O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

niedziela, 16 kwietnia 2017

Gdzie się podziewaliśmy....

Troszkę mnie nie było.

Tłumaczyć się nie będę - pewnie większość z Was nawet nie zauważyła chwilowego zniknięcia ;-)

Czasami nachodzą mnie myśli żeby skończyć blogowanie.

Coraz częściej łapie się na tym,że nie mam chęci do pisania, nie mam pomysłów na posty,a nie chcę dukać czegoś 'pod publikę'. Straciłam zapał i trochę mi smutno z tym,ale w końcu bloguję już od dobrych kilku lat i czuję się lekko 'wypalona'.

Ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy intensywnie.

Chłopcy mają teraz dwutygodniową przerwę od szkoły,więc wykorzystujemy ten wspólny czas jak tylko możemy.

Co robiliśmy?

Wybraliśmy się na bezpłatne, wielkanocne zajęcia do polskiej szkoły Ene Due Rabe

Nie do końca wiedziałam czy Młodszemu spodoba się pomysł,ale postanowiłam zaryzykować.

Starszak jest bardzo kreatywnym facetem,więc jego nie musiałam przekonywać.

Na szczęście moim Robakom bardzo się spodobało i stworzyli naprawdę fajne ozdoby do koszyczka wielkanocnego . Było tworzenie pisanek, bukietu z bukszpanu, ozdób. Świetna sprawa.
Poza tym zajęcia te odbywały się w j. polskim,więc już w ogóle idealnie,bo im więcej mają kontaktu z językiem ojczystym - tym lepiej.

Zajęcia odbywały się w dwie soboty przed Wielkanocą po godzinie każde.

 

Poza tym odwiedziliśmy pierwszy raz DENTYSTĘ.

Może i późno,ale w ząbkach nie zauważyłam żadnych ubytków ani przebarwień.

Chodzimy do dosyć drogiego dentysty,ale to zupełnie bez różnicy.

Temu dentyście ufamy i uważam,że naprawdę jest dobrym fachowcem.

Nie myliłam się. Chłopcy nie bali się badania,chociaż Młody troszkę był speszony.

Starszakowi wybija się nieśmiało już 'dorosła', dolna szóstka. Poza tym ma zadbane zęby,chociaż na dwóch przednich pojawił się lekki osad nazębny.

Pozwolił On sobie bez problemu go usunąć. Pytałam się czy przyczyną może być pasta,bo używamy takiej bez fluoru,ale dentysta powiedział,że bez różnicy. Stwierdził,że może być to genetyczne , badź za dużo wapnia osadza się na zębach po np.po wodzie (a dziwne,bo pijemy tylko butelkową).

W każdym razie obydwoje mają piękne ząbki i ponownie mamy przyjść na kontrolę za pół roku.


Zapisaliśmy się do miejskiej biblioteki :

Planowałam już to bardzo dawno,ale z uwagi,że mam bardzo zajęty poranek kiedy chłopcy są w przedszkolu/ szkole , nigdy jakoś nie mieliśmy czasu sie tam wybrać.
Biblioteka znajduje się w starym kościele !


biblioteka
 źródło internet


Z zewnątrz jak i wewnątrz wygląda bardzo ponuro,ale wybór książek mają spory
(bynajmiej tych dla dzieci).
Chłopcy byli bardzo podekscytowani wybieraniem własnych książeczek.
Co jest fajne to fakt,że naraz można pożyczyć 12 książek na osobę i ma się je na 21 dni.
Jeśli chce się je dłużej zatrzymać - wystarczy zalogować się na stronę biblioteki i przedłużyć wypożyczenie.
Ja próbowałam poszukać jakiś fajnych pozycji psychologicznych,ale wybór był bardzo mały,więc nic sobie nie wzięłam .


Święconka

W tym roku jak co roku w poszczególnych irlandzkich kościołach w Wielką Sobotę organizowane są specjalnie dla Polaków (największa mniejszość narodowa) święcenia pokarmów.
Nasz koszyczek wyglądał tak :



Chłopcy pomogli mi ustroić i wypełnić koszyczek wielkanocny. 
Efekt bardzo mi się podobał ;-)

Madra Egg Hunt :

Z uwagi,iż nie wybieraliśmy się do żadnego hotelu ( jak z reguły w Święta Wielkanocne) szukałam więc co moglibyśmy porobić w Wielkanoc.

Madra to bezprofitowa organizacja ( odpowiednik polskiego schroniska) ,który opiekuje się bezpańskimi psami.
Wymyślili oni więc świetną zabawę polegającą na zabranie swojego czworonoga na spacer.
Ci,którzy nie posiadali pieska mogli 'pożyczyć' jednego na spacer.
Co za fenowenalny pomysł!

Wstęp dla czteroosobowej rodziny kosztował 25 euro. Wypożyczenie pieska 10 euro.
Cała kwota przeznaczona była na utrzymanie tych kochanych czteronożnych pociech.
Postanowiliśmy pożyczyć dwa pieski,bo wiedzieliśmy,że mając jednego - będą się ciągle kłócić.

Rejestracja zaczynała się na 12,ale spacer mógł odbyć się od 14 do 16. Bynajmniej tak było napisane na ulotce i na moim bilecie. My pojawiliśmy się krótko po 13 i co się okazało?
Że został tylko jeden pies!
I to najmniejszy i najgłośniejszy.
Z początku trochę się zdenerwowałam,bo nie po to chciałam dwa pieski żeby teraz był jeden,ale.....

Chłopcy zrozumieli,że mamy tylko jednego i pięknie się nim od czasu do czasu wymieniali.
Dla nich chodzenie na smyczy z małym szczekaczem było nowością.

Piesek był tak podeksytowany,że oszczekiwał każdego człowieka i zwierzaka.
Wszędzie było nas słychać.

Podczas spaceru szukaliśmy jajek,które pochowane były po całym parku.
Nie było to proste zadanie,ależ jaka była radość ,gdy coś tam udało Nam się znaleźć.
Nawet pies się uspokoił gdzieś po pół godzinie spacerowania.

Było pochmurno z przelotami deszczu,ale nie popsuło Nam to dobrego humoru.
Nie dowiedzieliśmy się w końcu jak się wabi piesek,więc wołaliśmy na niego Niuniuś.
Mam nadzieję,że mu było z nami dobrze i,że miło będzie wspominał ten dzień.

Z resztą sami zobaczcie :



  


Tam w tyle na prawym zdjęciu stoi duży Zając z słodkościami dla uczestników spaceru

Chłopcy spisali się na medal i jak tylko znajdziemy dom to na pewno dorobimy się szczekającego przyjaciela. I być może nawet ze schroniska, czemu nie?

Jeśli ktoś chciałby finansowo lub zaangażować się jako wolontariusz oto ich strona :MADRA

Na sam koniec chłopcom zostały pomalowanie twarzyczki. Wyglądali uroczo!


To był bardzo,ale to bardzo udany dzień!

A teraz czas na odpoczynek..... jutro jeszcze wolne,a od wtorku wracamy do pracy...


Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Teraz Ja! Kobieta - kwiecień


Kolejny miesiąc, kolejne 'rozpieszczanie się'.

A co robiła Minia?

Minia uczęszczała na akupunkturę.

Jak wiecie na akupunkturę chodzę od półtora roku.

Oczywiście robię sobie pewne przerwy. Np chodzę raz w tygodniu przez miesiąc by później zrobić sobie dwa miesiące przerwy itp.

źródło : internet


Żeby akupunktura zadziałała - musi być wykonywana przez jakiś okres. Najlepiej kilka sesji pod rząd.

Pamiętam,że najlepsze efekty uzyskiwałam gdy uczęszczałam na nią co 2-3 dni ( no,ale kogo na taką częstszą 'przyjemność' stać).


Szukając przyczyn skąd pojawiły się moje zawroty znalazłam w internecie kilka wskazówek,które mogą naprowadzić mnie do odnalezienia odpowiedzi na moje pytanie.
Zawroty mogą spowodowane być przez :

- cichą migrenę - 

- migrenę oczną, - 

- chroniczne przemęczenie - 

- problemy z uszami ( np błędnikiem lub przebitą błoną bębenkową) - ,

- chorobą niedokrwienną serca - 

- guzami mózgu  - ( BRAK )

- zwyrodnieniem kręgosłupa szyjnego, - 

- brakiem witamin lub minerałów - 

- nerwicę -

- chroniczny stres - 

- odwodnienie -

itp.

Jak widać szukać przyczyn można długo,a tak naprawdę do źródła problemu można nie dojść nigdy.

Nie powiem,że mnie to nie irytuje ,bo irytuje masakrycznie, szczególnie iż przeszkadza mi to w życiu, w funkcjonowaniu ,ale nie będę jednak się nad sobą rozczulała,bo zdając sobie sprawę przez co przechodzą inne osoby- moje problemy są malutkie i nieistotne.

Dlaczego akupunktura?

Ponieważ jest naturalną, niekonwencjonalną metodą leczenia od dwóch tysięcy lat.

Ufam naturalnym metodom tak samo jak wszystkiemu temu co dała Nam Matka Natura.

Wierzę,że organizm w ten sposób pokazuje mi,iż coś jest nie tak i potrzebuje pomocy w dojściu do równowagi.

W akupunkturze wyznawana jest zasada względności czyli Yin i Yang.

Koncepcja ta więc opisuje ona dwie pierwotne i przeciwne,ale uzupełniające się siły , które można odnaleźć w całym wszechświecie.

Według niej moja Akupunkturzystka stwierdziła Niedobór Energii Yin Nerek.

Uważa,że mam problem z nerkami ,pomimo iż moje badania krwi wyszły idealnie.

A co ciekawe - wszystko wskazuje na to,że ma rację!

Wychodzi na to,że jestem przemęczona i mój organizm nie ma skąd pobierać energii z uwagi na mój aktywny tryb życia, mało snu, dużo trosk, wrażliwą naturę i szczupłą sylwetkę.

Oczywiście musimy zdawać sobie sprawę z tego,ze akupunktura nie leczy wszystkiego,ale pomaga na wiele dolegliwości  Przeczytaj Tu

To jest jedyny zabieg na którym naprawdę się relaksuję, kiedy czuję,że moje napięte i zestresowane ciało delikatnie się rozłuźnia, kiedy napięcie w mojej głowie puszcza i serce zaczyna spokojniej bić.

Uwielbiam te zabiegi!

Samo wkuwanie igieł nie należy do najprzyjemniejszych,a mam ich na sobie około 20 ( szczególnie jeśli akurat wejdzie w nerw ;-)),ale późniejszy efekt jest bardzo obiecujący.

Akupunktura pomogła mi w zapaleniu zatok nie raz ( na tyle,że po dwóch sesjach zapomniałam co to jest zablokowany nos,a najdłużej męczyłam się 6 tygodni- 2 -3 razy do roku), w zaburzeniach miesiączkowania oraz zmniejszeniu PMS, bólu lewej piersi, przy moich zawrotach i zasłabnięciach ( chociaż z uwagi,że mają one już chroniczny przebieg- są trudne do całkowitej eliminacji), kołataniu serca.

Jeśli więc zastanawiasz się czy warto to poraz kolejny piszę WARTO!



Na teksty o akupunturze poświęciłam już kilka postów,ale uważam,że ta metoda zasługuje na wychwalanie i uświadamanie społeczeństwa,że istnieją różne sposoby na radzenie sobie z problemami ze zdrowiem. Apteka nie jest jedynym kierunkiem ;-)

Polecam serdecznie i życzę Wam spokojnego tygodnia,

Minia









poniedziałek, 27 marca 2017

Zaczarowany Las

W niedzielę w Irlandii obchodziłam Dzień Matki.

W sumie już się przyzwyczaiłam,że jest ono w marcu i zawsze z niecierpliwością czekam na ręcznie zrobione kartki przez chłopców.

W tym roku przedszkole jednak się nie popisało i od Misia nie dostałam nic.

Natomiast Starszak przyniósł piękną karteczkę z odciskiem jego rączki.


Wierszyk oczywiście spowodował,że na maminej twarzy pojawiły się łzy.

Później jeszcze dostałam kwiatki i wspólną kartkę od maminych Robaczków.



Pogoda na weekend zapowiada się piękna. Bez opadów co najważniejsze w Irlandii,więc postanowiliśmy wybrać się na małą wycieczkę.

Jest takie miejsce pół godziny jazdy samochodem od Nas w którym myślałam,że może wyprawię chłopcom urodzinki. Zdecydowaliśmy się więc na wizytę w tym szczególnym miejscu.

Chłopcy bardzo cieszyli się na tą wycieczkę.

Kiedy dojechaliśmy udaliśmy się prosto na recepcję aby zakupić bilety. Chciałam też żeby chłopcy przejechali się na koniku,ale z uwagi,że Młody nie ma skończonych 5 lat to jeździć na nim nie mógł.
Ot, taką mają polisę i nic się z tym nie zrobi. Stwiedziliśmy więc,że Starszak nie będzie jeździł sam,bo było by to niesprawiedliwe w stosunku do jego brata. Wykupiliśmy więc wejściówki w cenie 5 euro za dziecko do lat 12 . Dorośli nie płacili nic. Chłopcy dostali po mapie, magicznym pyłku i ołówku oraz małym liściku na którym mieli napisać swoje marzenie i przyczepić do odpowiednio naznaczonego miejsca. Fajna sprawa. Z mapy dowiedzieliśmy się,że w lesie mieszka dużo Wróżek, Trolli, a nawet i Czarownica.

Wesołym krokiem udaliśmy się do lasu.

Chłopcom bardzo się podobało. Tak bardzo,że spędziliśmy w nim prawie półtorej godziny.

Samo miejsce jednak nie powala . Ogród organiczny którym się tak bardzo chwalą jest zaniedbany.
Mają także specjalne pomieszczenie ,gdzie dzieci mogą pójść sobie porysować, pokolorować,ale jest stare, śmierdzące grzybem i ponownie niesprzątane pewnie przez X miesięcy.
Wyprawienie urodzin w tym miejscu zostało więc odsunięte na dalszy plan.
Plac zabaw był bardzo mały, przeznaczony bardziej dla dzieci do lat 3.

Polecam jednak gorąco spacer do lasu,bo chłopcy mieli bardzo dużo frajdy.

Sami zobaczcie!



 
 
   
 
 
 
 
 
 

Jeśli mielibyście ochotę się tam wybrać to zapraszam na odwiedzenie ich strony.


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego tygodnia,

Minia

czwartek, 23 marca 2017

Diagnostyka obrazowa. Wszystko o prześwietleniach.

Za namową Arbuziaków postanowiłam napisać posta odnośnie diagnostyki obrazowej.

Pracowałam półtora roku jako Medyczna Sekretarka na oddziale radiologii.

Czasami prześwietlenie jest  nieuniknione np. wtedy, kiedy podejrzewamy zapalenie płuc czy oskrzeli, kiedy złamiemy rękę czy jak mamy jakieś inne problemy.

Na jakie prześwietlenie się wybrać?

Czy mamy wybór?

Otóż tak. Mamy. Lekarz nie może zmusić do badania. To ostatecznie twój wybór. Pamiętaj o tym!

RTG - RENTGEN - X RAY

SZKODLIWOŚĆ - WYSOKA






Zapewne większość z Was miała takie prześwietlenie robione bynajmniej raz w życiu.

Badanie takie jest niewskazane dla kobiet w ciąży ,ponieważ używane jest promieniowanie jonizujące.

Takie badanie nie są obojętne dla Nas . Pamiętajmy,że 99 % promieniowania jest pochłaniane przez organizm ludzki.

Zanim wykonamy badanie - zastanówmy się czy na pewno jest ono istotne i ważne.

Lekarze z reguły bagatelizują problem i uważają,że promieniowanie nie jest na tyle silne ,by zniszczyć komórki DNA i stworzyć nowotwór.
Swoją opinię popierają tym,że jedno prześwietlenie jest równe promieniowaniu co do 1h lotu samolotem.

Zachowajmy jednak zdrowy rozsądek i prawdy doszukujmy się z różnych źródeł nie ufając jedynie opinii lekarskiej.

USG - ULTRASONOGRAFIA  - ULTRASOUND

SZKODLIWOŚĆ - BRAK




Podstawowa metoda diagnostyczna.

Do obrazowania wnętrza ludzkiego ciała wykorzystywane są fale akustyczne o wysokiej częstotliwości, niesłyszane dla ludzkiego ucha.
Bezboleśnie wnikają do naszego ciała i rozchodzą się nie uszkodzając komórek.
Są bezpiecznie , w przeciwieństwie do promieni rentgenowskich.
Ultrasonograf układa odbite fale w obrazy , rejestruje kształty. Obraz narządu lub wybranej tkanki powstaje na monitorze dzięki temu,że impuls akustyczny zostaje zamieniony na elektryczny.
Takie badanie stosowane jest najczęściej w ciąży lub w ocenie stanu jamy brzusznej lub piersi.

MRI - REZONANS MAGNETYCZNY- MAGNETIC RESONANCE IMAGING

SZKODLIWOŚĆ - BRAK



Potężna i silna maszyna XXI wieku.

Badanie te jest bezbolesne, nieinwazyjne i bezpieczne dla organizmu człowieka.

Nie wykorzystuje promieniowania rentgenowskiego ,ale naturalne właściwości magnetyczne ludzkiego ciała. To jedna z najdokładniejszych metod obrazowych. Dzięki niej umożliwione jest wykonanie przekrojów w dowolnej płaszczyźnie.

Maszyna wykorzystuje pole magnetyczne o dużym natężęniu, dlatego jeśli osoby posiadające metalowy implant, rozrusznik serca czy pompą insulinową nie mogą wykonać tego badania.

Do pomieszczenia zabronione jest więc wnoszenie jakikolwiek metalowych urządzeń i przedmiotów, które mogłyby przyczepić się do scanera lub uszkodzić pacjenta.

Kobiety w ciąży powinny zachować środki bezpieczeństwa. Nie zrobiono żadnych badań odnośnie szkodliwości MRI na płód,aczkolwiek eksperyment na myszach dał lekarzom do zrozumienia,że w pewnych przypadkach może odklejać się lozysko co grozi poronieniem. Najbezpieczniej więc wykonać te badanie w drugim lub trzecim trymestrze ciąży.

Zalecenia do badania organów tj : głowa, naczynia krwionośne, podbrzusze i miednica, kości i stawy, kręgosłup.

Prześwietlenie zajmuje od 15 do 90 minut. Ważne jest by nie wykonywać żadnych ruchów,bo wtedy obraz nie będzie za czytelny i trzeba będzie sesję powtórzyć.

Po badaniu przez chwilę można mieć lekkie zawroty głowy od przebywania w polu magnetycznym. Nie ma przeciwskazań do jazdy samochodem.

CT SCAN - TOMOGRAF KOMPUTEROWY - COMPUTED TOMOGRAPHY

SZKODLIWOŚĆ - BARDZO WYSOKA



Maszyna wyglądem bardzo przypominająca Rezonans.

Istotne jest jednak w jaki sposób ona działa.

Lekarze często wysyłają pacjentów na tomografię głowy, kiedy nie ma potrzeby.
Pamiętajmy,że tylko w przypadku urazu głowy ,gdy mamy podejrzenie o np. udar takie badanie powinno być natychmiastowo wykonane,a że tomograf potrafi wykonać zdjęcie w minutę to akurat zaleta ,która jest znacząca dla życia ludzkiego.
Gdy mamy migrenę czy zawroty głowy ( w moim przypadku) - bezpieczniej jest wykonać rezonans.
Badanie metodą tomografii komputerowej jest bardzo szybką i bezbolesną techniką diagnozy obrazowej.
Przy pomocy promieniowania  powstają obrazy narządów wewnętrznych.
Promieniowanie jonizujące jest szczególnie niebezpieczne dla osób starszych i dzieci.
Najgorsze jednak jest to,że wszyscy onkologiczni pacjenci badani są właśnie tą maszyną i to co 2 lub 3 miesiące ( dane pochodzą z mojego miejsca pracy).
Nie słyszałam aby którykolwiek pacjent zdawał sobie sprawe,że jest narażony na bardzo szkodliwe promieniowanie. Żaden z lekarzy bowiem nie informuje o potencjalnym zagrożeniu. Poza tym komórki DNA dostają ich dawkę powodując niszczenie kodu genetycznego i wymarcie zdrowych komórek. Takie osłabione ciało po chemioterapii, nasączone promieniowaniem nie ma szans na wygraną!!!!
Fakt związku napromieniowania z chorobami nowotworowymi znany jest od dawna, ale nie prowadzono dotąd systematycznych badań jak wielkie to ryzyko.
Im silniejsza maszyna, tym większe promieniowanie.

Zapewne doskonale znacie ten rysunek . Pod żadnym pozorem nie można wchodzić do żadnego miejsca, gdy maszyny są włączone. Już sam fakt,że pacjenci są ostrzegani ,że w tym miejscu istnieje silna dawka promieniowania powinna im nasunąć na myśl,że badanie to nie jest bezpieczne i,że powinno być wykonane tylko w nagłych lub krytycznych sytuacjach!!!
Kobiety które regularnie miesiączkują muszą mieć wykonane badanie pomiędzy 1-14 dniem cyklu miesięcznego.
Jeśli okres jest nieregularny muszą podpisać zaświadczenie,że gdyby były w ciąży biorą na siebie odpowiedzialność w razie uszkodzenia płodu.

Tomografia powinna stosowana być w :
problemach z jelitami ( wykonanie kolonoskopii), nerkami, wątrobą , trzustką
nagłych urazach stawów i kości
do prześwietlania żył


Porównanie obrazu CT i MRI kręgosłupa.



Porównanie obrazu CT i MRI mózgu 

Do maszyn CT zaliczamy także PET scan ( Pozytonowa Tomografia Emisyjna)


Maszyna ta jest najsilniejszą maszyną XXI wieku.

Połączenie CT/PET  jest bardzo silne. Nie dość,że tomograf posługuje się promieniowanie radioaktywnym to jeszcze pacjentowi podawana jest substancja promieniotwórcza ,która krąży po ciele.
Taka osoba jest silnie napromieniowana i powinna bezwględnie unikać innych , szczególnie kobiet w ciąży.
Te badania przeprowadzane są szczególnie na pacjentach z nowotworami.
Wnioski nasuwają się same , prawda?

MAMMOGRAFIA - MAMMOGRAM

SZKODLIWOŚĆ - BARDZO WYSOKA


UNIKAĆ, UNIKAĆ, UNIKAĆ!!!!

Radiologiczna metoda badania piersi u kobiet.
Mammografia używa promieniowania rentgenowskiego do stworzenia obrazu.
Ingerując w ludzkie DNA organizm jest osłabiony i podatny na choroby.
Wnioski z licznych badań przeprowadzonych w przeciągu kilku lat mówią same za siebie.
Mammografia nie ratuje życia, a wręcz może zaszkodzić.
Stwierdzono,że umieralność kobiet na raka piersi oraz z innych przyczyn byla na takim samym poziomie u kobiet,które stosowały mammografię i te które nigdy nie wykonały tego badania.
'Profilaktyka'więc mija się z celem.
Więcej na ten temat odsyłam TU
Badanie nie należy do przyjemnych,a wręcz bolesnych.
Pierś wkładana jest do maszyny , ściskana, w niewygodnej dla pacjentki pozycji.
Nie raz kobiety płaczą,a niektóre mdleją z bólu.
Guzy, które już istnieją mogą zostać przeniesione pod wpływem ucisku do węzłów chłonnychm,a tam już prosta droga do przerzutów.

Jeśli chcecie zbadać swoje piersi wykonajcie USG lub MRI.


Pozdrawiam serdecznie,

Minia

piątek, 17 marca 2017

W końcu do niej dojrzałam....


'Trzeba całego życia ,by nauczyć się żyć i - co jeszcze bardziej Cię zdziwi - trzeba całego życia, by nauczyć się umierać' - Seneka

Dojrzewałam do tej książki ponad 6 miesięcy....

Zdecydowałam się ją zakupić,ponieważ przykuła moją uwagę swoją nietypową tematyką. Nigdy nie czytałam o śmierci.

Boję się śmierci. Nie lubię rozmawiać o niej jak chyba większość osób. Oddalamy te tematy, które są dla Nas niewygodne, nieprzyjemne, przy których czujemy się niekomfortowo.

A jednak po recenzji z Książkowego Zacisza postanowiłam zaryzykować i tą książkę przeczytać...

Długo się zbierałam, nie potrafiłam psychicznie być na tyle silna,żeby czytać o czymś co mnie przeraża, co powoduje,że serce zaczyna mi szybciej bić i robi mi się niedobrze.

W domu książek raczej nie czytam. Wieczorami większość czasu spędzam z Mężem gapiąc się w telewizor. Biorę więc je do pracy i czytam w każdej wolnej minucie.

Tak było też i tym razem....

Wciągnęła mnie ona od pierwszej kartki,

Połykałam każde słowo, każde zdanie. Brawa dla pani, która tłumaczyła ją z jęz. koreańskiego.

Powieść ta przedstawia historię związku Yun - su - młodego człowieka skazanego na karę śmierci i Yu- jeong - piękne ,bogatej kobiety,która pełne cierpienia życie naznaczone zostało piętnem seksualnego i psychicznego znęcania [..] Pomiędzy nimi pojawia się wyjątkowe uczucie.

Opowieść dzieliła się na niebieskie kartki na których opisane było życie Yun-su oraz rozdziały w których pisała o nim Yu-jeong.

Poza nimi główną rolę odgrywała jeszcze ciotka Yu - jeong - siostra Monika, która od 30 lat odwiedzała więźniów i ich nawracała.

Nigdy nie byłam dobra w recenzjach i nawet najlepszej książki nie byłabym w stanie sprzedać,ale ta pochłonęła mnie bez reszty i koniecznie muszę podzielić się z Wami wrażeniami.

Historia Yun-su i Yu-jeong była poniekąd mi bliska i chociaż nie była ona taka drastyczna i bolesna jak w ich przypadku to i tak odegrała kluczową rolę w moim życiu.

Yun-su pochodził z bardzo biednej rodziny. Matka odeszła od niego i jego młodszego brata jak byli mali,a ojciec był alkoholikiem. Biedne dzieci wiecznie żebrały o garść ryżu, chodziły głodne i brudne. A kiedy w końcu wracali do domu zastawały agresywnego ojca i nie raz z siniakami na całym ciele musieli stamtąd uciekać nie raz śpiąc na ulicach.

Każda historia z niebieskiej karteczki powodowała,że serce mi się krajało,a po policzkach leciały łzy.

Ja też pamiętam Ojca Agresora, jego pięść i zaciśniete zęby.

Nigdy nie wiedziałam kiedy nastąpi ten okropny dzień w którym znowu pojawią się moje krokodyle łzy przy których nigdy nie mogłam wydobyć żadnego dźwięku -  podobnie jak Yun-su nie wiedział kiedy odbędzie się jego egzekucja.
Ta niepewność i strach przeszywały moje ciało z każdą przeczytaną stroną. Wróciły jakże bolesne wspomnienia z mojego dzieciństwa.
Jak straszne musi być życie ze świadomością,że niedługo się skończy i to w tak okrutny sposób.
Jak straszne musi być życie za kratami z daleka od ludzi, od dziennego światła, od świeżego powietrza.
Nie wiem jak ludzie w więzieniu funkcjonują. Przecież nie każdy więzień jest złym człowiekiem! z resztą nie ma ani dobrych,ani złych. Wszyscy czy to bogaci, czy biedni i tak będą osądzeni przed Najwyższym.

Kiedy przeczytałam fragment o jego bracie, który przytulił się do niego, podał mu rękę jak wtedy ,kiedy byli mali i odszedł z tego świata to już w ogóle serce przekroiło mi się na pół. Toć to nie przyjemność czytania takiej książki,a męczarnia!!!!

Autorka grała na moich uczuciach, Wiedziałam,że nigdy nie doczekam się szczęśliwego zakończenia,,ale nie potrafiłam przestać jej czytać.
Wciągała jak alkohol po którym jedna butelka to za mało. Nie przestawałam o niej myśleć.
O głównych postaciach, o więźniach, śmierci, Bogu. O bólu , o stracie, o emocjach.
Bo tak naprawdę tak opowieść jest o wszystkim... o wierze, o miłości, o przebaczeniu....

'Prosiłem Boga o wszystko,aby móc się cieszyć życiem.
Zamiast tego, Bóg dał mi życie ,żebym mógł cieszyć się wszystkim.
Nie dostałem nic,o co prosiłem,ale otrzymałem wszystko, o czym marzyłem'
- Epitafium na Grobie Nieznanego Żołnierza w Turynie


Podsumowując jeszcze nigdy w życiu żadna książka nie wywarła tylu we mnie emocji w tym samym czasie. Od nadziei po rozdarcie i smutek. Od płaczu po radość. Od znienawidzenia po wybaczenie.

Na jej sam widok już chce mi się płakać... jest piękna!

Polecam ! 

Wartą ją przeczytać.

'Nasze Szczęśliwe Czasy' Gong Ji- Young











 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes