czwartek, 28 czerwca 2012

Zycie pod presja ujrzenia ....

.... dwoch kreseczek.
Ten swiat mnie zadziwia. Musze to z siebie wyrzucic. Kiedys nie bylo problemu z zajsciem w ciaze. Czasy jednak sie zmienily. Jemy duzo chemii, odzywiamy sie niezdrowo, nie dbamy o siebie, nie dbamy o dobre samopoczucie czy o kondycje. Zyjemy w biegu,w strachu , w ciaglym pospiechu. Nie mozemy sie zatrzymac,bo za rachunki nikt Nam nie zaplaci, bo Szef nie bedzie mnie blagal zebym zostala,bo na moje miejsce jest 100 chetnych. Z rana witam sie z podkrazonymi oczami od zmeczenia,ale biegne ile tchu w plucach,bo teraz jakies promocje,bo moze uda mi sie cos fajnego kupic. Potem spotykam sie z partnerem w lozku. Nie chce mi sie przytulac,ale to juz niedlugo owulacja. Pragne Dzidziusia. Ewka ma, Lucyna ma. Chce i ja. Nie,nie dlatego ,ze one maja,ale ja juz czuje sie staro. Chce Dziecko. Chce,bo juz na mnie czas. Rozwinal sie we mnie instynkt. Chce miec malutka kruszynke,wiec mechanicznie przytulam sie z moim facetem. Po kilku dniach oberwacji stwierdzam,ze o tak... jest sluz, jest dobrze... dobra pora na nowa porcje plemniczkow. Wiec lapie Faceta za rekaw i ciagne do sypialni. Po tygodniu widze,ze chyba jednak z tego wszystkiego nic nie wyszlo,bo zaczyna mnie pobolewac brzuch, jakos tak na okres. Kurcze,a jednak - nie udalo sie. Sprobuje za miesiac..........

Swiat mojej znajomej. Smsy - czy jajniki bola po owulacji? czy lepiej przytulac sie codziennie czy w jakis odstepach czasu? czy uwazam,ze uda sie im w wakacje czy zima? jakie ja mialam objawy ciazowe? jak sie czulam? czy slabo?

Tak,wiem... zajsc w ciaze nie jest prosto... Psycholodzy alarmuja : 90 % par,ktora stara sie o dziecko nie kocha sie,a uprawia mechanicznie seks, powodujac,ze przysadka mozgowa blokuje zaplodnienie,bo przyszla Mama za intensywnie o tym mysli.

Bez bicia. Staranki zaczelismy w czerwcu, pierwsze 3 miesiace to raczej bez presj,bo slub we wrzesniu. Pazdziernik to klopoty zdrowotne M., listopad wielka mialam nadzieje i w grudniu dokladnie 26 zobaczylam dwie kreseczki. Nigdy nie rozmyslalam w trakcie przytulanek, uwielbiam to robic,wiec po co myslec,ze wlasnie teraz tu i juz musze,bo inaczej moze sie nie uda. Nigdy nie umialam dokladnie wyliczyc kiedy mam dni plodne, nigdy sie nie spinalam. Dopiero gdy juz @ miala nadejsc to wtedy mysli krazyly mi wokol dzidzi. A druga? to ci niespodzianka. Miala byc poczeta w tym miesiacu,a juz leci mi 23 tydzien. Smialam sie z M.ze jak tak dalej pojdzie to nie skonczymy na dwojce.
Przepis na sukces? nie myslec, nie rozwazac, nie zastanawiac sie nad imieniem jesli jeszcze sie dziecka nie poczelo, zyc z dnia na dzien, cieszyc sie soba, calowac, spacerowac, podrozowac, KOCHAC!!!!

Ja pewnego dnia zwatpilam...i poprosilam Boga,ze niech On wybierze najlepszy dla Nas czas na dziecko. W Wigilie na pasterce czulam sie jakas taka podekscytowana, radosna, pelna wiary. Po dwoch dniach zobaczylam dwie slabe kreseczki,a po trzech juz mocne.

Tym,ktore sie staraja zycze duzo cierpliwosci i jak najwiecej milosci. Na kazda z Nas nadejdzie ta chwila... tylko trzeba zyc z pokora w sercu i czekac na ten piekny moment...kazdej z Nas sie uda. Trzeba tylko odpuscic i cieszyc sie soba!!!
P.S wiem,co mowie :)



Pozdrowienia,
Minia

14 komentarzy:

  1. Bardzo mądra notka. Absolutnie masz rację. Ja też wśród znajomych widzę wyścig, gdzie zamiast mety jest napis CIĄŻA. Wiele zależy od Naszego nastawienia. Ktoś mi doradził, żebym poszła do lekarza i powiedziała, że od 1,5 roku staram się o dziecko, wówczas skieruje mnie na specjalistyczne badania. Powiedziałam, że nie. Takie badania to stres, a tego Nam ostatnio nie brakuje. Nie będę okłamywać lekarza, tylko po to żeby dostać zalecenie takich badań. Jeśli za rok Nam się nie uda - pomyślę o tym. Na razie przeprowadzka, wrzucamy na luz i cieszymy się samotnością we 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Najgorsze jest to,ze mija pol roku i dziewczyny w glowe zachodza,ze cos jest nie tak,a przeciez pol roku to nie trzy lata :/

      Usuń
  2. Jest dokładnie tak jak mówisz w 50% bo pozostałe 50 odkłada dziecko w daleką przyszłość, albo w ogóle się na nie nie decyduje z różnych osobistych powodów. Zgadzam się z Twoimi słowami, że coraz częściej zauważa się to parcie na chęć posiadania dziecka za wszelką cenę. I przyznaję, że można zwariować myśląc tylko w ten sposób. Po 13 miesiącach prób jedziemy na dłuższe wakacje w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Luz. To święta prawda. Oj, pamiętam i nasze starania. A teraz? Franek skończył 14 miesięcy, a Staszek (o ile nie zmienimy mu jeszcze imienia) wychodzi w październiku. Bez stresu. Bez spięcia. Nawet nic nie mówiłam Michałowi, że to dziś, jutro czy za tydzień ;) Obserwowanie się jest jednak ważne. Ważne, żeby stwierdzić, czy nie ma przeciwskazań. Czy nic się złego w środku nie dzieje. Czy jest jest tak jak powinno. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sareneczka - drugie bobo? tez Synek? i ja nic nie wiem?!!! GRATULUJE! kiedy w pazdzierniku?ja tez mam termin tylko,ze na koniec :)

      Usuń
  4. traktowanie mężczyzny przedmiotowo, jako byka rozrodczego, spinanie się, leżenie z podniesionymi nogami, żeby jak najwięcej plemników dostało się do celu.. to wszystko prowadzi do jednego.. i tym czymś bynajmniej nie jest ciąża.. tylko nerwy, stres, kłótnie między partnerami.. bo znów się nie udało.. nie będę ukrywać, że jak planowaliśmy dziecko to dużo o tym myślałam.. chciałam od początku świadomie, zdrowo przeżywać ten cudowny czas.. może dlatego wyrwaliśmy się z sypialni, pojechaliśmy nad morze, zaplanowaliśmy każdy dzień na zwiedzanie, romantyczne spacery i kolacje :) oderwałam swoje myśli od dziecka i udało się :) czego i wszystkim starającym się o dzidzię życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tez sie tak udalo z Szymciem. Przestalam myslec w listopadzie i buuum - udalo sie :)

      Usuń
    2. chciałabym przestać myśleć, kalkulować, zastanawiać się, wahać, odkładać na później.. i mieć drugie dzieciątko..

      Usuń
  5. Podpisuje sie pod ta notka! pieknie napisane! ciagle slysze o tych staranaich..o lekarzach..o planach na konkretne dni..miesiace... raany, jak ja tego nie znosze!gdzie ta MILOSC do meza????? la

    OdpowiedzUsuń
  6. cos w tym jest ze im bardziej chcemy tym trudniej o dzieciaka, masz racje w 100% trzeba ciut miłości by dzieciątko sie pojawilo na tym świecie:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Minia tu o jaka niespodzianka :) Widzę, że wszystkie pomału zaczynają odchodzić gdzie indziej :( Co do planowania dzieciątka napisałaś wszystko jak należy podpisuje się pod tym. W naszym przypadku gdy podjęliśmy decyzję o chęci posiadania dziecka podeszliśmy do tego na pełnym relaksie, czyli nie musimy uważać i się pilnować i cyk myk udało się za pierwszym razem, bo w końcu dziecko toowoc naszej miłości. Tak więc Kochajmy się :*

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes