niedziela, 28 października 2012

Staramy się...

cyckać... Mikuś nadal przeziębiony. Gęsty katar w gardle powoduje częste zakrztuszanie się,ale twardo dajemy cycusia ,a później dokarmiamy MM. Od kiedy przestałam jeść ten pierwszy antybiotyk - kupka pojawiła się przy małej pomocy czopka glicerynowego.

Teściowa poleciała. W sumie pierwszy raz aż tak bardzo mi nie przeszkadzała. Może dlatego,że byłam chora, a może ,że jej pomoc była naprawdę potrzebna...

Jutro przylatuje siostra. Nie mogę się doczekać. Wreszcie jakaś bliska mi Baba. Wreszcie ktoś z kim mogę iść na zakupy i nie marudzi,że jesteśmy godzinę w tym samym sklepie...

Gdybym powiedziała,że jest łatwo z dwójką małych dzieci - skłamałabym... bo nie jest, bo każdego dnia zmagamy się z rzeczami z którymi nigdy nie mieliśmy doczynienia...

Ale i tak nazwę się Szczęściarą. Mam dwóch, zdrowych , kochanych chłopców i do szczęscia nie potrzeba mi nic więcej...

Każdego dnia jest łatwiej... uczymy się... kochamy...czuję się spełniona... bo tak zawsze chciałam... chciałam mieć kochającego Męża i dzieci.. no i mam...


Pozdrowienia! Minia

3 komentarze:

  1. I tak trzymaj :) Zdrówka i udanego cycusiowania na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. teraz nie jest łatwo, ale jak najmłodszy podrośnie to będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes