca potrafi wtedy współpracować z położną. Na moje bóle krzyżowe dostałam nospę po której momentalnie miałam pełne rozwarcie i po 15' urodziłam :) po porodzie opieka była bardzo dobra, zarówno ta dla noworodka jak i dla mamy. Panie bardzo wyrozumiałe i pomagały odnaleźć się w nowej sytuacji. Zobaczymy jak będzie za drugim razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dobrze,ze juz coraz wiecej panstw europejskich decyduje sie jednak na 'pekniecie' w razie czego,niz nacinanie.. No i super,ze porod wspominasz milo :)

      Usuń
  8. Moim skromnym zdaniem na temat porodów... :)

    Miniu, wiesz, że poród to dopiero... kiedyś tam przede mną ;) ale rodziłam z moją Siostrą. Drobną, chudą, anemiczną, słabiutką... Bóle krzyżowe strasznie ją wymęczyły, ona nie krzyczała, ona wrzeszczała...
    I taka moja uwaga - to jest chore. Po prostu niehumanitarne, uwłaczające kobiecie, żeby w dzisiejszych czasach nikt nie odkrył skutecznego, a przede wszystkim bezpiecznego (dla matki i dziecka) sposobu na zminimalizowanie bólów porodowych. Można powiedzieć "musi boleć". Acha, tak samo jak przy wyrywaniu "głupiego" zęba bez sensu jest stosowanie znieczuleń - przecież musi boleć.
    Ból - bólem, ale matka doświadczając cudu narodzin istoty, którą kocha najbardziej na świcie chyba traci obiektywizm(?). A dla mnie doświadczanie tak ogromnego bólu jest złe, tak po prostu złe.

    Ale podkreślę, że nie jestem w jakimś szoku po porodzie siostry ;) Nie, nie... Było tak, jak sobie wyobrażałam ;) Choć tak cierpiącej siostry nigdy nie zapomnę.

    W kontekście gloryfikacji bólu - nawet ks. J.Tischner na łożu śmierci powiedział, że nie, cierpienie nie uszlachetnia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama będę rodzić przez cc, ale gdybym mogła wybierać... rodziłabym naturalnie ;) Jak to ja - byłabym nastawiona bojowo-zadaniowo ;)

    Ale co najważniejsze - nie wpędzam się w poczucie winy, bo nie będę rodzić naturalnie... Nie myślę tak naprawdę o "sposobie" przyjścia dziecka na świat.
    Dla mnie i tak najważniejsze jest to, aby poród (jaki - obojętnie!) odbył się bez komplikacji i żeby dziecko było zdrowe. Amen :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes