niedziela, 3 czerwca 2012

Jak to jest być tak naprawdę Mamą...

Sięgając daleko w przeszłość pamiętam,że razem z siostra i kuzynką dostałyśmy takie duże lalki, miały z dobre 50 cm. Siostra z kuzynką nazwały je Magdalenką,a moja miała na imię Marta. Czemu Marta? do dzisiaj nie wiem... może wtedy mi się podobało :) W każdym bądź razie jak chyba każda dziewczynka bawiłyśmy się w dom, kładłyśmy je spać, przebierałyśmy i woziłyśmy w wózku. Pewnego dnia zapragnęlam 'Nowej Marty' i pomalowałam jej usta na czerwono, czerwonym mazakiem zrobiłam okrągle policzki,a powieki pomalowałam na niebiesko. Ach, jakże wtedy podobała mi się Marta. Po niej miałam oczywiście jeszcze wiele lalek,ale tę jakoś szczególnie miło wspominam.... 


Później wjechałam daleko,daleko stąd by rozpocząć nowe życie. Nie w głowie było mi oczywiście zakładanie rodziny,a bardziej 'studenckie' życie. To była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć,bo dzięki niej usamodzielniłam się, poznałam nowe obyczaje i kulturę, podszkoliłam język no  i zarabiałam własne pieniądze :) ale w końcu zabawa kiedyś się znudzi, mnie już poważnie irytowało chodzenie na miasto, poznawanie nowych osób, imprezowanie do 5 nad ranem i częste bóle głowy spowodowane za dużą ilością bąbelków nocy poprzedniej. Wtedy też stwierdziłam,że czas poszukać sobe partnera na stałe, już takiego do grobu. Oczywiście jednak takiego nie było na mojej drodze przez długi czas... no,ale nie o tym mowa. 


Dojrzewanie do macierzyństwa... to nie taka prosta sprawa jakby się mogła wydawać,bo nawet jeśli się kocha dzieci to nie jest się do końca przygotowanym do roli Mamy,bo tak naprawdę nie wiemy co Nas czeka. Świetną sprawą jest,że ciąża trwa 9 miesięcy i wtedy dojrzewamy do tej odpowiedzialnej roli, poznajemy nasze Maleństwo, cieszymy się z rosnącego brzuszka, z pierwszych motylków,a później kopniaków, kupujemy potrzebne rzeczy by zawić gniazdko i oczekujemy nadejścia Cudu. Cud pojawia się w niesamowitych bólach i ciepieniach (brrr....jak sobie o tym pomyślę,że znowu mnie to czeka to już mi się wyć chce),ale gdy tylko pojawi się na świecie najpierw było moje zdziwienie...'czy aby na pewno On jest mój?',a potem ogarnęła mnie ogromna fala miłości,której nie jestem w stanie opisać. I masz... masz swoje Maleństwo. Dla Dziecka jestem wszystkim co ma, żył w Tobie tak długo,zna twój głos, twoje bicie serca, twój zapach i chce tylko Ciebie. Boi się nowego życia,a przy twojej skórze zasypia zaczarowany. 


Maleństwo to sprawdzian dla rodziców, dla małżonków,bo często jest się zmęczonym, niewypoczętym, zmartwionym, zniechęconym, poirytowanym, smutnym czy zadumionym. Ja nie potrafiłam się odnaleźć w roli Mamy. Płakałam zostając sama z Maluchem, bałam się,że On jest nieszczęśliwy gdy płakał, nie schodziłam nawet do kuchni,bo martwiłam się,że przestanie oddychać... dopiero po kilku tygodniach ,gdy opanowałam sztukę przewijania, karmienia, rozumienia jego płaczu nabrałam pewności siebie i radości bycia Mamą. Czy to była depresja? czy baby blues? nie wiem,ale było mi ciężko, tym bardziej,że bardzo liczyłam na pomoc mojej Mamy,a nigdy jej nie zastałam,w tak ważnym dla mnie momencie życia, żeby ktoś mnie nakierował, podniósł na duchu, pokazał, pocieszył... oprócz Męża nie miałam nikogo :( Później doleciała Teściowa i dzięki niej odpoczęłam i zaczęłam znowu o siebie dbać. Z miesiąca na miesiąc było Nam już coraz prościej...Synuś dorastał, my rozumieliśmy kiedy chce spać, jeść, był coraz mądrzejszy, bardziej samodzielny. Wcale się nie dziwię,że rodzice mając jedno dziecko trudno jest im zadecydować o drugim,bo na dzień dzisiejszy z Nunkiem każdy dzień to łatwiejszy dzień . Potrafi chwilę pobawić się sam, lubi jeść to co My, śmieje się gdy ogląda bajki..... 


Drugie Dziecko było niespodzianką ,chociaż planowaliśmy je w późniejszym czasie. Każdego dnia modlę się aby tylko było zdrowe...bo w głowie ta głupia szczepionka na różyczkę, bo trochę za wcześnie Nam się udało, bo ciągle znajduję jakieś głupie artykuły o wadach płodu,bo to ktoś poroni albo dzidzia umrze...feeeeeeeeeeeee znikajcie czarne myśli. U Nas będzie dobrze.... jeszcze 9 dni i szpital...USG połówkowe, sprawdzą wszystkie wymiary, parametry, przepływ krwi, pracę serca, rozwinięcie mózgu. Czujesz,że o Tobie pisze? właśnie dostałam kopa z 2 cm stópki :)


Będąc Mamą dojrzałam, stałam się jeszcze bardziej wrażliwą osobą, jestem bardziej odpowiedzialna no i w głowie 24h jest tylko moje dziecko...czy już zjadło, czy poszło spać, czy jest marudne...zadaje sobie odwieczne pytania każdego dnia gdy jestem w pracy,a potem biegnę na skrzydłach by zobaczyć mojego Szkraba,a o 5 rano słyszę BABABMAMAMA i dzień zaczyna się od nowa... z moim cudnym dzieckiem, tak wypragnionym i oczekiwanym... niedługo będzie ich dwoje... muszę się przygotować...musimy dać sobie radę,oby na dwójce się zakończyło :)


2 komentarze:

  1. te Twoje notki są takprzepełnione miłościa:)cudna mama.cudna rodzinka i niedługo w 4 :) trzymam kciukasy za dziewczynke ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. przepiekna notka Miniu...wzruszasz... jestem pelmna podziwu dla Ciebie..za samodzielnosc..odpowiedzialnosc...Zreszta wiesz..nieraz Ci to mowilam.. wierze, ze dziecina zdrowa i rozwija sie cudnie..trzymam kciuki za wszystko :* la

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes