O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 8 oraz spelniona Mama trzech, cudownych chlopcow. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

wtorek, 19 lutego 2019

Dopiero co byl dluuugi styczen,a juz jest polowa lutego

Najpierw byl styczen.
Dluzyl mi sie niesamowicie. Nakupowalismy bardzo duzo fajnych rzeczy na wyprzedazach, porftel skurczyl sie o co najmniej tysiaka,ale jak szalec to szalec.
A potem pod koniec miesiaca jakies dodatkowe wydatki i nagle trudno bylo znalezc 'dodatkowe zrodlo dochodu'.
W kazdym badz razie miesiac sie ciagnal i ciagnal, a znowu luty to przejdzie mi przez palce i powiem czy to juz?
Nie powiem,ze powrot do pracy powoduje moje bezsenne noce.
Tak, jestem przewrazliwiona, za duzo mysle, wyobrazam sobie jak to bedzie beze mnie wieczorami, stresuje sie powrotem do pracy ( w koncu odeszlam w marcu 2018 r i zapomnialam jak tam jest).
Poza tym poraz kolejny wydawalo mi sie,ze mam tylu znajomych w tym miejscu,ze wszyscy beda za mna tesknic i czekac na moj powrot ;-)
Maz jak zwykle ma racje sumujac,ze nie ma takiego czegos jak przyjazn w pracy.
Z jedyna osoba , ktora trzymam kontakt od kiedy odeszlam na zwolnienie lekarskie,a potem macierzynski to irlandzka Marysia o xx lat starsza ode mnie. Rownie dobrze moglaby byc moja Mama majac 18-lat zachodzac w ciaze ;-) ale wiek nie gra roli.
Zadnych kochanych Rodaczek nie interesuje Minia ani jej najmlodszy Synek.
I jak zwykle parze sobie dupe,bo ja mysle o kazdym zawsze i wszedzie. I jestem na siebie zawsze potwornie zla,ze jestem taka naiwna. I nigdy nie wynosze zadnych lekcji, zawsze wierze,ze a moze ta osoba jest inna,ze trzeba dac szanse, ze moze w swoim zyciu jest zabiegana i nie ma czasu.
Nie , Minia!
Blad!
One maja Ciebie gleboko... i nie one tez. Najblizsze memu sercu rodzenstwo takze.
Kazdy sobie........
No i tak mysle sobie o tej pracy, o tych ludziach, o tych godzinachw ktorych bede pracowac, ze przebudzajac sie na karmienie w nocy dlugo nie moge zasnac.
Rozpoczelam wlasnie bezplatny urlop wychowawczy,ktory bedzie trwal do konca marca.
1 kwietnia oficjalnie wracam do pracy,ale mysle i mysle czy aby nie wziac jeszcze dodatkowych trzech tygodni .
Finansowo bedzie trudno,ale Mezowi beze mnie jeszcze trudniej,chociaz te dodatkowe 3 tygodnie ,ktore chce wziac nie daly by o sobie az tak mocno znac. Ciekawe,czy pojda mi na reke,bo Managerka mnie delikatnie mowiac 'zlekcewazyla', kiedy kilka tygodni probowalam sie zalogowac do systemu,a kiedy w koncu moj Maz, babka z HR i chlopak z IT naprawili mi dojscie to okazalo sie,ze zabrali mi 5 dni urlopu!!!! ( 5 dni nalezy mi sie za opuszczenie bank holidays na macierzynskim). Musza mi je wiec zwrocic i znowu mail do niej i znowu olanie i cisza.
Az sie odechciewa.....

 Chlopcy niby starsi,a i tak roboty przy nich nie miara.
Czasami to mi sie odechciewa,bo non stop klotnie i wasnie, zapasy i karate , poobijane kolana i stluczone lokcie, krzyki i wrzaski.
A mi sie wydawalo,ze wychowalam ich na cudownych, pelnych empatii i milosci chlopakow.
Rozumiem,ze staraja sie zwrocic na nas uwage,ale sasiedzi nas juz pewnie nienawidza za ten halas !

Fisiu chyba przechodzi skok rozwojowy. Siedzi juz pieknie,ale mu nudno,wiec odpycha sie nozkami na lezaco i chce raczkowac!!!! marudzi za trzech. Zabawki sa nudne, najlepiej spacerowac po calym domu na raczkach Mamusi,a ja nosic nie powinnam,bo te nieszczesne opadanie scianek...
Cycus tez powoli staje sie nudnawy i woli inne jedzenie,chociaz w nocy nim nie pogardzi.
Az sie trzesie jak widzi jak cos jemy,wiec jemy osobno ( tzn Malutki musi byc w innym pokoju). Uwielbia roznego rodzaju kaszki ( teraz kocha kaszke manna), obiadkiem nie pogardzi ( ale preferuje te polskie Bobovita lub Gerber),a na deserki trzesa mu sie uszka. Dodatkowo kocha jesc chrupki kukurydziane ( najbardziej przypadly mu do gustu te marchewkowe Organix).
Jest bardzo pogodnym i usmiechnietym chlopcem. Tak zywym,ze trafilo sie nam sreberko,ale to dobrze.
Niedlugo bedzie chlopakom nie dawal zycia ;-) a moze rodzice troche odsapna.

Ale koniec tych smutkow i narzekan....

W ten weekend w koncu jedziemy do Dublina.
Wczoraj kupilam bilety do Imaginosity na 12,wiec w same poludnie.
Mamy duzo do robienia,wiec grafik jak zwykle napiety.

Pogoda w Irlandii coraz bardziej wiosenna,wiec posadzilam juz pierwsze kwiatki w doniczkach.


 

Z lewej strony przy wejsciu do domu w doniczce jest zeszloroczna lawenda i roza.
A to duze stojace drzewko to zeby zaslonic szybe od drzwi . Nie moglo zabraknac tez karmika dla ptaszkow.  Nawet nie wiecie ile rodzajow ptaszkow Nas odwiedza.
Czasami wystarczy cisza w domu i slychac ich spiew nawet przez zamkniete okna.

Poza tym czas na ogarnianie ogrodka.
Co prawda mial to zrobic wlasciciel,ale Nas takze lekko olal.
Brama ,ktora postawil miala byc tylko tymczasowa,a nowa miala pojawic sie pod koniec stycznia.
Hmmm... poki co - jak na niego przystalo - nie odbiera telefonow.

Duzo w nim do robienia. Trzeba pomalowac mur oraz drewniany plotek, trzeba skosic trawe i ja przekopac . Kupujemy takze budke na rowery wkrotce ,wiec trzeba miec czysciutko.
Nasz ogrodek nie jest za duzy ze wzgledu na to,ze jest srodkowym domem . Poza tym przez bramke wystawia sie korytarzem smieci,wiec linki do prania juz tam nie powiesze.



Jak widac jestem w trakcie konczenia czyszczenia kostki brukowej,ale tyle to pracy,ze plecy mi wysiadaja. Chociaz nie powiem,ze odstresowuje mnie taka praca i lubie jak Mezus zajmuje sie chlopcami,a ja chwile siedze sama.
Te czerwone krzakory wyladuja w smieciach. Chcialabym zasiac jakies fajne kwiatki dla pszczolek,ale nie wiem za bardzo gdzie ;-) cos wymysle!
Juz mysle nad jakims fajnym stoliczkiem z krzeslami na nasze 'upalne' irlandzkie lato ;-)

Czy ja juz wspominalam jak bardzo kocham nasz nowy dom?
I moze nie jest za duzy, moze i ogrod malawy,ale to sie nie liczy. Wazne,ze nasze - wypragnione,a jak bedzie kiedys wiecej pieniazkow to zawsze mozemy je zmienic ;-)

I to chyba na tyle ,bo czas pedzi i Bobo zaraz zawola Mamusie na cycka .

PS a taka piekna historyjke napisal SAM moj najstarszy Synek. Jestem z niego bardzo dumna! 



Trzymajcie sie cieplo,

Pozdrowienia,

Minia

czwartek, 31 stycznia 2019

Wakacyjne plany

Jest styczen - trzeba planowac... :-)

Od kilku dni do Irlandii zawitala pani Zima. Zawsze wydawaly mi sie dziwne te ich pory roku.
Ze niby wiosna od lutego? a lato od maja?
W nocy pojawiaja sie temperatury minusowe, za dnia deszcz ze sniegiem i silne podmuchy wiatru.

Nie do konca lubie taka pogode. Preferuje albo zimowa , mrozna zime albo nic,no ale takie zimowe zawirowania to i tak nowosc na wyspie.
Maz mowi,ze po tym jak mrozna ona bedzie,mozna rozpoznac jakie lato Nas bedzie czekalo.

A wlasnie. Wracamy do wakacji.

Nigdzie w tym roku nie lecimy.
Po pierwsze spowodowane jest brakiem funduszy na taki wyjazd ze wzgledu na kupno domu.
Po drugie trudno jest podrozowac z dwoma zywiolami i trzecim jeszcze wiekszym ;-)
Ale juz brzecze Mezowi nad uchem,ze za rok Portugalia lub Hiszpania i nie ma ,ze nie ;-)

Fabryka w Swieta az do Sylwestra zawsze byla zamknieta,ale od ostatniego czasu cos przebakuja,ze ja otworza (tak bylo w 2018 kiedy otworzyli ja na 27 i 28 grudnia).
Co dla mojego Meza i tak znaczy,ze ma wolne  to dla mnie juz nie.
Produkt,ktory budujemy sprzedaje sie tak dobrze,ze co nuz pojawia sie wiecej maszyn i ludzi do jego produkcji. Nie ma wiec zadnej nadzieii na wolne.
Na linii w tym samym czasie wolne moga wziac dwie osoby.
I oczywiscie dwa SEPY (bo juz inaczej wole je nie nazywac) wziely sobie urlop w tym czasie. I to te same co w 2018 roku. Czyz to k...zwa jest sprawiedliwe???
Ja z uwagi na tym,ze jestem na urlopie nie mialam dostepu do systemu,gdzie zaznacza sie swoje wolne,a jak juz dali mi do niego dostep (chociaz teraz znowu mam problem z logowaniem i IT z USA pracuje nad tym problemem) to zarezerwowac tego czasu juz nie moge.
Gdybym nie byla na urlopie to bylabym pierwsza osoba,ktora powiedziala by naszej Kierowniczce co o tym mysle.
Nie usmiecha mi sie wracac na te kilka dni, totalnie rozbic Swieta i myslec,ze zaraz do roboty.
A tez nie chce angazowac mojego Meza w to,bo to nie jego sprawa,ale juz teraz mnie to strasznie irytuje!!!!!

No dobra,z wakacji wskoczylam na Swieta,wiec wracam do przyjemniejszych tematow.

Do Polski nie lecimy. Meza rodzice sa coraz starsi, ostatnia 'wyprowadzka' na nasz czas pobytu odbila im sie czkawka,wiec nie chcemy po prostu znowu ich w tej sytuacji stawiac,a piecioro na jednym pokoju sie nie zmiescimy.
U mojej Mamy klitka,wiec mozna zapomniec .

Poki co bylismy tam niedawno,wiec wcale za Ojczyzna tak bardzo nie tesknie.

WAKACJE :

Stawiamy wiec ponownie na Irlandie.

To dobry wybor,bo pomimo iz mieszkamy tu tyle lat ,to nadal wiele miejsc nie odwiedzilismy.

Na pierwszy ogien idzie : DUBLIN

Ostatni raz nocowalismy tam w Wielkanoc 2015 roku,wiec czas zabrac chlopcow na ponownie jego odkrywanie.

Zostajemy w bardzo przyjemnym hotelu ze sniadaniem i z obiadem z dobra jak na stolice cena pod koniec lutego.

W cenie wliczony jest takze bilet dla calej rodziny do ZOO ( wazny na okres 6 miesiecy,gdyby w weekend ,ktory sie wybieramy nie dalo by sie go wykorzystac).



zrodlo : internet


Poza tym glownym powodem wyjazdu do Dublina jest muzeum dziecka -- centrum eksperymentow :  Imaginosity
To miejsce chodzilo za mna juz bardzo dlugo,ale jakos nigdy nie moglismy sie zebrac.
Idealne dla dzieci do 9 roku zycia. Co ciekawe za 6 miesiecznego Baczka trzeba tez zaplacic ( 2 euro).
Bilety mozna zakupic tylko online i tylko na okreslona godzine. Biletow nie da sie ponownie zamienic na inna date lub godzine ani z nich zrezygnowac, dlatego ja poczekam i kupie na tydzien przed przyjazdem.
Na miejscu organizowane sa rozne zajecia,a kazda sala ma swoja nazwe . Sa wiec pokoje w ktorym dzieci zamieniaja sie w slawnych aktorow/piosenkarzy, jest garaz i pokoj z lalkami, uwaga : budowa oraz studio plastyczne i tak dalej i tak dalej.
Wiem,ze chlopcy beda sie tam swietnie bawic,a ja z malenstwem bedziemy w sali specjalnie przeznaczonej dla takich malych brzdacow. Bedzie w nim akwarium, mieciuska ,kolorowa podloga i rozne kolory lamp. Szczerze Wam powiem,ze juz sie nie moge doczekac


 

zdjecia zrodlo internet


Kolejnym naszym wypadem bedzie co. Kerry. Bylismy tam w maju i czerwcu w ubieglym roku kiedy nosilam Zuczka pod sercem,a teraz czas zeby pokazac jemu na zywo miejsce,w ktorym sie nam bardzo podobalo.
Tym razem bedziemy tam w drugiej polowie marca.
Zostajemy na cudownej farmie w samym centrum pieknego parku narodowego.
My wynajmowac bedziemy domek dla 6 osob z trzema sypialniami ;-)
Bedzie wiec duzo miejsca . Chlopcy z rana razem z wlascicielka pojda doic krowki ( ma ich byc okolo 60 jak przyjedziemy), mieszka tam tez pies Charlie i dwa koty. Z kurczakow zostal tylko jeden, pozostale dwa zjadl lis.
Uwielbiam takie klimatyczne miejsca,a Irlandczycy znani sa z goscinnosci,wiec jestem pewna,ze ugoszcza nas jak najlepiej potrafia.
To miejsce bedzie na pewno dla nas wielkim hitem!





zdjecia : internet

Ostatnim naszym wyjazdem jest najdrozszy wyjazd i tylko kilkudniowy,ale za to jaki ;-) .
Otoz pod koniec sierpnia w lesie w Longford otwierany zostaje jeden z najwiekszych parkow rozrywki w Irlandii. Ich siec znana jest przede wszystkim w UK i nazywa sie Center Parcs
Resort ma 466 domkow oraz 30 apartamentow co pozwala pomiescic 2,500 gosci.
Na jego stworzenie wydano banalne 232 miliony euro, 1000 osob znajdzie tam miejsce pracy.
Na terenie tego pieknego parku znajduje sie 10 restauracji, sklepy, Aqua Spa czy slawny Subtropical Swimming Paradise w ktorym temperatura utrzymuje sie na poziomie 29,5'C.
Tam zapewne spedzimy wiekszosc czasu.
Odbywa sie takze bardzo duzo roznorodnych zajec ( na stronie wystepuje ponad 100 activities),ale niestety wiekszosc z nich jest platne i nie mozna zarezerwowac ich szybciej ,niz 6 miesiecy przed.
My wyruszamy na poczatku wrzesnia,chociaz z uwagi,ze kilkanascie dni wczesniej otwieraja to miejsce to szykujemy sie na wielkie BUM.
To cudowne miejsce oddalone jest jedynie ponad godzine jazdy od naszego domu,wiec prawie jakbym jechala do pracy.
Co prawda na fb Irlandczycy juz narzekaja na ceny tych domkow i komentuja,ze za takie pieniadze mogli by wyjechac za granice,ale wedlug Nas cena jest jaka jest - czy warto ? Napisze we wrzesniu.
Fajnie sie zlozylo,bo Nasi znajomi jada w tym samym terminie,wiec nudzic sie nam nie bedzie,


 



zrodlo : internet
Jak bedzie?
Suuuper!
Juz sie nie moge doczekac. Chlopacy beda wniebowzieci,a Fisio bedzie na tyle duzy,ze bedzie mogl sie chlapac w wodzie z Mama ;-)

Co prawda bede miala do wykorzystania jeszcze troszke urlopu,wiec moze pojawia sie jakies dodatkowe plany szczegolnie w te cieplejsze miesiace.

Z drugiej strony musimy zmienic samochod,wiec moze te miejsca musza nam w zupelnosci wystarczyc.

Podoba Wam sie?

Pozdrawiam Was cieplutko i do uslyszenia,

Minia


wtorek, 22 stycznia 2019

Fisiu ma pol roku

Czy sie chce wierzyc ,czy nie  - moje Malenstwo skonczylo dzisiaj 6 miesiecy!!

A czy to takie malenstwo to sama juz nie wiem,bo na wadze prawie 9 kg!!!!

Ubranka 9-12 miesiecy juz nosimy i pampery numer 5.

Wiec rosnie mi kolejny Rugbista ;-)

A jeszcze tak niedawno chodzilam z brzuszkiem i rodzilam mojego Robaczka.

Fisio zachwyca mnie kazdego dnia.

Jest bardzo aktywnym i dynamicznym dzieckiem. Pomimo,iz sie jeszcze sam nie przemieszcza to wiem,ze bedzie go wszedzie pelno.

Kocha swoich braci tak bardzo,ze wpada w euforie,kiedy wracaja ze szkoly.

Uwielbia sie z nimi bawic grajac w pilke ( na zasadzie mama trzyma na rekach i biega po domu,a Fisio trzyma swoja pileczke,a kiedy mu spadnie to chlopcy mu ja zabieraja i zaczynamy ich gonic).

Uwielbia wszystkie najrozniejsze gryzaki,bo bardzo swedza go dziasla,ale zabkow na razie brak ( nie oczekiwalabym ich tak szybko . Starszak mial 8 miesiecy,a Misiu 7).
Najbardziej jednak ubostwia zdejmowanie skarpetek i zjadanie wlasnych stop. W tym jest normalnie mistrzem ;-)

Poza tym wszystkim szybko sie nudzi i trzeba byc niesamowicie kreatywnym zeby go czyms zajac ( czytaj najlepiej u mamy na rekach, sprobowac pilota albo jej telefon).
Wszystko chce dotknac i wlozyc do buzi. Pieknie wyciaga raczki. I cudownie sie usmiecha - to taki maly Czarus.

Nocki nadal sa nieprzespane, ba pobudki co 2-3 h to norma. A niby pokarm matki jest bardziej tlusty noca i dzieci dluzej spia .

Karmimy cycusiem nadal,chociaz od jakis 2 tygodni poszerzylam mu diete i zjadamy pol sloiczka obiadku dziennie.

Na dniach wprowadze moze owsianke,bo kaszka ryzowa w ogole mu nie zasmakowala.

Dokladnie za 10 tygodni wracam do pracy i pomimo tego,ze chcialabym chociaz dawac mu cycusia jak wroce w nocy,ale nie do konca jeszcze wiem jak to ogarnac,wiec o tym nie mysle ;-)

Moje dziecko najada sie szybko do 5 minut,ale gdy lekko leci to szybko sie irytuje i wkurza.

Charakterek ma ewidentnie Mamusi i lubi czasami histeryzowac ;-)

Wszyscy twierdza,ze Fisio to maly Misiu i rzeczywiscie - same powiedzcie ;-)

 v

Od lewej Starszak, Misiu i Fisiu

Fisio uwielbia sobie gadac, krzyczec, piszczec - sasiedzi na pewno wiedza,ze w domu mamy niemowlaka.

Do pelnego siedzenia bez podparcia brakuje mu kilku dni,ale on juz nawet siadac nie chce tylko od razu na brzuch i pcha nozkami jakby chcial raczkowac.

Za dnia mamy okolo 3-4 drzemek , z reguly jedna dluzsza godzina lub dwu i dwie pol godzinne. Wtedy matka nie wie za co ma sie wziac . Przewaznie jednak Fisiu spi gdy idziemy do szkoly po chlopcow lub ich odprowadzamy.

Nasza Kicia wrecz kocha Fisia. Nie wiem czy to jej wiek ( ma juz 9lat) ,czy w koncu zaakceptowala ,ze w domu sa dzieci i jest ciagle glosno! Ale lubi sie do niego tulic, spac nad jego glowa albo grzac go z boku. 

Nie wyobrazam sobie zycia bez niego. 

Jest bardzo madry, kochany, slodki. Mala z niego przylepa i wymuszacz!

Fisiulku - wszyscy Ciebie bardzo kochamy!

Rosnij Nam zdrowo ;-*


Gotowy na wyprawe do szkoly ;-)


Pozdrawiam Was cieplo i do uslyszenia,

Minia


sobota, 12 stycznia 2019

W nowym miejscu

Czas leci jak szalony,ze jakby juz sie nie obejrzec to mieszkamy w NASZYM domu juz od ponad 3 tygodni.
A jak jest?
Jest przecudownie.
Kocham ten dom, kocham ten zapach swiezosci, kocham dodatki na scianach i nasze osobiste rzeczy ,ktore sprawiaja,ze to jest ten dom. Nasz rodzinny dom.

A co u Nas nowego?

Przede wszystkim zrezygnowalismy z polskiej szkoly. Jak juz kiedys nadmienilam , dojazd do niej trwalby ok 40 minut, zajecia 3 godziny i powrot ponownie tyle.
Ostatnio chlopcy praktycznie na zajecia nie chodzili,bo to jezdzilismy na zakupy, to trzeba bylo posprzatac i wywiezc wszystkie 'smierdzace' badziewia,ktore nazbieralismy przez ostatnie 5,5 roku na starej chacie itp.
Placilam wiec za ich miejsce,ale oni za bardzo z tego nie korzystali.
Zawsze mowilam,ze jak tylko bedziemy miec wlasny kat to kupujemy polska TV. I tak tez sie stalo. Mamy ponad 400 kanalow ( gdzie ogladamy moze z 20 ) i powiem Wam szczerze,ze chlopcy sa nia bardziej zainteresowani ,niz jak mieli irlandzka.
Moze dlatego,ze wciagnelismy sie w serie ' Nasz nowy dom' z Kasia Dowbor na ktorych non stop sie wzruszam albo w polski 'Bake off' czy 'Top Chef'.
Zauwazylam,ze pomimo iz chlopcy nadal nie mowia po polsku to czasami mnie zaskocza i uloza cale zdanie. Np. Misiu powiedzial ostatnio : 'Mamo, bede juz grzeczny' co mnie z lekka zdziwilo ;-)
Zmiane TV uwazam na duzy plus.

Z zakupow do domu musielismy kupic praktycznie wszystko,bo mieszkanie oprocz zabudowanej kuchni , toalety , wanny, podlog itp nie miala nic.
Ale zanim opowiem o zakupach pokaze Wam jak pomalowalismy nasz domek ;


Przedpokoj,a takze lazienki w ktorych nie ma kafelek pomalowalismy na 'Country White' czyli taka matowo bialo -kremowa farbe. Zdjecie nie oddaje jej prawdziwego koloru,ale tam pasuje idealnie.


Kuchnia jest szara. I pasuje idealnie do kremowych szafek ( swoja droga kuchnia podoba mi sie ze wszystkich pokoi najbardziej).


Rodzice ( czyli my) postawilismy na jasny niebieski ( sa  takie farby dulux,ktore optycznie powiekszaja pokoje,ktore nie maja duzego dostepu do naturalnego swiatla).


Chlopcy za to maja zywy zielony i pomimo,ze zdjecie nie oddaje swojego uroku to wyglada naprawde fajnie i bardzo sie on nam podoba.

Salon z malym pokoikiem pomalowalismy na pudrowy roz,chociaz wyglada on bardziej na blado - bialy roz . Kupilismy taka sama serie farb co do naszego pokoju,czyli optycznie powiekszajaca,bo salon ma troche slonca dopiero pod sam wieczor. Z salonem mialam najwiekszy metlik,bowiem nie chcialam kawy z mlekiem,ktory by pasowal idealnie do naszej kanapy,a z drugiej strony balam sie jakis bardziej zywych kolorow,bo najpierw zamowilismy kanape i po dnia wybieralismy kolor.

Co do zakupow ...

Najbardziej niezadowoleni jestesmy z polskiej kanapy. Mielismy wedlug niej sporo oczekiwan,ale za 1500 e oczekiwalabym czegos wiecej. Zlozylismy reklamacje,poniewaz material na niej zostal zle zalozony i sie strasznie gniecie i luszczy,a decha po rozlozeniu do spania tak skrzypi,ze boimy sie kogokolwiek na nia polozyc. Poki co sklep stacjonarny napisal do polskiego i czekamy na rozwoj akcji. Nie popuszcze im,bo dalismy za nia naprawde duzo pieniedzy i jestesmy nia masakrycznie zawiedzeni.




Kanapa jest narozna, duza.

Drugim zakupem , ktory okazal sie kiepski to nasz materac. Marzylismy o twardym i grubym. W koncu zdecydowalismy sie na jeden z internetu no i strasznie nas zawiodl. Pomimo 30 cm wysokosci jest bardzo miekki,ze siedzac na boku sie zapada,ze mozna spasc.

Byly tez udane i bardzo udane zakupy : stol z krzeslami i lawa do kuchni, lozka chlopakow i nasze , zaslony i rzymskie rolety itp.

Suma sumarum zakupowy szal nadal trwa. Co chwilke znajduje cos kupuje i nie moge przestac.
Nie ma wiekszej przyjemnosci niz zakup czegos do wlasnego domu.

Na razie nie bede sie chwalic jaki efekt jest i jak idzie mi jego urzadzanie,ale juz nie moge doczekac sie zapraszania znajomych i pokazania naszej kochanej perelki.

Jesli chodzi o sama miescinke to jest bardzo przyjemnie.
Mieszkancy sa bardzo uprzejmi i co najwazniejsze to do szkoly chodzimy pieszo !

Uwielbiam fakt,ze nie musze byc uzalezniona od samochodu i,ze pod nosem mam sklep i trzy apteki i dwa miesne i warzywniaka i nawet beauty salon,gdzie ostatnio robilam sobie brwi.
No bajka!

Nasz kot nadal niepewnie porusza sie po okolicy. Chcielibysmy takze pieska,ale poczekamy do lata ( za duzo pracy z moim malym Fisiem zeby teraz brac szczeniaczka).

Zona wlasciciela,ktory budowal i sprzedal ten dom nam osobiscie przyszla sie przywitac, bo sama ma dwoch synow w tym jeden jest w wieku Starszaka i chodza razem do klasy. Opowiedziala mi pokrotce o sasiadach, szkole i okolicy. Bardzi milo!
W szkole chlopcy zostali takze bardzo cieplo przyjeci,a to moze i dlatego,ze znalismy nauczycielke ,ktora mieszkala obok nas i ona sprawila zeby poczuli sie tego pierwszego dnia specjalnie i dobrze.

Ja poki co zaczelam platny urlop,a pozniej wychowawczy i powrot do pracy 1 kwietnia.
Na razie jednak o tym nie mysle,bo chlopcy powoduja,ze zawsze mam rece pelne roboty albo rece zajete Fisiem ;-) dlatego juz musze konczyc...

Pozdrawiam Was cieplo i do uslyszenia,

Minia

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes