O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 8 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy, oczekujaca kolejnego Synka. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

piątek, 22 czerwca 2018

Szkolne raporty i powrot slonecznych dni...

Szkole chlopcy koncza za tydzien w piatek o 12.30,a wracaja dopiero 30 tego sierpnia.
Szczerze obawiam sie jak to bedzie z dwojka 'niewyzytych' chlopcow i noworodkiem,ale Maz wezmie tydzien wolnego,a pozniej pod koniec lipca 2 tygodnie urlopu ojcowskiego,wiec na pewno mi pomoze. Co prawda chlopcy sa na tyle duzi,ze zajmuja sie sami,ale wole miec ich na oku gdyby wpadli na jakis 'szalowy' pomysl - niekoniecznie madry.

Odebralismy ostatnio raporty ze szkoly i jestem z chlopcow bardzo dumna!

Zaczne od Starszego. To jego drugi rok w szkole ( Senior Infants). Od wrzesnia maszeruje on wiec do pierwszej klasy ( ktorych jest szesc). Mlody natomiast pojdzie do Seniorkow.
Starszak ma bardzo fajna i zgrana klase. Nauczycielke tez niczego sobie,chociaz irytuje mnie okropnie,ze przekrecaja notorycznie jego imie,ktore naprawde nie powinno sprawiac im wiekszego klopotu.
Starszak wiec jest bardzo dobrym uczniem, usluchany, pracuje z dziecmi i nauczycielami bez zadnych problemow, wyglada na zadowolonego i dobrze zachowuje sie w klasie.

Jesli chodzi o angielski to nadal ma troszke problemy jesli chodzi o gramatyczne ulozenie zdania ( czasami mieszaja mu sie czasy),ale ogolnie mowi biegle.
Irlandzki ma dobrze opanowany i lubi bawic sie tym jezykiem uzywajac go w piosenkach czy zabawach. Dzieci nie pisza ani czytaja po irlandzku tylko ucza sie go ze sluchu.


Za to jego ulubionym przedmiotem jest matematyka, ktora nie sprawia mu zadnego problemu,a wrecz znudzony siedzi na lekcjach,bo dla niego to wszystko za proste.
Ten matematyczny umysl ma na pewno po swoim Tacie,bo ja za dzieciaka matematyki nie znosilam.

W podsumowaniu opuscilismy dni 5 i jestesmy bardzo punktualni z czego sie ciesze,bo to ja zawoze ich do szkoly i jeszcze nigdy sie nie spoznilam ( co jest zmora Irlanczykow).

Wiec na caly rok opuscilismy 5 dni z czego 3 dni trzymalam Starszaka w domu ze wzgledu na rumien zakazny ,a dwa musialam zabrac go na badania okulistyczne .




W raporcie mozemy przeczytac,ze moj Starszak jest wesolym, przyjacielskim i dobrym chlopcem. Jest pewien siebie, nie potrzebuje nikogo do pomocy, lubi sie uczyc i uczy sie szybko.
Potrafi zadbac o czyste stanowisko przy swojej lawce , jest bezproblemowy i ma duzo kolegow/kolezanek,

JESTEM Z NIEGO BARDZO,ALE TO BARDZO DUMNA!!!!


Kolej na mojego kochanego Wczesniaka .
Zaadaptowal sie w szkole bardzo szybko. Wielokrotnie sluchal jak Starszak sie uczyl,wiec posiadal wieksza wiedze,gdy rozpoczal edukacje od swojego brata.


Moje drugie dziecko ma wiecej po mamie,bowiem angielski ( a szczegolnie czytanie ,pisanie i sluchanie) jest dla niego jak bulka z makiem.
Jako jedyny na tescie zdobyl 26/26 punktow z pisania literek i 36/36 z wymowy 3 - literowych slow.
Misiu uwielbia irlandzki i bierze czynny udzial w zabawach i spiewaniu piosenek. W ogole sie nie wstydzi i posiada duzo nowych, irlandzkich slow ( to prawda - szkoda,ze nie ma takiego zaciecia do nauki j.polskiego).

Z matematyki tez jest bardzo dobry. Potrafi dodawac i zna cyferki. Nie mial zadnych problemow z przyswajaniem nowej wiedzy.

Moje drugi Robaczek opuscil w calym roku szkolnym 1 dzien! tak, jeden dzien.
I to chyba musial byc ktorys dzien w ktorym bralam takze Starszaka.

Jesli ktos podwaza wiedze pana Zieby,to jest w wielkim bledzie.
Bo wlasnie dzieki jego ksiazkom i niesamowitej wiedzy, ktora sie w niej znajduje - my jako rodzina nie zachorowalismy od maja ( czyli juz ponad rok) ani RAZU.
Tak , ta smieszna witaminka C z ktorej wiele ludzi sie wysmiewa i witamina D,a takze suplementy takie jak Tran spowodowaly,ze wirusy i bakterie sa nam obce.
Nie mamy biegunek, goraczek,bolacych gardel nie wspominajac nic o antybiotykach.



Komentarz nauczycielki odnosnie mojego syna jest taki,ze jest On bardzo przyjaznym, ciezko pracujacym chlopcem, ktory szybko zaadoptowal sie w szkole. Jest dobry, nie klamie, jest zaangazowany we wszystko co robi.
Jest delikatny,wiec bywaly momenty,ze kiedy mu cos nie wyszlo w szkole to z nerwow sie rozplakal ( hmmmm skad ja to znam ;-)),ale potrafi juz radzic sobie lepiej z emocjami.
Ma duzo przyjaciol, lubi sprawiac radosc nauczycielce , dobrze sie zachowuje.

MAMA I TATA SA Z CIEBIE BARDZO DUMNI MISIU!!!!!

Jutro chlopcy koncza polska szkole.
Dostana dyplomy i nagrode w postaci ksiazki.
Chlopcy miewali watpliwosci od czasu do czasu i w pewnym momencie zastanawialam sie czy ta szkola cos wnosi do naszego zycia,ale chlopcy nauczyli sie kilku piosenek, maja o wiele bogatsze slownictwo,ale nadal ( niestety) nie porozumiewaja sie po polsku i boje sie czy kiedykolwiek to nastapi.
Te 3 godziny dziennie w sobote nie skrzywdzily ich w zaden sposob,chociaz wedlug mnie to za malo,zeby sie otworzyli i przelamali.

A na sam koniec...do Irlandii zmierza goracy front i temperatury przez tydzien maja siegac nawet do 30'C. To ewidentnie bedzie najwyzsza temperatura, ktora pojawi sie na Zielonych Wyspach.
Ciesze sie okropnie ,a z drugiej strony znowu powitaja mnie bezsenne noce,bo nie bedzie czym oddychac,ale..... to nic...  jeszcze troszke Malutki ;-*

Milego weekendu,

Minia

niedziela, 17 czerwca 2018

35 tydzien ciazy + 6 lat + sesja ciazowa


zrodlo : internet

Czas leci jak szalony.
Niedawno co bylo 9 tygodni do rozwiazania,a teraz juz jestem na ostatniej prostej.
Niestety coraz czesciej nie starcza mi sil. Musze klasc sie na godzine ,dwie kiedy chlopcy sa w szkole.Nie chce myslec o tym ,ze wakacje tuz tuz i z poczatku bedzie mi ciezko sie przyzwyczaic,ze mam dzieci w domu na caly dzien.
Do zmeczenia doszly tez okropne palpilacje serca , ktore nie opuszczaja mnie wiekszosc dnia i strasznie mnie stresuja. Staram sobie oczywiscie wytlumaczyc,ze taka natura ciazy,ale...wracajac na sekundke do mojego echa - zadzwonilam do szpitala w piatek pytajac sie o rezultaty ( w Irlandii wyniki dostaje doktor,ktory skierowal pacjenta na badanie - nie mozna dostac ich bezposrednio do reki),bo wiedzialam,ze moja GP nic nie dostala i okazalo sie,ze nikt ich nie wyslal. Od badania minelo prawie 2 miesiace,wiec podejrzewam,ze gdyby cos sie dzialo to wolali by mnie ponownie albo chociaz poinformowali o wynikach moja lekarke,ale oczywiscie stres jest,bo jak to Minia musi sobie czyms glowe zajac,
Nie musze nic chyba pisac takze o zgadze , ktora mnie meczy po kazdym posilku.

35 tydzien jest dla mnie tygodniem bardzo sentymentalnym, bowiem 6 lat temu w tymze tygodniu urodzil sie moj mlodszy Synus . Do konca pracowalam, mialam odejsc na zwolnienie 10 dni po niezapowiedzianym porodzie. Wszystko dzialo sie bardzo szybko i nim sie obejrzalam - tulilam mojego Maluszka na rekach,jednak bardzo to przezylam i obwiniam siebie do dzisiaj,ze powinnam byla wiecej odpoczywac i po prostu sobie odpusic.
Bedac w tej ciazy postanowilam na siebie podwojnie uwazac konczac prace juz w 22 tygodniu po duzym krwawieniu, do tego w 25 tygodniu moja szyjka miala juz niecale 3 cm i ginekolog kazal sie naprawde oszczedzac.

Wiem,ze gdyby Malutki wyszedl teraz na swiat - bylby silnym chlopcem tak,jak jego braciszek ,ktory urodzil sie z waga powyzej 3 kg,chociaz USG nie mielismy od 3 miesiecy i w sumie nie wiem jaki jest duzy.
Sluzba zdrowia sprawdza tylko tetno maluszka i moje cisnienie oraz czy w moczu nie ma zadnych intruzow.
W porownaniu do polskich badan i kontroli ciezarnych, Irlandia wypada blado,ale to tez chyba kwestia przyzwyczajenia. Jak cos zlego sie dzieje to zawsze mozna jechac na oddzial i tam sie juz ciezarnymi zajma.
Wole byc nieswiadoma pewnych rzeczy,niz przewrazliwiona,ze moje dziecko jest za duze/male, rosnie za wolno/szybko, mam wod duzo/malo,moje lozysko sie starzeje itp.

3 czerwca minelo mi 6 lat blogowania na blogspocie ( wczesniej bylam na blogach slubnych i blogach mamy). Wszystkie moje wspomnienia, zale, radosci i smutki zapisane na wirtualnych kartkach.
Sa tu dziewczyny, ktore znam praktycznie od samego poczatku mojej przygody z blogowania i za to im bardzo dziekuje,ze sa, ze czytaja i komentuja.
Sa osoby, ktore poznalam w pozniejszym czasie, oraz te,ktore zapewne sie nie udzielaja ,ale mnie czytaja.
Dziekuje Wam bardzo,ze jestescie.
Miewalam w miedzyczasie watpliwosci czy kontynuowac moje 'bazgranie', niekiedy pojawialy sie niezyczliwe mi osoby , czasami brakowalo tematow,ale jak widac jestem i pisze i mam nadzieje,ze moj blog nie osiadzie kurzem,gdy na swiecie pojawi sie trzeci Miniowy Robaczek




Nadal nie dostalam wszystkich zdjec ciazowych,chociaz od sesji minely juz 3 tygodnie,ale cos tam mam,wiec pochwale sie nimi.
Zdjecia robione w 31 tygodniu i 4 dni ciazy ( wszystkie zdjecia ciazowe robilam w okolicach 32 tygodnia)






Z sesji wyszlam bardzo zadowolona.
Ania spisala sie na medal.
Jest profesjonalistka, potrafila mnie ubrac, ustawic i jeszcze pstryknac swietne zdjecia.
Poza tym sama uszyla ta pierwsza, rozowa sukienke,wiec wiele rzeczy ubrane mialam z jej garderoby co jest duzym plusem. Jest bardzo zdolna kobitka! Czulam sie u niej jak u siebie ;-)
Jesli jestescie z okolic Galway to zapraszam do niej na sesje ciazowa lub noworodkowa. Zadowolenie gwarantowane! Anna Wolanin Photography


Pozdrawiam cieplo,

Minia

piątek, 8 czerwca 2018

Uff Puff jak tu cieplo...

Uwielbiam ciepelko i rzadko kiedy narzekam na wysokie temperatury.
Moze dlatego,ze mieszkamy w kraju wiecznego deszczu, pochmurnego nieba i silnych wiatrow.
Lubie jak leje sie zar z nieba,a w domu chodzi sie prawie w samych majtkach.
Takie skojarzenia mam jednak z Polska,a nie z Irlandia.
Tutaj termometr rzadko pokazuje powyzej 25'C kresek,chociaz przez ostatnie 3 tygodnie - nie padalo ani razu,a na dodatek bylo cieplo, momentami goraco - i ciagle powyzej 20'C .
I moze powiecie,ze to nic w porownaniu z polskimi 30'C,ale trzeba pamietac,ze w Irlandii panuje bardzo wysoka (prawie 100 % wilgotnosc powietrza) + upal daje wiec to  o wiele wyzsza odczuwalna temperature,a bez wiatru panuje istny 'skwar'.
Ta oczywiscie cudowna pogode mozemy zawdzieczac cieplemu frontowi z Afryki i co jest najpiekniejsze w tym wszystkim - to nie Dublin mial najladniejsza pogode ( co z reguly bywa),a wlasnie my na zachodzie.
 'The west is best' bylo powiedzeniem trafionym w 10tke!

W zwiazku z cudowna , letnia, sloneczna pogoda postanowilismy wyruszyc w nasze ulubione rejony Connemary tzn do Roundstone. To malusienka, rybacka wioska, ktora ma przecudowne piaszczyste plaze i czysciutka, blekitna wode. To nasz maly, irlandzki raj na ziemi.
Specjalnie wybralismy taki dzien,w ktorym bedzie duze zachmurzenie,bo w moim stanie trudno jest wytrzymac na sloncu dluzej niz 30 minut. Z uwagi na brak lata ,nigdy nie kupowalismy zadnych 'plazowych przyrzadow' typu parasolka czy parawan lub namiot. Teraz na pewno by sie to przydalo.
W drodze na plaze kropil deszcz i juz martwilam sie,ze nie bedzie sensu tam siedziec.
Rozlozylismy koce, chlopcy oczywiscie poszli zamoczyc nogi do oceanu. Wspolnie z Mezem stwierdzilismy,ze 16'C powietrza odpowiadalo rowni temperaturze wody.
Cieplo nie bylo,ale moje morsy sa zahartowane i zimno nie bylo im obce.
Dla mnie bylo akurat, akurat na relaks na swiezym powietrzu.
Nawet nie wiem kiedy za chmur niesmialo przebijalo sie slonce,a temperatura powietrza wzrosla o kilka kresek.
Chlopcy czekali tylko na Taty znak czy moga isc sie wykapac i tak siedzieli w tej lodowatej wodzie przez dluzszy czas.
Z minuty na minute robilo sie coraz goracej,az w koncu poprosilam Meza zebysmy juz poszli, bo zaraz sie stopie. To byl swietny wypad!



Kocham Irlandie za to,ze plaze nigdy nie sa przeludnione i kazdy ma pelno miejsca dla siebie ( to co zobaczylam na plazy w Krynicy Morskiej w Polsce nie zapomne na dlugo)
Nie ma koszy na smieci,wiec nie ma swieci,bo kazdy bierze je ze soba. Nie ma sklepikow ani szklanych butelek po piwie czy kipow w piasku. Jest bardzo czysto!




Zadowolone dzieci, zadowolona Mama


Kolejny dzien postanowilismy spedzic na jeziorem nieopodal Naszego domu.
To jedne z najczystszych jezior w Irlandii, ktore otrzymalo Niebieska Flage.
Pomimo,ze mieszkamy niecale 20 minut drogi to nigdy nie pomyslelismy zeby pojechac sie tam wykapac i odpoczac dopoki kolezanka ze szkoly nie wspomniala ,ze zabiera tam codziennie swoje coreczki, ktore wrecz uwielbiaja tam przebywac.
Troche przypominalo mi  polskie realia, kiedy to bylo sie dzieckiem i jezdzilo z rodzicami nad jezioro.
Szybko znalezlismy troszke cienia pod drzewem i kiedy ja ponownie odpoczywalam z Malutkim w brzuszku na kocu to moi chlopacy mieli duza frajde z kapieli w jeziorze. Jestem niesamowicie wdzieczna Mezowi,ze za kazdym razem wchodzi z chlopakami i ich pilnuje. 



Swietna alternatywa do irlandzkiego oceanu. Cisza, spokoj, miejsce nieprzeludnione i przyjemne.

Polecam! Loughrea Lake Blue Flag


Pod koniec tygodnia stwierdzilismy,ze nie ma nic lepszego ,niz wlasny ogrod...i basen!

Prawie godzine zajelo Nam nalewanie wody,ale warto bylo.

Kazdego dnia po szkole chlopcy jedli obiad, a potem sie w nim pluskali.


Nie ma nic lepszego,niz wlasny akwen morski przed domem prawda?

Mam nadzieje,ze taka pogoda zostanie z Nami na dluzej,chociaz dzisiaj juz padalo,a i temperatura spadla do wysokich teens .
Gdyby Irlandia byla taka sloneczna jak teraz - niepotrzebne byly by wyjazdy za granice.
Tutaj jest naprawde pieknie !!! przekonuje sie za kazdym razem,gdy slonce wyjdzie za chmur ;-)


Pozdrawiam slonecznie ,

Minia

środa, 30 maja 2018

Czas pobawic sie w ogrodnika...

Nie zapeszajac ( chociaz od jutra ma juz lekko kropic) mamy cudowna, letnia pogode powyzej 25 'C.
Dla Irlandii i jej mieszkancow taka temperatura to istne szalenstwo i kazdy korzysta z niej jak moze.
I pomimo tego,ze jest mi juz ciezko to kazdego dnia przeznaczam chwilke na sloneczne lenistwo.
Rozkladam sobie koc, puszczam w radiu jakas muzyke i sie relaksuje w rytm kopniakow , ktore serwuje mi moj Synus. Gdybysmy mieli taka pogode chociaz przez miesiac - w tym kraju zylo by sie wrecz idealnie.
Temperatura ma sie utrzymywac jeszcze w tygodniu do 20'c,ale bedzie w miedzyczasie pochmurno i moze padac..

Wczoraj bylam na wizycie w szpitalu i poki co moje Malenstwo lezy na wznak,ale jak to irlandzka sluzba zdrowia - ma jeszcze miesiac na ulozenie sie glowka w dol.
Ja tez nie biore innej opcji,wiec Kochanie - ustawiaj sie juz ladnie do porodu,bo o cesarce nie chce nawet myslec.

W zwiazku z piekna pogoda zabralam sie troszke za sadzenie kwiatkow. Z reguly takich, ktore sa atrakcyjne dla pszczol.

Poza tym przez ostatnie kilka tygodni Lidl za kazde wydane 20 euro rozdaje za darmo male nasionka roznych warzyw lub ziol do zasadzenia.
Chlopcy sa wrecz wniebowzieci,bo mamy juz ich calkiem sporo - kolekcja rosnie.
Swietna sprawa!



z lewej wiec rosnie salata - rocket. Mamy zasadzony tymianek i ogorki i rzodkiewki,a na samym koncu rosnie pietruszka.
Niektore z nich potrzebuja nawet kilku miesiecy zeby wyrosly.... zobaczymy co z tego bedzie!



Nasze zasadzone kwiatki tez cudownie rosna ( dzieki pieknej pogodzie, ktora rozpieszcza Zielona Wyspe). Nie pytajcie co to za rodzaj,bo mi zalezy tylko,zeby ladnie kwitly ;-)



Te Stocks ( Lewkonia letnia) cudownie pachnie i pieknie Nam rosnie,a co najwazniejsze - pszczolki ja uwielbiaja.



Tym moze byc troche ciasno - piwonie juz sa, czekamy na lobelie....

A w domu cudownie kwitnie mi roza i fiolki ( az jestem w szoku,ze kwiaty nagle polubily nasz dom i nasza wilgotnosc powietrza).



W ubiegla sobote mialam sesje ciazowa. Na razie dostalam tylko jedno zdjecie, ktorym sie nie pochwale,bo czekam na wiecej,ale pokaze Wam zmiane koloru wlosow na ktora sie skusilam.

Cale zycie chcialam miec piekne, takie orzechowe - jasny braz wlosy.
Ale zeby uzyskac taki kolor ( z natury mam sredni braz) musialam robic balejaz z blond pasemkami, ktore strasznie wysuszaly mi wlosy .I zamiast efektu wow, mialam efekt bleeee.

W koncu nadszedl czas sesji by wygladac kobieco i czuc sie wyjatkowo i Maz zaproponowal zebym wrocila do .....

Z reszta same zobaczcie....

 

Burgund ....
Zdjecie i tak nie oddaje tego intensywnego koloru ,bo mam tez czerwone pasemka

Wreszcie czuje,ze moja twarz odzyla i,ze idealnie komponuje sie z oczami... i moim wrednym charakterem ;-)



Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia



piątek, 18 maja 2018

Ostatnie 9 tygodni i inne opowiesci...

Nawet nie wiecie jak bardzo sie ciesze,ze przekroczylam magiczne 30 tygodni.
Cala ciaze bardzo martwilam sie jak moj organizm poradzi sobie z problemami, ktore napotkaly mnie w miedzyczasie.
Czasami bylo mi trudno i miewalam leki i obawy czy bede w stanie donosic mojego Maluszka do 'konca'. Chwilami dopadala mnie moja nerwica lekowa kreujac wizje najgorsze z mozliwych.
Myslac koniec i tak nie uwazam zebym urodzila go pod koniec lipca,ale z koncem czerwca bylo by juz dobrze.
Dla kolejnego malenstwa mam juz praktycznie wszystko.

Maz wybiera sie jutro po wozek i bede wtedy mogla zamknac liste zakupow dla niego.
Kupujemy wozek z drugiej reki ( ostatnio zaczytalam sie w ksiazce Pokochaj swoj dom. Zero Waste )

zrodlo : internet

gdzie autorka proponuje postepowac wedlug 5 prostych krokow :

REFUSE , czyli odmawiaj  - przyjmowania i kupowania zbednych produktow

REDUCE , czyli ograniczaj - ilosc produktow,

REUSE , czyli uzyj ponownie  rzeczy, ktore zostaly juz uzyte

RECYCLE , czyli oddaj do recyklingu produkty, ktorych nie udalo ci sie odmowic lub ograniczyc ,ani uzyc ponownie

ROT,  czyli kompostuj cala reszte.

I o ile o tyle ksiazka jest napisana w bardzo hamerykanskim stylu pod ich warunki mieszkalne to mozna znalezc w niej wiele przydatnych i interesujacych informacji na temat zycia ze 'smieciami'.

Postanowilismy wiec kupic wozek uzywany,a trafil sie nam akurat polski x lander za dobra cene:


zr : internet

Ubranek mam mnostwo, lozeczko juz stoi ,a w nim koszyczek Mojzesza, ktory czeka na wlascicela.
Musze tylko pilnowac kotke, ktora lubi sobie w nim drzemac.
W koncu to nie jej nowe poslanie......

Poza tym Malutki jest strasznym lakomczuchem. Miewa czkawki kilka razy dziennie i ma coraz mniej miejsca bidulek.
Nie wiem jak trzyma sie moja szyjka,bo jak pisalam kiedys wczesniej w Irlandii nie bada sie ginekologicznie,a ostatnie USG wykonywane jest w 20 tygodniu.
Nie wiem wiec jak moje przeplywy, wody, szyjka itp,a nie zamierzam juz isc prywatnie.
Jedyne co pobierali mi krew w 28 tygodniu,ale rozumiem,ze wszystko dobrze,bo inaczej by sie ze mna skontaktowali.
Cukrzycy tez nie mam - wyniki wrecz idealne.
Tak,jak poinformowano mnie wczesniej - scianki pochwy cofnely sie i juz od jakis dobrych 8 tygodni nie opadaja ku mojej uciesze,ale pojawil sie inny problem z ktorym meczylam sie z Misiem ,a mianowicie bolesne i duze hemoroidy.
Cos za cos....

Planujemy powoli tez nasz przylot do Polski pod koniec wrzesnia szukajac tanich polaczen juz teraz.
M. nie chce robic Chrzcin w Polsce,ale ja wiem,ze jesli ich tam nie zrobimy to NIKT do nas nie przyleci ( no moze oprocz dziadkow). Chce zrobic w Pl ,bo tak zrobilam chlopakom,wiec Malutki nie moze miec inaczej.
Wiem jedno,ze komunia bedzie tutaj (Starszaka za 2 lata i Misia za 3). Kto bedzie, ten bedzie.
Juz mi niedobrze na sama mysl wybierania Swiadkow,bo tak naprawde nie mamy szerokiego pola do popisu,no ale niech sie Zuczek urodzi to wtedy pomysle....

----------------------------------

Kupujemy tez samochod.
 Ten nasz drugi Pyrdus byl autem do szkoly i z powrotem. Maly silnik, zwrotny, ale juz za stary i zjadla go korozja.
Mielismy duzy metlik w glowie,bo najpierw szukalismy czegos w silniku do 1.4 , potem Maz uparl sie na wiekszy kombi ,a skonczylismy na 7 - osobowym ;-)
A to dlatego,ze nasze Mondeo nie miesci z tylu 3 siedzonek.
Jestem w szoku,bo pamietam jak moja Szefowa wozila trojke dzieci z tylu wlasnie w mondeo i jej siedzonka weszly bez problemu.
Maz juz cos mruczy pod nosem,ze nieparzysta liczba dzieci jest nieodpowiednia i on albo 2 albo 4,ale ja puszczam jego gadanie drugim uchem. Jeszcze nie urodzilam trzeciego bobasa.
Maz chce Forda S-Max, ja wolalabym 'cos' tanszego w utrzymaniu ,ale zobaczymy jak wyjdzie w praniu :


Taka fura to nawet do Polski mozemy przyjechac,ale zal 'nabitych' kilometrowek.,a wiadomo iz wiekszy przebieg tym nizsza wartosc samochodu.
W koncu od naszego domu do granicy jest 2000 km w jedna strone.


-----------------------------------------------

Echo serca wypadlo chyba niezle. Pisze 'niezle',bo minely 3 tygodnie i nikt sie ze mna nie skontaktowal,a tutaj tak dziala sluzba zdrowia 'No news is good news'. Mialam tez zalozony EKG holter ( pomiar tetna),ale tego dnia ani mi serce nie przeskakiwalo ani nie kolatalo (jak na zlosc), jedynie co mialam straszne dusznosci....



-----------------------------------------------

Bank.
Z bankiem byly nerwy.
Otoz dla wszystkich czytajacych z Irlandii AIB to zdzierusy.
Posiadam z nimi konto od 2004 roku, mam tez konto oszczednosciowe od 2010 .
Pieniedzy jest zawsze sporo ;-)
Niestety,ale nie przyznali Nam kredytu z uwagi na to,ze jestem obecnie na zasilku chorobowym, potem bede na macierzynskim i wroce do pracy dopiero w styczniu.
Potraktowali mnie wiec jako BEZROBOTNA! 
Bez zadnego dochodu,a Maz na utrzymaniu ma 4 osoby ( policzyli juz Malego Baczka).
Zaoferowali mu wiec 85 tys e czym mozna sobie d..pe podetrzec!

Poszlismy wiec do KBC bez wiekszych nadzeii ,bo ja juz z duzym,ciazowym brzuszkiem.
Mielismy bardzo mila pania, ktora przeprowadzila z Nami wywiad, sprawdzila stan naszych kont, piekna wyplate Meza i ostatnia juz troszke mniej ladna moja z marca i powiedziala,ze na jej oko - powinnismy miec przyznany kredyt bez problemu na kwote, ktora oczekujemy dostac.
Mowi,ze AIB ewidentnie zdyskryminowal mnie jako Ciezarna. Swinie!
Stwierdzilismy wiec,ze przenosimy wszystkie nasze konta do KBC. Lubie jak dba sie o klienta!

Poszukiwanie domu wiec nadal aktualne........


----------------------------------------------

Praca

Nie wracam do pracy. Nie jestem w stanie. Nie mam sil. Dopada mnie czesto bol glowy i zawroty.
Poza tym chodze spac po 22 ,a w nocy czesto przebudzam sie i nie moge zasnac.
Moim planem bylo pobyc na zwolnieniu do polowy czerwca, pozniej wziac moj zalegly urlop i przejsc na macierzynski,ale wedlug pracodawcy policy - nie moge wykorzystac urlopu bedac na zwolnieniu.
Mam niebadatela 166 h niezuzytych,a wedlug firmy na kolejny rok mozna przeniesc tylko 64.
Mialam juz czarne wizje powrotu na koncowke w celu zuzycia mojego urlopu,ale na szczescie wyjasnilam cala sytuacje i z uwagi,ze jestem w ciazy i fizycznie nie jestem w stanie pracowac to przeniosa mi te wszystkie godziny, ktore moge zuzyc zaraz po macierzynskim co daje mi dodatkowy miesiac pieknej wyplaty z dzidzia w domu! 
Planowany powrot wiec bede w polowie lutego.
A wrocic musze i o tyle o ile moje zycie bedzie w miare latwe - bo po zawiezieniu chlopakow do szkoly zostanie mi tylko Maluszek to M.bedzie mial ciezko. Bedzie musial zrobic obiad chlopcom, nakarmic Malego, zrobic lekcje, wykapac i polozyc spac,ale na razie jest optymistyczny. 
Od kiedy urodzil sie Starszak musimy radzic sobie sami i nawet dobrze Nam to wychodzi.

--------------------------------------------------

I to tyle na razie,
Pusto tu i cicho. 
Malo Was widac i slychac....


Pozdrowienia,

Minia



wtorek, 8 maja 2018

Jak spedzilismy dlugi, majowy weekend

W Irlandii nie ma wystarczajaco duzo Swiat Narodowych ,dlatego kilka z dni wolnych od pracy nazwanych jest potocznie Bank Holiday czyli po prostu przedluzeniem weekendu.
Mamy wiec jeden taki dzien po Wielkanocy, w pierwszy poniedzialek maja , czerwca, sierpnia i pod koniec pazdziernika.
Jak spedzic milo czas przed rozwiazaniem planowalam w sumie od stycznia.
Z poczatku chcielismy gdzies leciec,ale dobrze sie stalo,ze sie nie zdecydowalismy z uwagi na moje ciazowe klopoty,bo bylo by mi przykro,ze nie moge wykorzystac wolnego ' w pelni'.
Padlo wiec na Donegal,bo nigdy tam nie bylismy.
W poniedzialek ( 4 dni przed przyjazdem) napisalam do wlascicielki B & B ,zeby upewnic sie,ze pokoj na Nas czeka i o ktorej godzinie mozna sie zameldowac.
Jak nigdy nie odpisala tego dnia,wiec juz zaczelam sie stresowac.
No i mialam czym.
We wtorek kolo poludnia Marie odpisala mi,ze niestety,ale nie jest w stanie dac Nam pokoju na ten dlugi weekend z uwagi na chorobe jednego z czlonkow rodziny.
Nie powiem jak bardzo podniosla mi cisnienie i pomimo,iz staram sie byc wyrozumiala i zdaje sobie sprawe,ze czasami naprawde moze cos wypasc - tak teraz wkurzyla mnie nieziemsko.
To jeden z najbardziej obleganych Bank Holiday Weekendow zaraz po tym z sieprnia i wszystko jest zarezerwowane. Gdybym wiedziala w styczniu to znalazlabym sobie cos 'lepszego'.
A tak postawila mnie pod sciana proponujac nocleg w jednym z B & B u jej znajomych.
Po przegladnieciu jednak ich domu - stwierdzilam,ze nie oplaca mi sie wydawac 300 euro zeby mieszkac w warunkach jakie mamy teraz.
I zrezygnowalismy.....
z calej podrozy do pieknego Donegal....
Kilka dni wczesniej zaczal lekko stawiac mi sie brzuch,wiec stwierdzilam,ze nie po drodze jest mi jechac 400 km w jedna strone i byc unieruchomiona ,bo zle sie bede czula + ta cala sytuacja wyprowadzila mnie z rownowagi,ze odechcialo mi sie wszystkiego....
Donegal zwiedzimy wiec w piatke w przyszlosci.....


Nie moglismy jednak nigdzie nie jechac,bo to mial byc nasz 'urlop'. Maz juz dawno zarezerwowal sobie wolne ,a i chlopcy maja teraz przerwe od szkoly.
Postanowilam wiec wrocic do hrabstwa Kerry,bo ostatnio zostawalismy tylko na noc i tak naprawde nic nie zdazylismy zobaczyc.
Jednak nie mialam latwego zadania,poniewaz wiekszosc hoteli byla juz zarezerwowana ( surprise - surprise),a ceny przewyzszaly nasz budzet.
Nadenerwowalam sie i nastresowalam,ale w koncu udalo mi sie dzien wczesniej zarezerwowac jeden z hoteli w Kenmare.
Cena byla normalna,bo tylko 120 euro ze sniadaniem.
 Hotel posiadal kryty basen dla dzieci i plac zabaw.
Nie nastawialam sie na nic eksluzywnego,a tu niespodzianka.
Zanim jednak dojechalismy do hotelu postanowilismy zwiedzic piekny park narodowy w Killarney i slawny wodospad. Alez trafila Nam sie pogoda - 19'C i slonce ( cudowna jak na Zielona Wyspe).
Wzielismy chlopcom rowerki, ktore bardzo sie nam przydaly.

 

 

To byl naprawde udany dzien!
Hotel zas zasluguje na 5 +. Super obsluga, dobre jedzonko i wygodne lozka.
Chlopcom najbardziej podobal sie oczywiscie najbardziej basen na ktory poszli z tata,bo ja juz nie zmiescilam sie w stroj. Polecam jakbyscie byli w okolicach : Kenmare Bay Hotel

--------------------------

W kolejnym dniu zaplanowalam inteaktywne zwiedzanie farmy.
Bylismy tam przed 2 h i to byly naprawde intensywne dwie godziny.
Karmilismy swinie, krowy, kozy, baranki, kury i kaczki,a nawet kroliki.
Swietny sposob na spedzenie czasu z dziecmi na swiezym powietrzu polaczone z edukacja.
My bardzo lubimy robic takie rzeczy....
Wiecej info na stronie : Blueberry Hill Farm.
Z rana jednak nie mielismy na tyle szczescia z pogoda i w polowie zwiedzania lekko kropil deszcz.






W sezonie farma organizuje robienie wlasnego masla i pieczenie scones ( buleczek z rodzynkami).
Chlopcy dlugo beda wspominac zajecia na tej fermie. Cos wspanialego!!
Na sam koniec robilismy jeszcze swieczki z wosku, ktore wzielismy do domu.

Po drodze zajechalismy na plaze,ale bylo mglisto ( o czym swiadczyl fakt,ze niedlugo sie rozpochodzi) i troche pozwolilismy chlopakom pobawic sie w piasku i zanurzyc stopy w wodzie.
To jednak nie Hiszpania lub Portugalia,ale dobre to niz nic ;-)



A godzine pozniej........


Tejze nocy zostawalismy w hotelu, w ktorym bylismy ostatnio w Tralee : The Rose Hotel
Co mnie przyciagnelo do tego miejsca to jedzenie.
Jeszcze nigdzie nie jedlismy tak pysznego obiadu ( ja jadlam piers z kaczki,a M.wolowego steaka). Chlopcy za to nie mogli sie najesc swiezo robionymi paluszkami z dorsza. Pychota!
A na sniadanie do wyboru rybka na cieplo, nalesniki, gofry, irlandzkie sniadanko ( czyli na tlusto co ostatnio bardzo mi smakuje) , owsianka, omlety itp.
I chociaz zaplacilismy 200 euro za noc z obiadem i sniadankiem to uwazam te pieniadze za dobrze wydane ;-)

----------------------------------------

Z samego rana tuz po sniadaniu postanowilismy,ze wybierzemy sie do Dingle.
Malego miasteczka polozonego nad samym Oceanem.
Slynie ono najbardziej z tego,ze od 1983 roku zamieszkuje zatoke delfin  Fungie.
Chlopcy uparli sie wiec,ze koniecznie musimy zobaczyc tego uroczego delfinka zamieszkujacego irlandzkie wody.
Co prawda nie jestem zwolenniczka lodzi,ale postanowilam sie przelamac i plynac razem z nimi.
Po zakupieniu biletow dopiero okazalo sie,ze lodka ktora plyniemy moze pomiescic tylko 12 osob.
Wyobrazacie sobie moja panike? no,ale slowo sie rzeklo, pieniadze wydalo...



Plyniemy....



Troche glowe urywalo,bo pomimo ,iz bylo 15 'C - odczuwalna temperatura byla o wiele nizsza.

Fungie oczywiscie sie pokazal sie Nam nie raz, kilkakrotnie nawet pieknie wyskoczyl z wody,ale bylo mi go troche zal.
Co 15 minut pojawiala sie nowa lodz z turystami.
Z drugiej strony gdyby bylo by mu zle to by odplynal albo by sie nie pokazywal.
Jestem pewna,ze osoby odpowiedzialne za ochrone dzikich zwierzat trzymaja reke na pulsie.
Poza tym mieszka tam juz 35 lat,wiec chyba mu tam dobrze....


zdjecie nie moje,a z internetu 

-----------------------------------

Ostatnia noc spedzilismy takze w Tralee w Ballyroe Heights Hotel
Fajny, 3 gwiazdkowy hotel z bardzo przystepna cena,bo tylko 100 euro ze sniadaniem.
Co prawda o ile pokoj byl przestronny i mial duza lazienke to sniadanie nastepnego ranka bylo bardzo biedne. Kilka sokow, chleb ( nic do oblozenia - ani sera ,ani szynki) , kilka rodzajow platkow sniadanowych oraz owocow 'z puszki' i mozliwosc zamowienia tylko Full Irish Breakfast spowodowalo,ze wypadl on biernie w porownaniu do pozostalych noclegowni.
Widok z hotelowego parkingu :




Nastepnego ranka wybralismy sie na chwile na plaze,a nawet dwie,bo Irlandia ma wszystko oprocz najwazniejszego - pogody.
Ale kiedy juz jest ladnie i slonecznie to nie potrzeba w ogole wyjezdzac za granice!



Do domu wrocilismy ok 16 - wykonczeni,ale szczesliwi.
To byl naprawde udany urlop!
A dzisiaj Maz jeszcze w domu,wiec skrecil mi lozeczko,bo zostalo mi tylko 10 tygodni do rozwiazania - minelo,co?

Pozdrawiam Was cieplo i wcale nie zazdroszcze pieknej pogody w Polsce! ;-)

Minia

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes