wtorek, 19 czerwca 2012

10 miesiecy minelo jak jeden dzien

Jeszcze tak niedawno byles taki Maly, bezbronny, placzliwy....

Pamietam kiedy sie rozpoczelo. W sumie raz byl falszywy alarm. Przed pojsciem spac poszlam do toalety,a tam krew na bieliznie. Zaczelam panikowac, wrecz trzasc sie ze strachu. 'M. to chyba sie juz zaczelo ' powiedzialam. M. sie wystraszyl podobnie jak ja. Kolo 22 bylismy w szpitalu. Czekalam na ginekologa do 3 rano. M. pojechal do domu po 1,bo szedl do pracy nastepnego dnia. Oczywiscie mialam dzwonic gdyby sie cos zaczelo. Lekarka stwierdzila rozwarcie na 2 cm i zatrzymali mnie w szpitalu. Przeplakalam pol nocy,a bo dlatego,ze jestem w szpitalu,a to dlatego,ze ktos chrapal obok mnie,a ze kotka przezyje nasze rozstanie i jak zareaguje na nowego lokatora. Nastepnego dnia nie mialam skurczy i w piatek zadecydowalam,ze wracam do domu,bo nic sie nie dzieje. Do niedzieli. Skurcze od 10 rano, wody pekly o 17, porodowka o 23. Porod ciezki, ale jestem dumna,ze jakos udalo mi sie Go urodzic naturalnie, wlasnymi silami. Pozniej jeszcze godzinne zszywanie. Do dzis sie zastanawiam co bardziej mnie bolalo porod czy szycie. Szymon przez godzine lezal tam sam w lozeczku, nie plakal, tylko czekal az Mama bedzie mogla wziac go na rece, przytulic,pocalowac. Takie to dziwne uczucie,bo niby wiesz czego oczekiwac,a potem dostajesz swoje dziecko i patrzysz 'a kto to?'. M. byl super dzielny, kurde nie wiedzialam,ze mam taka dobra partie mezowska. Wspieral,dodawal otuchy, podawal wode, parl ze mna, przecial pepowine. Pozniej spadlo mi cisnienie 70 na 35 i nic nie widzialam,ale dzieki Bogu bylo to tylko chwilowe. Nie moglam zasnac. Szymcio slodko spal obok mnie. Pisalam smsy do Mamy, zadzwonilam do siostry, otrzymywalam gratulacje. Bardzo sie cieszylam ,a zarazem niepokoilam jak bedzie wygladalo nasze zycie. Juz nie sami, juz odpowiedzialny za malego Czlowiekczka ,ktorego stworzylismy... Nastepnego dnia wypuszczono Nas do domu no i zaczela sie przygoda z Bobaskiem.
1 miesiac - byl dla mnie natrudniejszy, polog, nieprzespane noce, lekka depresja, kolki
2 miesiac - byl latwiejszy,bo przestalam karmic piersia (mleko dziecku nie odpowiadalo) i przeszlismy na butelke,dzieki czemu zmniejszyly sie kolki i dziecko wreszcie bylo spokojniejsze,
3 miesiac - to poznawanie otoczenia, chrzciny Szymusia w Pl i jego pierwszy lot, przybieranie na wadze i szybki wzrost
4-6 miesiaca - to najfajniejszy okres, dzidzia coraz rozumniejsza, bardzo szybko uczaca sie nowych rzeczy, zaczynajaca testowac nowe jedzenie
7 miesiac - Szymcio opanowal sztuke siedzenia, pobudzone slinianki wzbudzaja nasza czujnosc na pierwsze zeby,
8 miesiac - to lek separacyjny,ktory trwa do dzisiaj ( jak tylko znikniemy z oczu Szymusiow to bardzo placze), pierwszy zabek i nauka stawania,
9 miesiac - kontynuacja zdolnosci + nauka nowych rzeczy, Szymcio coraz madrzejszy, wypowiada Mama, Tata, Baba i inne w swoim jezyku, wie jak wymuszac na rodzicach rozne rzeczy i spi w smiesznych pozycjach i zawsze rozczula moje serducho.
10 miesiecy weszlismy 4 dni temu i zyjemy sobie spokojnie...

Jeszcze 4 miesiace i pojawi sie nowy Bobo. Nowe doswiadczenie,ktore boje sie jak cholera,ale wierze,ze jakos damy sobie rade i bedzie wszystko dobrze...

Wracam do pracy.
Pozdrowienia! Minia

3 komentarze:

  1. Silni jesteście. Bo tam...daleko od rodziny. Bo bez ich pomocy bliskiej. Bo na obczyźnie a co za tym idzie inna medycyna, inne podejście inni lekarze.No i teraz drugi Szkrabik :) ale tego tylko można pogratulować :) i cieszyć się...dacie rade...wierzę w to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u Was dycha, u nas 14 już za cztery dni. Kiedy to zleciało? Nie mam bladego pojęcia :/ Teraz Franek chodzi z zoraną głową bo samo powolne chodzenie już nie jest fajne, skoro można biegać. Cieszę się, że u Was pięknie i pozdrawiam baaaaaardzo serdecznie//Sarna

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes