O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

wtorek, 20 czerwca 2017

I rok minął jak z bicza trzasnął - o szkole.

Starszak poszedł do szkoły w wieku 5 lat.

W Irlandii ma się jednak możliwość ( podobnie jak w UK) na wysłanie dziecka do szkoły już nawet rok wcześniej.

Wszystkie dzieci urodzone do czerwca ,które mają skończone 4 lata mogą zapisać się od września do szkoły.

U mnie problem był z głowy ,ponieważ Starszak urodził się w sierpniu, a Młody we wrześniu ,więc chłopcy mogli rozpocząć przygodę z edukacją 'dopiero' od 5-tego roku życia.

Jak dla mnie - Idealnie!

Z początku miał uczęszczać do szkoły ,która jest oddalona od Nas o zaledwie 15 minut drogi spacerem,ale z uwagi,iż Starszak jest nieśmiałym chłopcem - w ostatniej chwili zapisałam go do innej podstawówki oddalonej o 6km żeby mógł chodzić z dziećmi , które znał z przedszkola.

W wrześniu 2016 roku Junior Infants było 50-cioro,więc stworzono dwie klasy po 25-cioro dzieci w każdej.

Starszaka klasa liczy 12 chłopców i 13 dziewczynek.

Nauczycielka ,którą dostali ( w irlandzkiej podstawówce nauczyciele klas zmieniają się co roku - jeden nauczyciel jest od wszystkich przedmiotów) nie była idealna,ale Starszak bardzo polubił chodzenie do szkoły i brał sobie wszystkie jej uwagi bardzo do serca.

Z miesiąca na miesiąc otwierał się na dzieci coraz bardziej . Jego buźka wydawała coraz więcej słodkich słów,że nie można było mu przerywać.

Z innymi dziećmi dogadywał się dobrze, chociaż nie jest faworytem.

Przechodził ciężko fakt,że w pewnym momencie nie miał się z kim bawić.

Na szczęście był to tylko epizod i później dał sobie świetnie radę w odnajdowaniu nowych rówieśników do zabawy.

Nauka czytania szła mu coraz lepiej,a to dzięki Tatusiowi,który każdego dnia wykonywał z nim zadania domowe.
Bardzo się cieszę,że M. to robił to jest spokojnym i zrównoważonym Ojcem.
Ja robię wszystko na łapu capu.



Rok szkolny minął nie wiem kiedy.

Szymcio znalazł sobie kolegę, którego uwielbia.

To Arbri ( Mama - Irlandka, Tata - Albańczyk).


Sports Day - Synuś po lewej

A ja jestem szczęśliwa,że nie czuje się odrzucony,bo jest naprawdę kochanym chłopcem.

Wczoraj dostałam raport odnośnie nauki Starszaka i jestem dumna jak paw.

Czytając go łzy kapały mi ciurkiem!

Niekiedy rodzice koloryzują swoje dzieci mówiąc jakie to są grzeczne i cudowne.

Niesamowitym uczuciem jak fakt,gdy uważasz,że twoje dziecko jest kochane i znajdujesz potwierdzenie swoich słów od kogoś obcego, z daleka od domu,gdzie nie masz na nim kontroli.
To cudowne uczucie,że moje dziecko postrzegane jest przez kogoś tak samo jak przez Nas.

Według raportu Starszak jesr zawsze zainteresowany poznawaniem czegoś nowego, słucha uważnie, jest zadowolony ze szkoły i zachowuje się dobrze na placu i w klasie.

Starszak zrobił postęp jeśli chodzi o naukę angielskiego. Najsłabiej wypadł w mowie,chociaż posługuje się nim swobodnie.
Ładnie blenduje ( składa litery w słowa) i pisze.

Starszak szybko uczy się nowy słów po irlandzku ( jestem w szoku,bo polski nadal kuleje).
Sprawia mu przyjemność słuchanie piosenek czy zabawy po irlandzku.
Nadal wstydzi się mówić,bo nie jest pewien siebie,ale to się zmieni :-)

Matematyka - bardzo duży postęp ( hmmm to ewidentna zasługa Tatusia). Dobrze liczy i dodaje.
Rozumie na czym polegają zbiory, szklaczki i inne matematyczne zagadnienia.

A na samym dole nauczycielka dodała swój osobisty komentarz na temat mojego kochanego Synusia

'Szymon jest wspaniałym uczniem , którego przyjemnością jest uczyć. Dobrze wychowany, zawsze czeka na swoją kolej. Zrobił świetne postępy w matematyce i angielskim. Potrafi się skupić i kontynuować dotychczasową pracę. Jest bardzo miły i popularny wśród swoich rówieśników oraz zawsze dobry dla innych. Szymon miał udany szkolny rok, brawo i powodzenia w Senior Infants'.

Opuszczonych dni w szkole : 8. Niezły wynik, ha? :-)






Roczny raport - niestety nie mogę wkleić go prosto.


Jestem bardzo dumna z mojego Synusia.

A za tydzień zakończenie przedszkola Młodego. 


Miłego tygodnia,

Pozdrawiam

Minia

czwartek, 15 czerwca 2017

Powiew Maroka




Nie pamiętam jak długo zajęło mi wybranie odpowiedniego miejsca na podróż poślubną.

Myśleliśmy o Meksyku i sławnym Cancun,ale w okolicach września często występowały tam huragany,więc odpuściłam.

Potem zastanawialiśmy się nad Tajlandią,ale z uwagi,że leży daleko od Irlandii stwierdziliśmy,że sam lot będzie trwał dobre kilka godzin,więc i to miejsce odeszło w zapomnienie.

Następnie było Maroko,ale przerażała mnie ta arabska kultura.

I pomimo tego,że jest całkiem blisko i piękna pogoda jest wręcz gwarantowana to zrezygnowaliśmy...

A szkoda,bo w sumie chciałabym zobaczyć jak tam jest naprawdę.

Od kiedy zmieniłam pracę poznałam bardzo dużo nowych osób.

Jedną z nich jest Marokanka, która kilkanaście lat mieszka w Irlandii.

Ma tyle lat co ja i troje dzieci.

To Ona szkoliła mnie na inspekcję produktów, które wykonujemy.

Irlandia jak już wielkokrotnie powtarzałam jest bardzo wyrozumiałym pod względem nacji i kultury krajem.

Kiedyś bardzo katolicki, teraz otwarty na zmiany i dostosowywujący się do ludzi .

Wczoraj wybrano premiera Irlandii . Jest nim gej. Sama też pracuje z jednym takim. I niby o co to wielkie halo?

Wokól Nas żyją ciemnoskórzy, Muzułmani, Hindusi itp.

Nie ma podziału, nie ma agresji.

Z początku bałam się tej znajomości ,ponieważ nasłuchałam się,że owa Marokanka nie jest łatwą osobą do współpracy,ale co tam.

Zauważyłam,że pracuje bardzo efektywnie, szybko i ma pełno energii ( co jest naprawdę niebywałe mając troje dzieci w tym najmłodsze ma dwa latka).

Szybko złapałyśmy wspólny język,

Zaczęłam się wypytywać dlaczego kobiety muszą nosić chusty na głowie, czemu nie zasłania twarzy, co to jest ramadan itp.

Zauważyłam,że oprócz tego,że wyznaje inną wiarę to tak naprawdę niczym innym się ode mnie nie różni.

Kocha nad życie swoją rodzinę, ciężko pracuje, gotuje wyśmienicie.

Polubiłam ją za poczucie humoru, za energię, którą w sobie nosi, za zwierzenia którymi się ze mną dzieli itp.

Jest inna, a inność przyciąga. To pierwsza muzułmanka z którą mam do czynienia.

Jeszcze nigdy nie poznałam nikogo który wierzy w Allaha i pomimo tego,że jestem katoliczką to nasze różne wiary nie stoją na przeszkodzie naszej przyjaźni.

Nie ma dla mnie różnicy czy ktoś jest protestantem ( a mam taką bardzo dobrą znajomą w pracy ), katolikiem czy muzułmanem,

Nie każdy katolik jest świety i nie każdy muzułmanin jest szaleńcem.

Pamiętajmy o tym!

S. ostatnio przyniosła mi zapach Maroka. Marokańskie zioła i przyprawy.

W ich skład wchodzi kumin, imbir, papryka, kolendra, kurkuma itp.

Ich woń czuć z daleka .

Nigdy nie lubiłam żadnych orientalnych kuchni ( azjatyckich czy arabskich),ale te zioła skradły moje serce i kiedy zrobiłam z nich gulasz to Starszak zjadł wszystko,a Młody chciał dokładkę!!!!


A na jej pożegnanie ( wzięła urlop na całe wakacje) zrobiła przepyszny czekoladowy sernik.

Już za nią tęsknię.....



Pozdrawiam,

Minia

czwartek, 8 czerwca 2017

Życie pełne lęku

Była sobie kiedyś pewna dziewczynka.
Miała piękne brązowe oczy i średniej długości włosy,które kręciły się na każdą stronę.
Bardzo ich nie lubiła szczególnie po kąpieli,kiedy tak bardzo się puszyły i były niesforne.
Natura obdarzyła ją niesamowitą wrażliwością. Cechowała się ogromną empatią wobec innych.
Dziewczynka ta była osobą nieśmiałą, zakompleksioną chociaż skrycie wierzącą we własne możliwości.
Każdego dnia powtarzała sobie,że jak dorośnie to będzie kimś. Może adwokatem żeby chronić osoby,które zagubiły się w życiu albo nauczycielką,bo tak bardzo lubiła męczyć młodszego brata sadzając go przy podrapanym, starym stołku. Podawała mu kartkę z papieru,a sama pisała kredą po meblościance ( dobrze,że tego jej Matka nie widziała).
Zastanawiała się także jakby to było gdyby została dziennikarką,ale nie taką telewizyjną,bo miałaby za dużą tremę. Myślała o radiu. Nagrywała więc swój głos na czarnym magnetofonie. Często bawiła się w 'Radio Żagłówka' przeprowadzając z jej starszą siostrą wywiady. Tak. Taka praca na pewno była by ekscytująca,chociaż jej głos brzmiał zupełnie inaczej ,niż ten który wydaje się z jej gardła.
Nie lubiła zostawać sama w domu. Bała się samotności.
Czekała więc godzinami wpatrując się w okno kiedy z pracy wróci jej Mama. Miała w pokoju taki mały lufcik przez który co chwilę zerkała który autobus odjeżdża z przystanku. Patrzyła tak intensywnie,że pewnie przez to jej wzrok później się znacznie pogorszył.
Tęskniła za dotykiem, za uśmiechem i rozmowami. Mama była dla niej wszystkim. Bez niej nie było by spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Bez niej Dziewczynka nigdy nie poznałaby co to znaczy miłość. Czasami po szkole jeździła kilkanaście przystanków do niej do pracy,by poczekać kilka godzin na korytarzu. Lubiła ten gwar, co nuż zamykające się drzwi od gabinetów, nowoczesne windy. Podziwiała widoki przez duże okna, delektowała się spokojem, cieszyła się,że jeszcze chwilka i Mama zaraz skończy pracę i razem wrócą do domu.
Jej dom był domem przesiąkniętym agresją.
Dziewczynka wiecznie się bała. Po latach zrozumiała,że każdy koszmar miał głębokie podłoże w jej psychice. Za każdym razem w jej snach ktoś ją gonił,a ona nie miała siły biec, ktoś ją bił,a ona nie miala jak się obronić, ktoś chciał ją zabić,ale jakiś cudem zawsze wychodziła cało. Bała się wysokości toteż w jej snach stała na moście ,który miał przerwy pod deskami,a pod nią przepływała rzeka. Tyle razy bała się,że do niej wpadnie!
Nie lubiła także wind,bo wielkokrotnie drzemała o tym jak się w niej blokuje lub jak spada.
W jej rodzinnym domu panował spokój tylko wtedy,kiedy była Mama.
Nigdy nie wiadomo było kiedy On wybuchnie, kiedy poleją się łzy i kiedy zejdą wreszcie te cholerne siniaki z całego ciała.
Ta mała istotka całe życie zastanawiała sie : 'Dlaczego' - dlaczego my, dlaczego ja, dlaczego!!!!!'.
Przecież małe dzieci nie mają szansy obronić się przed dorosłym, Próbowała więc chronić się jak tylko mogła i prosiła 'tylko nie po głowie',ale strzały leciały jak nabite ślepo naboje.
Najbardziej bezsilna czuła się wobec przemocy. Nadstawiała się pierwsza chroniąc przy tym rodzeństwo. A po wszystkim siedziała skulona pod kaloryferem nie wydając żadnego dźwięku,bo nie mogła. Inaczej On znowu by się zdenerował,a tego nie chciała.
Jej życie było pełne ograniczeń, pełne bólu i niemocy.
Każdego dnia ofiarowała swoje życie Panu. Prosiła gorąco żeby znalazł jej inny dom albo żeby wziął ją do swojego Królestwa.
Nie chciała tak żyć.
Patrzyła z zazdrością na inne dzieci, które miały świeżutkie bułeczki z piekarni, nowe buty i jakiś fajny plecak.
Zazdrościła im tej czułości , którą obdarzali je rodzice, spokoju,który panował w ich domach, radości i uśmiechu.
Miała dużo kompleksów o których nawet nie zdawała sobie sprawy.
Jej Mama próbowała stworzyć normalny dom, często zabierając dzieci z domu na całe dnie ażeby nie było powodu do bicia. Jeździli na rowerach, chodzili na spacery, bywali na działce u dziadków. Dziewczynka wie,że gdyby nie Mama to nie wiadomo jak potoczyło by się jej życie.
Mała brunetka odnazła radość w książkach.
Zapisała się do biblioteki mając zaledwie 8 lat i każdego dnia wypożyczała co nuż to nową pozycję.
W ten sposób przenosiła swoje myśli do zupełnie innego świata,a zasypiając nocą wyobrażała sobie,że ona kiedyś też będzie miała piękny dom i kochanego męża oraz cudowne dzieci.................

Tak. od tamtej pory żyła marzeniami. Wyobrażała sobie absolutnie wszystko, pisała pamiętniki namiętnie notujac każdy plan odnośnie jej życia.
Lata mijały,a jej egzystencja nie zmieniła się,chociaż On już nie był tak agresywny jak kiedyś.
Może i Ona także nauczyła się robić wszystko tak,by On był zadowolony,a może dorastała i wiedziała,że wraz z osiągnięciem dojrzałości - weźmie swoje życie we własne ręce.
Zaczeła wierzyć. Mocno wierzyć. Każdego dnia namiętnie modliła sie do Boga dziękując za wszystko co dla niej zrobił. Kiedy miała gorszy dzień wypłakiwała się do niego, całując obraz Jezusa i tuląc go żarliwie. Często prosiła go. Czasami nawet o głupie rzeczy.
Chciała np. żeby jej koledzy Go pobili. Żeby stłukli go na kwaśne jabłko,żeby wypadło mu kilka przednich zębów to nie musiałaby widzieć jak je zaciska ,gdy znowu podnosi na nią rękę.
Chciała żeby poczuł ten przenikający ból , tą bezsilność i niemoc,gdy na drodze stanie silniejszy przeciwnik. Chciała żeby poczuł się bezradny i samotny.

Ale jej życzenie nigdy się nie spełniło. Marzyła o dostaniu się do wymarzonej szkoły, o studiach, o dobrym chłopaku.
Przynosiła rodzicom dobre oceny ze szkoły. Super się uczyła i byłą naprawdę dobra w sporcie.
Lęk gdzieś się schował i nie nawiedzał jej już tak często. I już nawet nie przerażał jej pijak za ścianą, który każdego dnia wypijał litry wódki,a potem napity spał pod jej drzwiami.

Zaczęła też śnić o milszych rzeczach, jej życie powoli nabierało kształtów takich, jakie Ona chciała.

Wierzyła,że jest w stanie zmienić swoją egzystencję,że zaczynając od stromej i koślawej stronyskały , po drugiej może być gładka i prosta. I nigdy nic nie jest przesądzone.

Wiedziała,że tylko Ona może je zmienić, to Ona ma siłę by zmienić bieg zdarzeń, pokierować sobą.

Lęk niestety nigdy od niej nie odszedł. On w niej żył tylko ucichł na jakiś czas.

Te uporczywe i wszechogarniające uczucie niepokoju pojawiło się znowu .........
...............i za nic w świecie nie chciało zniknąć.

Znowu poczuła się tak samo jak wtedy, kiedy była Małą Dziewczynką..............

[...] to be continued

wtorek, 6 czerwca 2017

Co już zorganizowałam...

Do wylotu coraz bliżej i oczywiście ekscytuję się z chłopakami jak dziecko.

Przewalam ubrania wzdłuż i wszerz czekając na to upalne, polskie lato :-)

Jakiekolwiek miało by być - zadowoli Nas w zupełności - oby tylko nie padało!

Postępy w organizacji naszego pobytu są dosyć duże.

Przede wszystkim udało mi się zarezerwować w końcu samochód,a że wypożyczalnia zaoferowała bardzo dobrą cenę za FULL AC (tylko 10 zł/ dzień) to weźmiemy samochód na cały pobyt.
Zależało mi ,żeby nie było żadnego obciążenia Nas najemców w razie kradzieży czy wypadku z naszej winy ( w końcu 13 lat jeździmy po lewej stronie i wszystko może się zdarzyć ; pfu pfu).

Właściciel bardzo rzetelny, odpisywał na maila w przeciągu 1 h!

Lubię to i cenię bardzo. Może wreszcie Polacy uczą się od Zachodu,że komunikacja mailowa staje się popularna,a już w ogóle gdy ktoś mieszka poza granicami Ojczyzny i,że klient to zając i może szybko stracić zainteresowanie i znaleźć sobie coś lepszego u konkurencji.


Mam nadzieję,że będę mogła Wam polecić tą wypożyczalnie w przyszłości. Przekonamy się niebawem.




Renault Clio w zupełności Nam starczy na podróż po Polsce. 


--------------------

Zachowując się jak zupełna nastolatka postanowiłam wyprawić moje Urodziny.

Wiele osób które znam wstydzą się swoje wieku, kolejne urodziny powodują u nich refleksje jak szybko mija czas, niektóre w ogóle nie chcą ich świętować.

Mając coś z dziecka , z niecierpliwością czekam na swoje.

Jest  mi niezmiernie miło,że wtedy wszyscy ,których kocham, szanuję, lubię myslą o mnie w tym dniu przesyłając ciepłe słowa i dobre myśli.

Zaproszenia dodarły do moich rąk i są super.

Zamierzam zaprosić ok 12 osób,więc nie będzie to jakaś wielka , huczna impreza,ale mam wielką nadzieję,że wszyscy się pojawią i będziemy świetnie się bawić.


Na samym dole widnieje data z godziną i miejscem imprezy.

----------------------


Podziękowania dla dwóch ulubionych Pań przedszkolanek .

Plan był taki żeby chłopcy skończyli korzystać z przedszkola pod koniec czerwca.

Realia są takie,że Mąż 'awansował' na inną pozycję w fabryce i jego godziny pracy zostały zmienione.

Problem mamy z piątkiem gdzie ja muszę być na 12.45 w pracy,a M. może najwcześniej skończyć o 14.30.

Bardzo możliwe więc,że chłopcy na czas wakacji zostaną w przedszkolu,chociaż wielka szkoda,bo musimy za każdy miesiąc ( czyt. cztery piątki w miesiącu) płacić ponad 300 euro,a w lipcu chłopcy pójdą tylko raz.

W każdym bądź razie Młody będzie miał niedługo Graduation ( zakończenie przedszkola) i w związku z tym chcieliśmy serdecznie podziękować Mary oraz Michaela za ich cudowny wkład w rozwój moich synów, za ciepłe słowa i uśmiech.

Postanowiłam poprosić Elusię,bo wiem ,że jest bardzo zdolną kobietą i kocham jej hafty nad życie żeby zrobiła mi pamiątki.

Efekt! Wow! cudowne. Tak piękne,że otwierając paczkę przy listonoszu,który ja przyniósł - On sam zrobił zdjęcie i wypytał się gdzie można tak śliczne zamówić rzeczy.

Dodatkowo zakupiłam też mały 50 g miód dla Pań.

Miodziki zostały zamówione stąd : Wcinaj Miód

Na podziękowaniu miodzików napisane jest : Delicious Polish Honey - with love from...





Muszę jeszcze umówić się do fryzjera, wysłać kurierem paczkę do Polski z ubraniami po chłopcach i prezentami dla dzieciaków,których odwiedzimy, kupić Starszemu mapę świata o którą prosi się już od pewnego czasu, zorganizować chłopakom imprezę urodzinową, wyprawić do szkoły i tak ciągle coś....

Ale gdyby tego nie było to chyba bym umarła z nudów.

Uwielbiam planować......

Do wyjazdu 5 tygodni.....


Pozdrawiam wszystkich tych, którzy tu zaglądają.....


Minia

wtorek, 30 maja 2017

Odnaleźć radość czyli mój dzienniczek



Jestem zabiegana.

W głowie tysiące spraw.

Jakie papiery złożyć na kredyt, gdzie szukać domu, co z wakacjami, zakończenie szkoły, wynajem samochodu w Polsce, organizacja moich urodzin,zakupy itp.

Czas biegnie nieubłaganie,a ja nie wyrabiam normy.

I pomimo,iż spię tylko 6 godzin na dobę i tak jest ona dla mnie za krótka.

Brzmi znajomo??

Od jakiegoś czasu czytam dużo psychologicznych książek.

A wszystko zaczęło się od moich ukochanych zawrotów.

Kiedy wreszcie zdałam sobie sprawę,że one nie mają nic wspólnego z moją głową, uszami czy sercem zaczęłam zaglądać w swoje wnętrze troszkę głębiej.

Pokupowałam kilka książek związanych z psychiką człowieka i dużo z nich wyniosłam,chociaż przede mną jeszcze długa i mozolna droga do 'uzdrowienia'.

Otóż my LUDZIE skupieni jesteśmy w większości tylko i wyłącznie na negatywnych aspektach naszego życia.

Jeśli zadzwonię do znajomej i spytam się jak się ma to w 99% usłyszę coś nieprzychylnego .

Jesteśmy przesiąknięci niesympatycznymi schematami.

Jest Nam źle, ponuro, chce Nam się spać, nikt Nas nie rozumie, jesteśmy smutni, zawiedzeni, zajęci, pochłonięci do reszty problemami.

Wtedy postanowiłam otworzyć szerzej oczy i rozejrzeć się dookoła.

Posłuchać i co?

Rzeczywiście tak jest.

Ostatnio poprosiłam Męża o to ,by wymienił jedną pozytywną rzecz z któregoś tam dnia.

Nie potrafił . 

Ba, to fakt.

Bardzo ciężko znaleźć jest coś pozytywnego jeśli jesteśmy przesiąknięci fatalnymi wiadomościami, chorobami, wojnami, niesprawiedliwością itp.

Włącz...

Zaczęłam przyglądać się sobie. Jak zachowuje się ja.

O czym myślę za dnia, w jakim humorze wstaje z łóżka po kilku godzinach snu, co robię przed zaśnięciem?

Postanowiłam to zmienić.

Bo chcę stawać się lepsza.
Może te zawroty musiały pojawić się w moim życiu by wreszcie przestać narzekać i wziąć życie w ręce.

Zadecydowałam podejmować ryzyko. W wielu kwestiach.
Nie bać się,pomimo,iż jestem bardzo lękliwa i strach jest moim największym wrogiem i z ryzykiem w ogóle mi nie po drodze.

Postanowiłam przyglądnąć się moim znajomym. Czy coś wnoszą do mojego życia? czy ciągną mnie w dół? Czy przytłaczają i tak już moją umęczoną duszę?

Wokół kogo siadam przy stole w kantynie, z kim i o czym rozmawiam.

Zaczynam od siebie. Nie chcę naprawić świata. Chcę naprawić popsutą siebie.

Zmienić schematy,którymi przesiąknęłam będąc dzieckiem.

Napisałam smsa do osoby,która kiedyś była mi bardzo, bardzo bliska.

Na którego zbierałam się cztery lata.

4 lata!

Tyle zajęło mi zrozumienie własnego błędu. Nie oczernianie nikogo za swoje postępowanie, nie szukanie winowajcy , bez żalu i pretensji.

Wzięłam odpowiedzialność na swoją klatę. Jestem z siebie dumna,ponieważ rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwanie.


Dzienniczek Wdzięczności

Będąc w mieście udałam sie do TkMaxx wiedząć,że uda mi się znaleźć odpowiedni zeszyt do zapisywania swojej wdzięczności za życie które mam, za osoby z którymi je dzielę itp.

Jako nastolatka prowadziłam pamiętnik. Później przerzuciłam się na podręczny kalendarzyk,który mieszka dumnie w mojej torebce.

Dlaczego warto pisać dzienniczek?

- przenoszenie myśli wyzwala nas od stresu,

- przelewając myśli na papier masz większą świadomość - o co Ci tak naprawdę chodzi,

-  wspomaga kreatywność

W dzienniczku możesz wpisywać mądre, motywujące cytaty, wyrażać wdzięczność ( za słoneczny dzień, za pysznego loda, za uśmiech sprzedawczyni, za przytrzymanie windy, za przepuszczenie w drzwiach, za załatwienie szybko formalności), wpisywać afirmacje - wszystko to,co motywuje i nabiera kolorów w twoim życiu.

W życiu chodzi o to by być szczęśliwym, spełnionym.

Nastawianie z jakim wchodzimy w nowy dzień zależy w 100% od Nas.

Mózg jest na tyle elastyczny,że potrafi zmienić dane ,którymi jest przesiąknięty i zastąpić je nowymi nawykami.

Każdy powód do prowadzenia dziennika jest ważny.

Ja już zaczęłam....

A Ty?



Pozdrawiam ciepło,

Minia





 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes