wtorek, 4 grudnia 2012

Miniowe zmagania w kuchni...

Chciała zrobić Mężowi coś dobrego... bo to On ciągle gotuje... zabrała się więc za przeglądanie przepisów i znalazła...Beza Pavlova...ach palce lizać.
Zabrała się więc do jej przyrządzania...mój Ty Panie co z niej za beztalencie...
Niestety,ale po godzinie spędzonej na ciągłym doglądaniu bezy okazała się mokra w środku. Minię jednak nie przeraził ten fakt,więc zrobiła bitą śmietanę, położyła świeże truskaweczki i posmakowała swe dzieło,które zaraz potem z impetem poleciało do śmietnika....

Pyta się więc Minia samej siebie dlaczego tak bardzo by chciała,a nie potrafi.....

Mąż pocieszył mówiąc,żeby próbować,bo Masterchefem nie staje się od parady...

Minia nie zaryzykowała... dzisiaj na obiad znowu dobrze już wypróbowane i zawsze wychodzące - KOTLETY :)

Edit : Kotlety chyba się udały...i to nic,że obtoczone w bułce tartej i,że w jajku razem z przyprawami.. zostawiłam na blacie...do smażenia... było pięć jak Matkę kocham...zostały trzy...
Już ja Cię złapię niedobra kocico!!!!!!!!!!!!!!!!!


3 komentarze:

  1. powolutku, pomalutku... metodą prób i błedów ;) polecam "moje wypieki" tam wszystko tak opisane, że nie da się zepsuć ;) a do gotowania: lepszy smak - zwłaszcza zakładka "robi się samo" pyyyyyyycha!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocica zlodziejka!! :) La

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes