O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

czwartek, 21 września 2017

Dom, domek, domeczek - gdzie jesteś?

Poszukiwania trwają.

Byliśmy w banku zobaczyć czy dostaniemy w ogóle pożyczkę i jaką.

Cofając się pamięcią - Irlandia do 2008 roku przechodziła bardzo wysoki wzrost gospodarczy.

Mieszkańcy Zielonej Wyspy zarabiali więcej, wydawali więcej, mogli bez problemu zaciągnąć kredyt i dostać kartę kredytową bez praktycznie okazywania żadnych dochodów.
Budowano nowe osiedla, wydawano pieniądze na infrakstrukturę itp. Kraina mlekiem i miodem płynąca.

Nazwali tą erę Celtyckim Tygrysem.


 'Podczas lat 90 tych Irlandzka ekonomia nazwana Celtyckim Tygrysem rosłą przeciętnie 7,5 % rocznie . Dla porównania było to trzy razy szybciej niż średnia europejska w tamtych czasach"

A później nastał krach....

Budowlańcy nie mogli dokończyć swojej pracy,bo banki zatrzymały wydawanie pożyczek.

Zostawiali więc pustostany albo nawet niektórzy nie zdążyli nic wybudować.

Wielu z moich kolegów wróciło po 2008 roku do Polski,bo pracy na budowlance już nie było.

Banki zaostrzyły procedury o wydawanie pożyczek,ponieważ okazało się,że zwykły irlandzki pan Kelly nie jest w stanie spłacić pożyczki,bo nie ma zdolności kredytowej !!!

No śmiech na sali normalnie.

Ludzie zaczęli mnie wydawać,więc konsumcja spadła kolosalnie.

Co niektórzy Irlandczycy musieli nieźle zacisnąć pasa.



Doszło więc do masowego problemu, ponieważ w latach 2010-2013 narodziło się najwięcej dzieci od kilkunastu lat co dla kraju oznaczało więcej przedszkoli ,szkół, dróg , mieszkań itp.,

Ale mieszkań nie było.... i nie ma nadal.

W samym naszym hrabstwie ( miasto liczy ok 80 tys) potrzeba jest ok 60 tys mieszkań na teraz!!!

Zarabiają więc Ci co mają rękę przy władzy ,bowiem nastał boom nieruchomości .

Ci ,którzy wynajmują podnoszą czynsze wiedząc,że większość wynajmujących nie może zmienić mieszkania,bo takiego nie ma albo ludzie sami przebijają ceny i konkurują między sobą.

Czyli jeśli np mamy mieszkanie na sprzedaż za 150 tys euro to prawdopodobnie osiągnie ono cenę o 30 tys wyższą niż podana powyżej,ponieważ nie ma wyboru pomiedzy nieruchomościami, ceny idą w górę drastycznie ( co miesiąc wartość domu podnosi się ok 10 %),a lista potrzebujących poszerza się.

Zarabiają więc banki na wydawaniu kredytów, zarabiają budowlancy i deweloperzy.

A jak zwykle po dupie dostaje przeciętny Kowalski.


=============================

My do końca nie wiedzieliśmy co chcemy zrobić z naszym życiem i teraz płacimy za to cenę.

Po ślubie ja koniecznie chciałam wrócić do Polski i założyć tam rodzinę.

Mój Mąż jednak zaczynał studia inżynierskie i jego plan kolidował z moim.

Później pojawił się pierwszy, a zaraz potem drugi syn ,a my nadal nie potrafiliśmy podjąć decyzji co robimy i gdzie chcemy mieszkać.

W 2014 przelaliśmy wszystkie oszczędności do Polski i postanowiliśmy ,że wracamy.

Ale minęły dwa lata i stwierdziliśmy,że Polska chyba nie jest dla Nas. Chłopcy nadal nie posługują się językiem, z rodziną to tylko pięknie na zdjęciu, płace może i dla mojego Męża były by wysokie,ale ja to pewnie załapałabym się na minimalną.

W końcu podjeliśmy decyzję,że domu szukamy tutaj.

Ale teraz jest problem i to duży jak opisałam wyżej.

Domy na rynku są,ale masakrycznie overpriced czyli ceny są mocno zawyżone ( ten sam dom w 2011 kosztował 115 tys teraz 165). Nie porównuje cen do Dublina gdzie za przeciętny 3 pokojowy dom płaci się ok pół miliona euro.

Albo w rejonie gdzie szukamy nic odpowiedniego nie możemy znaleźć.

Nie ułatwia sprawy także fakt,że jest jeszcze wiele osób takich jak my i każdy czeka na jakąś okazję, która może nigdy się nie pojawi.

Idąc do banku miałam w głowie ułożone pytania odnośnie zaciąganej przez Nas pożyczki.

Oczywiście z umową jednak musimy się wstrzymać,bo ja dopiero za 10 dni otrzymam stały kontrakt z fabryką.

Poza tym warunkiem otrzymania kredytu są oszczędności czyli min 10 % wartości domu. Bez tego ani rusz....



Mamy trzy opcje.

Opcja pierwsza :

znaleźć ruinę i ją odnowić.

Wszystko ładnie pięknie,ale....

W Irlandii nie można burzyć przednich murów,więc musielibyśmy zostawić dom w takim kształcie i pozycji jakiej jest.
Z starymi domami jest problem,ponieważ nie wiadomo w jakim stanie są rury, co ze ściekami, jaka jest woda itp.

Poza tym bank nie ułatwia sprawy i każe wynająć Aukcjonera , który wyceni posiadłość po 'wykończeniu' czyli przyjściu Inżyniera i napisania kosztorysu napraw.

Jeśli przypuśćmy dom kosztuje 80 tys,a my włożymy następne 100 tys to bank chce mieć z całości jeszcze co najmiej 20 % zysku, czyli według nich dom powinien mieć przynajmiej wartość 200 tys.
Jeśli im się nie opłaca to pożyczki nie dadzą.


Ten dom stoi za 90 tysięcy euro ( 21-9-17)
Opcja druga :

Kupienie domu na osiedlu lub wolnostojącego zbudowanego itp.

I to oczywiście jest najłatwiejsza opcja.

Ale ceny nie są adekwatne do oferty nieruchomości.


4 pokoje , 2 łazienki
Loughrea 30 minut do miasta samochodem
180000 euro

Opcja trzecia :

Zbudować dom .

Tylko,że to najbardziej skomplikowana opcja i trwająca najdłużej.

Nie powiem,że tylko ona podtrzymuje mnie na duchu.

Ziemie ok 0.5 acra w hrabstwie w którym mieszkam wahają się od 25 - 75 tys euro.

Większość z nich nie ma pozwolenia na budowę domu i trzebą ją indywidualnie otrzymać.

Problem w tym,że o takie pozwolenie jest czasami trudno.

Niektóre ziemie mają klauzule ,że mogą wykupić ją tylko rodowicie Irlandczycy pochodzący z danego rejonu albo udowodnić,że ten dom jest potrzebny w danym rejonie.

Po uzyskaniu planu wraz z projektem domu trzeba udać się do banku , który podejmuje decyzję czy zechce wyłożyć fundusze.

Nas interesuje tylko dom , który jest wysoko energooszczędny.

Jest u Nas firma, która buduje skandynawskie domy od 13 lat.

Ale Manager z banku nie był przekonany odnośnie takiego rozwiązania.

25 minut drogi od Nas postanowiony jest show house do którego można wejść, pozwiedzać, porozmawiać z wykonawcami.

M.wybiera się z chłopcami tam w środę ( ja niestety w tych godzinach pracuje).

Mam nadzieję,że architekt i jego zespół wiedzą jak rozegrać piłkę z bankiem,żeby dał na niego pożyczkę.

Bo szczerze to wolę wydać 200 tys na taki dom niż te dwa przykładowe powyżej.... 

Zaletą takiego domu jest nie tylko wygląd,ale wysoka energiooszczędność i czas budowy!!!


A czas leci...

Do czerwca przyszłego roku musimy mieć nowy dom!

Myślę o nim ciepło każdego dnia.

Musimy coś znaleźć.

Ja chce swój dom...

Nasz dom, domek , domeczek....

Gdzie jesteś???

niedziela, 10 września 2017

O szkole i wspólnej urodzinowej imprezce

Minęło już kilka dni od rozpoczęcia szkoły.

Niestety,ale w Irlandii nie ma takiego czegoś jak uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego.
Jest normalnie. Dzieci zbierają się przed szkołą,a te które dopiero rozpoczynają przygodę mogą być odprowadzeni przez rodziców do sal.

Junior Infants ( Młody)  rozpoczyna lekcje o 9.20 i kończy o 12.30 ( i tak przez pierwsze 8 dni ).
Od tego poniedziałku na szczęscie będzie zaczynał i kończył ze Starszakiem o 14.
Dla mnie poprzedni tydzień był utrapieniem,bo ledwo co dojechałam do domu, musiałam jechać po Młodego, wrócić z nim na chwilę do domu,by za chwilę znowu wychodzić i jechać po Starszego.
Nie wspominam już ,że mam 45 minut na przygotowanie i podanie obiadu ,by wyjechać z chłopcami do pracy o 15, żeby zdążyć na 15.30 na wymiane z Mężem.

Z tego powodu bardzo nie lubię powrotu do szkoły. I tak zawsze się spieszę,ale takie dni na wysokich obrotach dają mi nieźle popalić !!

Misiu był bardzo podekscytowany szkołą. Uwielbia zadania domowe i swoją nauczycielkę ( byłą panią Starszaka).

Starszy natomiast jest wymagający i nowa pani w ogóle nie przypadła mu do gustu.

Mówi,że ma bardzo barowy głos i mówi dużo po irlandzku.

Ja jednak głęboko wierzę,że w końcu się do niej przekona. Starszak jest dzieckiem, które potrzebuje czasu żeby dostosować się do nowej sytuacji, nowej wychowawczyni itp. ( z resztą ja mam podobnie).

Klasa Starszaka liczy 24 dzieci,a Młodego 21.


Pierwszy dzień w szkolnej ławie


Bracia pod szkołnym murem

Imprezka Urodzinowa :

Jak już wcześniej kiedyś tam wspominałam, w tym roku postanowiłam zorganizować chłopakom wspólne urodziny.

Rok temu z uwagi,iż Starszak urodził się w sierpniu ciężko było zebrać mu dzieci ze szkoły,bo większość z nich była na wakacjach.

Poza tym nie wspominam tego dobrze ( goście dawali późno znać itp) ,więc w razie gdyby przyszło mniej dzieci to chłopcy nie czuli by się aż tak źle.

Zaproszenia zaczęłam rozdawać już zaraz w pierwszy dzień szkoły.

Nie było to proste,bo roznoszenie zaproszeń na terenie szkoły jest zabronione. Musiałam więc albo łapać dzieci albo ich rodziców.

W sumie zaprosiliśmy 20 dzieci.

W tym roku nie byłam już taka spięta,bo spodziewałam się,że na imprezce chłopców pojawi się troszkę dzieci.

Najbardziej zależało mi żeby do Starszaka przyszedł jego ulubiony kumpel Arbri i Odhran.

Młodszy miał utrudnione zadanie,bo zaprosił kilka dziewczynek , które są w jego klasie i które znał z przedszkola,ale jednak pozostałe dzieci tam zostały,więc usiałam osobiście zawieźć zaproszenia tam sama.

W międzyczasie nakupowałam z Polski czyt. Chin kilka helowych balonów, które okazały się wielkim niewypałem.
Jednego w ogóle nie można było napompować, drugi po przywiezieniu z domu opadł ,a dwóm pozostałym uciekło powietrze w czasie imprezy.
Musiałam więc w dniu wyprawiania urodzin jechać na łeb , na szyję do Woodies po nowe balony.

Na złość p.Sabina u której zawsze zamawiałam torty skończyła swoją działalność.

Znalazłam więc inną babkę,chociaż o wiele droższą i pomimo,iż Irlandzycy wychwalali tort pod niebiosa to moim zdaniem tej pierwszej kobitki ciasta smakowały i wyglądały o niebo lepiej.

W figurkach znajdowały się wykałaczki ( o których byłam świadoma),ale o drucikach już nie.
Dając Młodemu do zjedzenia czapeczkę od Misia nie wiedziałam,że mogłabym go tak zabić lub  nieświadomie zrobić mu krzywdę ,bowiem dzięki temu ,że zaczął mocno gryźć masę cukrową to wypluł 2 cm drucik florystyczny do ciast. Byłam przerażona,że takie rzeczy wkłada się do tortów dla dzieci!

Cały wieczór stresowałam się,że może połknął jakiś o którym nie wiem,więc w nerwach napisałam do pani, która je zrobiła czy był tam tylko jeden. I był na szczęście,chociaż jakoś nadal podświadomie się denerwuję ( od razu przypomniała mi się historia Ady córki ze zjedzonym kolczykiem).

Impreza urodzinowa udała się. W sumie pojawiło się aż 16 dzieci.

Chłopcy byli wniebowzięci i pięknie się ze wszystkimi bawili.

Ja po całym dniu ( chłopcy wcześniej tego dnia rozpoczęli zajęcia w polskiej szkole) byłam wykończona.

Na szczęście wszystko się udało.

Misiu dostał dużo zabawek i dwa vouchery do sklepów z zabawkami.

Starszak dostał 100 euro ,ale zabawek prawie żadnych.

Zaraz po obudzeniu pojechali z Tatą do sklepu po sterowane samochody :


Facetem nie jestem,a tak bardzo mi się podoba,że sama bym sobie nim pojeździła.
Jest szybki, zwrotny i wygląda bardzo atrakcyjnie :-) z resztą jak większość BMW :-)


czekamy na gości


nakładamy ' zdrowe ' jedzonko
na liście gości górują dziewczynki :-)


Lew - Starszak, Miś - Młody


Sto Lat Słoneczka!


Pozdrawiam serdecznie,

Minia

poniedziałek, 4 września 2017

Kolejna nasza rocznica - siodma

Tym razem juz siodma.

Pamietam jak sie poznalismy.
 Jak nie za bardzo chcialam mu dac szanse, bo wydawal mi sie inny , taki jakis spokojny, inny niz wszyscy mezczyzni na ktorych z reguly zwracalam uwage.
Ale przyciagal.. jak magnes.
Podobaly mi sie jego oczy - blekitne jak niebo. Tak bardzo przenikliwe, pozerajace, ze nie raz mialam rumiece na twarzy , gdy sie na mnie tak patrzyl.
Podobaly mi sie jego dlonie. Duze, zadbane z pieknie przycietymi paznokciami.
Podobalo mi sie to, ze nawet przy 11 cm szpilkach I tak dopiero co dosiegam mu do ramion.
Inteligentny, z poczuciem humoru , do bolu szczery.

Po 9 miesiacach znajomosci zamieszkalismy razem.
3 miesiace pozniej poprosil mnie o reke.
11 miesiecy po slubie pojawil sie na swiecie nasz pierwszy Syn, a 13 miesiecy po nim urodzil sie jego brat.

Miedzy nami bywalo goraco, ale mielismy I chlodniejsze chwile.

Jakkolwiek nie bylo - zawsze bylismy dla siebie.

Na nim zawsze moge polegac. Jest moim najwiekszym I najcenniejszym przyjacielem, ktory zna mnie jak wlasna Mama.
Przy nim moge rozplakac sie jak dziecko, wyzalic zachowujac sie jak najwieksze nieszczescie, przy nim nie musze nikogo udawac. Wiem, ze jest dla mnie,a ja jestem dla niego. Razem, za reke przejdziemy przez to zycie razem.

Znamy swoje wady I zalety.
Pielegnujemy nasze uczucie, ktore jest jak wino. Im starsze , tym lepsze.
Odkrywamy nasze pragnienia na nowo, mamy te same marzenia I cele.

Jestesmy jednoscia w dwoch innych cialach.

Kocham Go nad zycie!!!



Z Okazji Naszego swieta zycze Nam nieustajacej milosci I zdrowia.



poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Clare Lake Forest

Znany również jako McMahon Park w Claremorris co. Mayo

Słyszałam o tym parku wiele dobrego, dlatego gdy na niebie pojawiło się słonko , nie wahaliśmy się ani sekundy.
Droga do Claremorris zajęła Nam około godziny.

Park powstał dzięki dotacji państwa McMahon, którzy zrzekli się praw do ziemi w 1989 roku.

Ten cudowny drzewny skansen położony jest nad samym jeziorem, w którym bez pozwolenia można łowić ryby.

Park otwarty jest każdego dnia od 8 rano do 20 wieczorem. Później jest zamykany,dzięki czemu nie odnotowano żadnych aktów wandalizmu. Wejście jest darmowe.

W parku nie ma żadnego kosza na śmieci! Irlandczycy wychodzą z założenia,że jeśli przyniosłeś śmietnik ze sobą to weźmiesz go ze sobą także. Ciekawa idea.

Długość parku liczy 4 km,ale to bardzo przyjemny spacer. Poza tym po całym parku 'porozrzucane' są gigantyczne przedmioty co sprawiało,że w ogóle nie czuło się ,że spacerujemy tak długo.

Jeśli macie wolny dzień i jest ładna pogoda to koniecznie odwiedźcie to miejsce.

Polecam!


Starszak ma zwyczaj trzymania brata za rękę


Wow, ale duże klucze


Ale wielgachne drzwi!


Mamo,a czyje to krzesło?


A kalosze? 


Coś dla miłośników Lego


A na samo koniec pozostawiliśmy nalepsze czyli karmienie kaczuszek.

Bardzo się Nam tam podobało!


Pozdrawiam serdecznie,

Minia

czwartek, 24 sierpnia 2017

Gotowi do rozpoczęcia roku szkolnego?

Moi chłopcy są na pewno - szczególnie Młodszy, który z podekscytowaniem nosi swój 'wielki' plecak na pleckach.

Wakacje dobiegają końca.
Podobnie jak rok temu i dwa lata temu,a nawet i trzy - lata w tym roku w Irlandii nie było. Zdarzyło się kilka ciepłych, słonecznych dni,ale totalnie bez szału. Taka pogoda naprawdę potrafi człowieka zdołować!!! Wszyscy , którzy mieszkają na wyspach doskonale wiedzą o czym piszę.
Nawet temperatury ledwo co przekraczały 20 kresek kiedy już nadszedł ten 'irlandzki upał'.
Słońca w tym roku bardzo mi brakowało. Nawet tak oczekiwane lato w Polsce nie spełniło naszych oczekiwań. Od kilku dni wróciliśmy więc do dawkowania naszej nieodłącznej przyjaciółki witaminy D3.
W przyszłym roku na pewno rozdzielimy urlop na dwa razy.
Już zastanawiam się w który zakątek Europy uderzyć w przyszłym roku ( zapewne początek - środek czerwca) i kiedy lecieć do Polski ( najprawdopodobniej jesienią - bynajmniej wtedy nie będę miała żadnych oczekiwań odnośnie ładnej pogody no i na maksymalnie 8- 10 dni).

Zakupy szkolne robiłam stopniowo.

W czerwcu pokupowałam książki ( trzy pozycje - pozostałe 40 euro trzeba zapłacić w szkole,a oni zorganizują resztę podręczników) oraz plecaki.

Tym razem postawiłam na angielską firmę Mi Pac. Plecak , który zakupiłam Starszakowi rok temu - delikatnie mówiąc był tak rozwalony,że aż wstyd było go brać do szkoły pod sam koniec.

Mam nadzieję,że te plecaki bez problemu będą noszone przez cały szkolny rok.





Starszak ma plecak jaśniejszy ( jasny zielony) z odblaskowym lwem i przyjaciółką pszczółką.

Młody wybrał sobie misia ,a z boku ma odblaskowe słoneczko. Z uwagi na to,że Młody jest lekkim bałaganiarzem i podejrzewam,że plecak częściej będzie widział podłogę to dlatego ma on ciemniejszy ala grafitowy.

W środku znajduje się piórnik :

- 3 naostrzone trójkątne ołówki,

-  tubka kleju,

- 2 gumki do mazania,

-  ostrzałka,

 - 12 wykręcanych , świecowych kredek

Każda rzecz musi być podpisana ( nawet kredki).

Dodatkowo musiałam nakupować kilka różnych zeszytów ( gładki , w linie i jedne w kratkę do matematyki) oraz 3 opakowania chusteczek nawilżających ( podobno do wycierania rączek po zabawie z modeliną czy farbą).

W irlandzkich szkołach obowiązują uniformy ,które są dosyć drogie.

Przewodnimi kolorami naszej szkoły są niebieski i granatowy ( niebieska koszulka i granatowa bluza z spodniami dresowymi).

Bluzy z logo szkoły kosztują 20 euro. Na szczęscie Minister Edukacji zlitował się nad rodzicami i od zeszłego roku logo szkoły nie jest obowiązkowe ( można np kupić bluzę w Lidlu za 2euro! lub lepszej jakości w Dunnes Stores za 9 euro).

Chłopcy mają więc po dwie bluzy z logo i po jednej z innych sklepów.

Wszystko oczywiście musi być podpisane.

Młody w tym roku otrzyma nauczycielkę Starszaka ( świetna kobieta,ale niestety jest tylko na zastępstwo . Po Nowym Roku wróci na pewno z macierzyńskiego pani, którą jakoś niespecjalnie darzyłam sympatią). Jest bardzo surowa i wymagająca.

Starszego nauczycielki nie kojarzę,więc zobaczymy jakimi wrażeniami podzieli się ze mną Starszak.

Szkołę rozpoczynamy o 9.20 ,a kończymy o 14 ( wyjątek stanowi pierwszy tydzień, gdzie Młody będzie kończył o 12.30).

Już za nimi tęsknię, chociaż wiem,że szkoła jest w życiu dziecka bardzo potrzebna.

To,co ... gotowi do rozpoczęcia roku szkolnego?



My tak...

Zaczynamy 31 sierpnia....


Polską edukację zaczynamy w sobotę 9 września od 10 -13. Na pewno będzie fajnie!


Pozdrowienia,

Minia

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes