piątek, 7 września 2012

Maminy Świat...

Nie jest prosty.... nigdzie nie nauczysz się jak wychować dziecko na mądrą i szanowaną osobę...

W sumie jak byłam z Szymciem w ciąży to nawet nie czytałam żadnych poradników, gazet. Jedyne co mnie interesowało, to co w danym tygodniu ciąży się dzieje.

Kiedy Szymcio się urodził, na bieżąco dowiadywałam się co robić w danych sytuacjach od bardziej doświadczonych Mamusiek, doszukiwałam się informacji na internecie.

Wpis 'Mybaby' na blogu mamy mną zatrząsł. Podobnie jak i ja jest Ona w ciąży. Rozumiem jej potrzebę nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania,bo nie wiadomo jakie życie trzeba będzie prowadzić z dwójką takich Małych Pociech. Każdy poradnik mówi,że dziecka nie zostawia się na dłużej niż 5 min (jeśli intensywnie płacze,bo zaburza to jego poczucie bezpieczeństwa i może odbić się to na jego psychice). Logiczne jest to,że dzieci wymuszają i Szymon czasami ma udawany płacz,który po 30 sek. ustaje. Każda Mama zna swoje dziecko i wie kiedy ten płacz jest prawdziwy,a kiedy troszkę udawany... Jeśli mocno płacze to przychodzę całuję, podaję smoczka, kładę i głaszczę...jeśli widzę,że automatycznie wstaje to wychodzę z pokoju i czekam...często gada do siebie i po kilku minutach zasypia. Czasami jednak domaga się mojego głaskania po główce i miziania po pleckach... Dziecko musi wiedzieć,że Mama jest obok,że jest bezpieczne, że może zasnąć spokojne... jak można zostawić takie Maleństwo samemu sobie,które w akcie rozpaczy i w samotności usypia,bo Matka nawet na sekundę się nie pojawi,ze jest gdzieś tam obok? Niepojętne.....

Nie jestem idealną Mamą. Jak każdy człowiek mam lepsze dni i gorsze,ale nauczyłam się jednego,że Dziecko to też człowiek i ma swoje potrzeby, swoje gorsze dni i staram się robić wszystko,by żyło Nam się dobrze. Oczywiście,że popełniam błędy,ale dzięki Nim jestem mądrzejsza o nowe doświadczenie.
Nie powiem,bo zdarzyło mi się krzyknąć na Szymona. Chcąc nie chcąć jesteśmy tylko ludźmi,a ja dodatkowo wspomagana przez huśtawkę hormonów i naprawdę zmęczona nie mam tyle cierpliwości co powinnam,ale pracuję nadtym każdego dnia i mogę śmiało powiedzieć,że idzie mi bardzo dobrze...

Młody wpadł w okres buntu ( roczniaka, haaa... niesamowite co).. Umie już chodzić,a co za tym idzie jest bardziej samodzielny i coraz głośniej wydaje okrzyki niezadowolenia. Już nauczyłam się,że kiedy wpada w furię trzeba zejść mu z drogi ( żadne uspokajanie, krzyczenie nie pomaga) i zignorować.. Pomaga w 100%.

Czasami jesteśmy świadkami różnych zachowań na ulicy, w sklepie,a podobno pozostawienie dziecka na samym środku alejki w sklepie jest złotym środkiem na sukces ( gdzie z boku ktoś by pomyślał,ale wyrodna Matka)... tak dowiaduję się co nuż nowych rzeczy i cieszę się,że jestem bogatsza o tę wiedzę....

Myślę coraz częściej jak to będzie z dwójką... jak sobie poradzę... czy sobie poradzę...czy będę mieć depresję, jak będą wyglądały moje relacje z Mężem... boję się,ale i cieszę,bo wiem,że w końcu ich odchowam i wtedy będzie czas dla mnie...dla Męża.... dla Nas....

Mój Kochan Łobuz (obcięty przez Tatę )

Pozdrowienia!



2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba Twoje podejście... Nie zostawiłabym zanoszącego się płaczem Malucha na tak długo.
    Mama jest obok, przyjdzie ucałuje, przytuli i... odłoży z powrotem do łóżka - to tak. Choćby miało to trwać godzinę, lepsze to niż 20 minut słuchania pod drzwiami jak Maleństwo zasypia zmęczone płaczem...

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba nie umiałabym długo słuchać płaczu dzidzi...a Ty sobie dasz rade :) jestes juz mama. Juz duzo wiesz :) moze byc tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes