O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

czwartek, 23 marca 2017

Diagnostyka obrazowa. Wszystko o prześwietleniach.

Za namową Arbuziaków postanowiłam napisać posta odnośnie diagnostyki obrazowej.

Pracowałam półtora roku jako Medyczna Sekretarka na oddziale radiologii.

Czasami prześwietlenie jest  nieuniknione np. wtedy, kiedy podejrzewamy zapalenie płuc czy oskrzeli, kiedy złamiemy rękę czy jak mamy jakieś inne problemy.

Na jakie prześwietlenie się wybrać?

Czy mamy wybór?

Otóż tak. Mamy. Lekarz nie może zmusić do badania. To ostatecznie twój wybór. Pamiętaj o tym!

RTG - RENTGEN - X RAY

SZKODLIWOŚĆ - WYSOKA






Zapewne większość z Was miała takie prześwietlenie robione bynajmniej raz w życiu.

Badanie takie jest niewskazane dla kobiet w ciąży ,ponieważ używane jest promieniowanie jonizujące.

Takie badanie nie są obojętne dla Nas . Pamiętajmy,że 99 % promieniowania jest pochłaniane przez organizm ludzki.

Zanim wykonamy badanie - zastanówmy się czy na pewno jest ono istotne i ważne.

Lekarze z reguły bagatelizują problem i uważają,że promieniowanie nie jest na tyle silne ,by zniszczyć komórki DNA i stworzyć nowotwór.
Swoją opinię popierają tym,że jedno prześwietlenie jest równe promieniowaniu co do 1h lotu samolotem.

Zachowajmy jednak zdrowy rozsądek i prawdy doszukujmy się z różnych źródeł nie ufając jedynie opinii lekarskiej.

USG - ULTRASONOGRAFIA  - ULTRASOUND

SZKODLIWOŚĆ - BRAK




Podstawowa metoda diagnostyczna.

Do obrazowania wnętrza ludzkiego ciała wykorzystywane są fale akustyczne o wysokiej częstotliwości, niesłyszane dla ludzkiego ucha.
Bezboleśnie wnikają do naszego ciała i rozchodzą się nie uszkodzając komórek.
Są bezpiecznie , w przeciwieństwie do promieni rentgenowskich.
Ultrasonograf układa odbite fale w obrazy , rejestruje kształty. Obraz narządu lub wybranej tkanki powstaje na monitorze dzięki temu,że impuls akustyczny zostaje zamieniony na elektryczny.
Takie badanie stosowane jest najczęściej w ciąży lub w ocenie stanu jamy brzusznej lub piersi.

MRI - REZONANS MAGNETYCZNY- MAGNETIC RESONANCE IMAGING

SZKODLIWOŚĆ - BRAK



Potężna i silna maszyna XXI wieku.

Badanie te jest bezbolesne, nieinwazyjne i bezpieczne dla organizmu człowieka.

Nie wykorzystuje promieniowania rentgenowskiego ,ale naturalne właściwości magnetyczne ludzkiego ciała. To jedna z najdokładniejszych metod obrazowych. Dzięki niej umożliwione jest wykonanie przekrojów w dowolnej płaszczyźnie.

Maszyna wykorzystuje pole magnetyczne o dużym natężęniu, dlatego jeśli osoby posiadające metalowy implant, rozrusznik serca czy pompą insulinową nie mogą wykonać tego badania.

Do pomieszczenia zabronione jest więc wnoszenie jakikolwiek metalowych urządzeń i przedmiotów, które mogłyby przyczepić się do scanera lub uszkodzić pacjenta.

Kobiety w ciąży powinny zachować środki bezpieczeństwa. Nie zrobiono żadnych badań odnośnie szkodliwości MRI na płód,aczkolwiek eksperyment na myszach dał lekarzom do zrozumienia,że w pewnych przypadkach może odklejać się lozysko co grozi poronieniem. Najbezpieczniej więc wykonać te badanie w drugim lub trzecim trymestrze ciąży.

Zalecenia do badania organów tj : głowa, naczynia krwionośne, podbrzusze i miednica, kości i stawy, kręgosłup.

Prześwietlenie zajmuje od 15 do 90 minut. Ważne jest by nie wykonywać żadnych ruchów,bo wtedy obraz nie będzie za czytelny i trzeba będzie sesję powtórzyć.

Po badaniu przez chwilę można mieć lekkie zawroty głowy od przebywania w polu magnetycznym. Nie ma przeciwskazań do jazdy samochodem.

CT SCAN - TOMOGRAF KOMPUTEROWY - COMPUTED TOMOGRAPHY

SZKODLIWOŚĆ - BARDZO WYSOKA



Maszyna wyglądem bardzo przypominająca Rezonans.

Istotne jest jednak w jaki sposób ona działa.

Lekarze często wysyłają pacjentów na tomografię głowy, kiedy nie ma potrzeby.
Pamiętajmy,że tylko w przypadku urazu głowy ,gdy mamy podejrzenie o np. udar takie badanie powinno być natychmiastowo wykonane,a że tomograf potrafi wykonać zdjęcie w minutę to akurat zaleta ,która jest znacząca dla życia ludzkiego.
Gdy mamy migrenę czy zawroty głowy ( w moim przypadku) - bezpieczniej jest wykonać rezonans.
Badanie metodą tomografii komputerowej jest bardzo szybką i bezbolesną techniką diagnozy obrazowej.
Przy pomocy promieniowania  powstają obrazy narządów wewnętrznych.
Promieniowanie jonizujące jest szczególnie niebezpieczne dla osób starszych i dzieci.
Najgorsze jednak jest to,że wszyscy onkologiczni pacjenci badani są właśnie tą maszyną i to co 2 lub 3 miesiące ( dane pochodzą z mojego miejsca pracy).
Nie słyszałam aby którykolwiek pacjent zdawał sobie sprawe,że jest narażony na bardzo szkodliwe promieniowanie. Żaden z lekarzy bowiem nie informuje o potencjalnym zagrożeniu. Poza tym komórki DNA dostają ich dawkę powodując niszczenie kodu genetycznego i wymarcie zdrowych komórek. Takie osłabione ciało po chemioterapii, nasączone promieniowaniem nie ma szans na wygraną!!!!
Fakt związku napromieniowania z chorobami nowotworowymi znany jest od dawna, ale nie prowadzono dotąd systematycznych badań jak wielkie to ryzyko.
Im silniejsza maszyna, tym większe promieniowanie.

Zapewne doskonale znacie ten rysunek . Pod żadnym pozorem nie można wchodzić do żadnego miejsca, gdy maszyny są włączone. Już sam fakt,że pacjenci są ostrzegani ,że w tym miejscu istnieje silna dawka promieniowania powinna im nasunąć na myśl,że badanie to nie jest bezpieczne i,że powinno być wykonane tylko w nagłych lub krytycznych sytuacjach!!!
Kobiety które regularnie miesiączkują muszą mieć wykonane badanie pomiędzy 1-14 dniem cyklu miesięcznego.
Jeśli okres jest nieregularny muszą podpisać zaświadczenie,że gdyby były w ciąży biorą na siebie odpowiedzialność w razie uszkodzenia płodu.

Tomografia powinna stosowana być w :
problemach z jelitami ( wykonanie kolonoskopii), nerkami, wątrobą , trzustką
nagłych urazach stawów i kości
do prześwietlania żył


Porównanie obrazu CT i MRI kręgosłupa.



Porównanie obrazu CT i MRI mózgu 

Do maszyn CT zaliczamy także PET scan ( Pozytonowa Tomografia Emisyjna)


Maszyna ta jest najsilniejszą maszyną XXI wieku.

Połączenie CT/PET  jest bardzo silne. Nie dość,że tomograf posługuje się promieniowanie radioaktywnym to jeszcze pacjentowi podawana jest substancja promieniotwórcza ,która krąży po ciele.
Taka osoba jest silnie napromieniowana i powinna bezwględnie unikać innych , szczególnie kobiet w ciąży.
Te badania przeprowadzane są szczególnie na pacjentach z nowotworami.
Wnioski nasuwają się same , prawda?

MAMMOGRAFIA - MAMMOGRAM

SZKODLIWOŚĆ - BARDZO WYSOKA


UNIKAĆ, UNIKAĆ, UNIKAĆ!!!!

Radiologiczna metoda badania piersi u kobiet.
Mammografia używa promieniowania rentgenowskiego do stworzenia obrazu.
Ingerując w ludzkie DNA organizm jest osłabiony i podatny na choroby.
Wnioski z licznych badań przeprowadzonych w przeciągu kilku lat mówią same za siebie.
Mammografia nie ratuje życia, a wręcz może zaszkodzić.
Stwierdzono,że umieralność kobiet na raka piersi oraz z innych przyczyn byla na takim samym poziomie u kobiet,które stosowały mammografię i te które nigdy nie wykonały tego badania.
'Profilaktyka'więc mija się z celem.
Więcej na ten temat odsyłam TU
Badanie nie należy do przyjemnych,a wręcz bolesnych.
Pierś wkładana jest do maszyny , ściskana, w niewygodnej dla pacjentki pozycji.
Nie raz kobiety płaczą,a niektóre mdleją z bólu.
Guzy, które już istnieją mogą zostać przeniesione pod wpływem ucisku do węzłów chłonnychm,a tam już prosta droga do przerzutów.

Jeśli chcecie zbadać swoje piersi wykonajcie USG lub MRI.


Pozdrawiam serdecznie,

Minia

piątek, 17 marca 2017

W końcu do niej dojrzałam....


'Trzeba całego życia ,by nauczyć się żyć i - co jeszcze bardziej Cię zdziwi - trzeba całego życia, by nauczyć się umierać' - Seneka

Dojrzewałam do tej książki ponad 6 miesięcy....

Zdecydowałam się ją zakupić,ponieważ przykuła moją uwagę swoją nietypową tematyką. Nigdy nie czytałam o śmierci.

Boję się śmierci. Nie lubię rozmawiać o niej jak chyba większość osób. Oddalamy te tematy, które są dla Nas niewygodne, nieprzyjemne, przy których czujemy się niekomfortowo.

A jednak po recenzji z Książkowego Zacisza postanowiłam zaryzykować i tą książkę przeczytać...

Długo się zbierałam, nie potrafiłam psychicznie być na tyle silna,żeby czytać o czymś co mnie przeraża, co powoduje,że serce zaczyna mi szybciej bić i robi mi się niedobrze.

W domu książek raczej nie czytam. Wieczorami większość czasu spędzam z Mężem gapiąc się w telewizor. Biorę więc je do pracy i czytam w każdej wolnej minucie.

Tak było też i tym razem....

Wciągnęła mnie ona od pierwszej kartki,

Połykałam każde słowo, każde zdanie. Brawa dla pani, która tłumaczyła ją z jęz. koreańskiego.

Powieść ta przedstawia historię związku Yun - su - młodego człowieka skazanego na karę śmierci i Yu- jeong - piękne ,bogatej kobiety,która pełne cierpienia życie naznaczone zostało piętnem seksualnego i psychicznego znęcania [..] Pomiędzy nimi pojawia się wyjątkowe uczucie.

Opowieść dzieliła się na niebieskie kartki na których opisane było życie Yun-su oraz rozdziały w których pisała o nim Yu-jeong.

Poza nimi główną rolę odgrywała jeszcze ciotka Yu - jeong - siostra Monika, która od 30 lat odwiedzała więźniów i ich nawracała.

Nigdy nie byłam dobra w recenzjach i nawet najlepszej książki nie byłabym w stanie sprzedać,ale ta pochłonęła mnie bez reszty i koniecznie muszę podzielić się z Wami wrażeniami.

Historia Yun-su i Yu-jeong była poniekąd mi bliska i chociaż nie była ona taka drastyczna i bolesna jak w ich przypadku to i tak odegrała kluczową rolę w moim życiu.

Yun-su pochodził z bardzo biednej rodziny. Matka odeszła od niego i jego młodszego brata jak byli mali,a ojciec był alkoholikiem. Biedne dzieci wiecznie żebrały o garść ryżu, chodziły głodne i brudne. A kiedy w końcu wracali do domu zastawały agresywnego ojca i nie raz z siniakami na całym ciele musieli stamtąd uciekać nie raz śpiąc na ulicach.

Każda historia z niebieskiej karteczki powodowała,że serce mi się krajało,a po policzkach leciały łzy.

Ja też pamiętam Ojca Agresora, jego pięść i zaciśniete zęby.

Nigdy nie wiedziałam kiedy nastąpi ten okropny dzień w którym znowu pojawią się moje krokodyle łzy przy których nigdy nie mogłam wydobyć żadnego dźwięku -  podobnie jak Yun-su nie wiedział kiedy odbędzie się jego egzekucja.
Ta niepewność i strach przeszywały moje ciało z każdą przeczytaną stroną. Wróciły jakże bolesne wspomnienia z mojego dzieciństwa.
Jak straszne musi być życie ze świadomością,że niedługo się skończy i to w tak okrutny sposób.
Jak straszne musi być życie za kratami z daleka od ludzi, od dziennego światła, od świeżego powietrza.
Nie wiem jak ludzie w więzieniu funkcjonują. Przecież nie każdy więzień jest złym człowiekiem! z resztą nie ma ani dobrych,ani złych. Wszyscy czy to bogaci, czy biedni i tak będą osądzeni przed Najwyższym.

Kiedy przeczytałam fragment o jego bracie, który przytulił się do niego, podał mu rękę jak wtedy ,kiedy byli mali i odszedł z tego świata to już w ogóle serce przekroiło mi się na pół. Toć to nie przyjemność czytania takiej książki,a męczarnia!!!!

Autorka grała na moich uczuciach, Wiedziałam,że nigdy nie doczekam się szczęśliwego zakończenia,,ale nie potrafiłam przestać jej czytać.
Wciągała jak alkohol po którym jedna butelka to za mało. Nie przestawałam o niej myśleć.
O głównych postaciach, o więźniach, śmierci, Bogu. O bólu , o stracie, o emocjach.
Bo tak naprawdę tak opowieść jest o wszystkim... o wierze, o miłości, o przebaczeniu....

'Prosiłem Boga o wszystko,aby móc się cieszyć życiem.
Zamiast tego, Bóg dał mi życie ,żebym mógł cieszyć się wszystkim.
Nie dostałem nic,o co prosiłem,ale otrzymałem wszystko, o czym marzyłem'
- Epitafium na Grobie Nieznanego Żołnierza w Turynie


Podsumowując jeszcze nigdy w życiu żadna książka nie wywarła tylu we mnie emocji w tym samym czasie. Od nadziei po rozdarcie i smutek. Od płaczu po radość. Od znienawidzenia po wybaczenie.

Na jej sam widok już chce mi się płakać... jest piękna!

Polecam ! 

Wartą ją przeczytać.

'Nasze Szczęśliwe Czasy' Gong Ji- Young











piątek, 10 marca 2017

Ogień i woda czyli przeciwieństwa się przyciągają

Jeśli miałabym porównać siebie do jakiegoś żywiołu to byłby to chyba bardziej ogień, niż woda.

Wiele osób odbiera mnie za bardzo miłą i grzeczną osobę i taką kobietą właśnie jestem,chociaż mało kto wie ( oprócz może Męża i rodziny),że pod tym jakże uprzejmym usposobieniem kryje się prawdziwa Zołza - wredna, kąśliwa i bardzo, bardzo zła!!!!!
Jestem wybuchowa, czasami aż za bardzo chociaż zeby doszło do wybuchu najpierw musi uzbierać się dużo , dużo negatywnych rzeczy.
Nie do końca lubię gdy coś nie idzie mi po myśli.
Działam szybko, myślę jeszcze szybciej.
Jeśli coś chce to chciałabym od razu.


Mąż.

Mój Mąż jest moim przeciwieństwem.
Nawet z wyglądu. Ja brunetka, On ciemny blondyn. Ja brązowo, On niebieskooki.

Czasami chciałabym posiadać jego cechy charakteru.

Które z przyjemnością bym sobie przywłaszczyła?

JA : niecierpliwa

ON ; oaza spokoju

Tak ,jak nienawidzę czekać na cokolwiek - tak On, może i to długo.
To On zawsze mnie uspokaja. Poza tym bardzo trudno go wyprowadzić z równowagi.
Co nie tyczy się mnie. Wielkokrotnie muszę gryźć się w język, wielkokrotnie przeklinam daną sytuację w głowie,a w najgorszym wypadku coś nietaktownego powiem lub jeszcze gorzej - podzielę się tym publicznie na blogu.
Niestety przez swoje zniecierpliwienie często tracę,bo podejmuję złe decyzje. I pomimo,iż człowiek uczy się na błędach w moim przypadku NAUKA POSZŁA W LAS.

JA : 'wszystko na pół gwizdka'

ON: dokładny


Potrafię robić dużo rzeczy. W sumie nauczyłą mnie tego praca,bo żeby przeżyć trzeba zazwyczaj wykonywać kilka czynności naraz.
Najlepszą taką szkołę miałam w pracy w hotelu. Tam musiałam odbierać telefony, dawać wskazówki jak dotrzeć do najbliższego parkingu, wpisywać rezerwacje do systemu i popijać już lekko zimnawą kawę.
Czy wyszło mi to na dobre?
Nie do końca.
Ze sprzątaniem mam to samo. Sprzątam szybko,ale nie do końca dokładnie. Można powiedzieć,że bardziej ogarniam.

Mój Mąż za to bardzo się wczuwa. Od pracy po dom wszystko co robi jest niesamowicie precyzyjne.
Jeśli ma napisać raport w pracy to trochę mu to zajmie,ale efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania.
Jak ma posprzątać to nie widać go 5 h. Poodsuwa szafki, umyje piekarnik, drzwi od prysznica.
Czasami chciałabym się w coś tak wczuć jak On. Poświęcić swoją uwagę na jedną rzecz,a nie pięć.

JA : nadwrażliwa panikara

ON : rozsądny

Od małego dziecka byłam bardzo wrażliwa. Kochałam wszystko i wszystkich. Litowałam się nad każdym zwierzakiem, nad losem porzuconych, samotnych, smutnych.
Stając się Matką popadłam jeszcze bardziej w nadwrażliwość.
Przerażała mnie każda wizja chorób moich dzieci czy Męża. Każda 'blahostka' powodowała,że moje serce zaczynało bić szybciej i mocniej,a dłonie nerwowo się pocić.
Stałam się jeszcze bardziej ( a już myślałam,że bardziej już nie można) wrażliwą i niespokojną kobietą. To chyba najbardziej drażliwa we mnie cecha.

Mój Mąż natomiast jest rozsądny. Doskonale wie,że kaszel od razu nie musi oznaczać zapalenia płuc,ą pobolewania serca - zawału.
Ze spokojnym głosem wszystko tłumaczy. Czasami na oznakę mojej paniki ziewa i się uśmiecha,co doprowadza mnie do wściekłości,ale z drugiej strony dzięki takiemu zachowaniu szybko się ogarniam i racjonalizuję,że to co się dzieje tak naprawdę nie jest aż takie straszne. Dziękuję.

JA : empatyczna

ON : egoista

Empatii nauczyła mnie praca w szpitalu.
To nie tylko współczucie ,które okazuję się pacjentom czy sąsiadom.
To 'zjednoczenie' z nimi, to zdolność ich odczuć, patrzenie ich oczami na dany problem.
Za każdym razem staram się postawić w czyjeś sytuacji i zrozumieć kogoś z ich punktu widzenia.
Np. w pracy mamy okropną dziewczynę. Jest głośna, uwielbia zwracać na siebie uwagę, musi zawsze być widoczna i słyszana Pewnego razu usłyszałam,że wychowała ją babcia. Zrozumiałam więc od razu,że taki sposób zachowania wziął się z tego,że rodzice nie poświęcali jej żadnej uwagi i w ten sposób pokazuje całemu światu,że istnieje. Mój stosunek do niej automatycznie się zmienił,bo zrozumiałam skąd to się wzięło.

Mój Mąż wiecznie myśli o sobie. Stawia siebie na pierwszym miejscu. Ta cecha drażni mnie u niego najbardziej,ale bycie egoistą nie do końca jest złe.
Nie raz powtarzał mi,że ja wiecznie zajmuję się kimś, opiekuję się chłopcami , nim, kotem , zamartwiam się wszystkimi wokół itp.
A czy ja potrafię zadbać o siebie? pomyśleć o sobie? Nie. A może powinnam....
Mój Mąż jeśli jest zmęczony to nie robi nic. Jeśli jestem zmęczona to robię wszystko i tak i tak.
Jeśli mój Mąż jest śpiący to idzie spać i to nic,że mieliśmy zaplanowany cały dzień. Ja wstaję do chłopców i robię z nimi to, co mieliśmy robić.
Mąż uparcie jednak twierdzi,że to nie cecha nabyta,a dziedziczna ;-)

Ale pomimo tego jak bardzo się różnimy to wiem,że życie bez niego nie było by takie same.

Bo kocha się kogoś nie za coś,ale pomimo iż.....

Pomimo, iż wielkokrotnie nie zgadzamy się w pewnych kwestiach, wielkokrotnie dogadujemy sobie i się wyzywamy lub nie rozmawiamy w ogóle to wiem,że bez niego życie nie miało by sensu.

To z nim chcę przejść przez życie ramię w ramię, na dobre i na złe, w chorobie i zdrowiu..



My w 2008 roku :-)



My w grudniu  2016


Pozdrawiam Was ciepło,

Minia




sobota, 4 marca 2017

Przyjaciel za ktorym w ogole nie tesknie




Poznalismy sie w sumie kiedy mialam 13 lat.
Z poczatku nie za bardzo przypadl mi do gustu.
Niechlujny, nie wyrozniajacy sie z tlumu... ot , zwyczajny...
A jednak cos mi sie w nim spodobalo.
Moze to, ze jego towarzysto uzaleznialo.
Moze to, ze przy nim czulam sie dobrze, czulam sie starsza, fajniejsza.
Przy nim od razu znalazlam inne grono znajomych, ktore go znalo.
Tworzylismy fajna grupe.
Rodzicom nie chcialam go przestawiac, wstydzilam sie troche.
Z drugiej strony balam sie co powiedza...
Znalismy sie dlugo.
Chodzilismy razem do szkoly, bawilismy sie na tych samych dyskotekach, chodzilismy razem na spacery cieszac sie wlasnym towarzystwem.
A potem wyjechalam za granice.
Sama, bez niego....


Czulam sie zle. Czulam sie smutna I tak strasznie samotna!!!
Brakowalo mi go.
Nie wiedzialam jak sobie bez niego poradzic.
Mial duzy udzial w moim zyciu.
Chcialam zeby wrocil......


I WROCIL!!!!

I byl w moim zyciu jeszcze dobre kilka lat, az do poczatku marca 2010 kiedy zdecydowalam sie rzucic palenie raz , a dobrze.

Nigdy wczesniej nie probowalam, bo papieros byl moim najlepszym przyjacielem.
Z nim byly najlepsze imprezy, nic nie smakowalo tak dobrze jak wino z papieroskiem, a przerwy w pracy na niego obowiazywaly zawsze I wszedzie.
Palilam duzo, paczke, a czasami I wiecej dziennie.
To nic, ze rano ciezko bylo mi oddychac, ja po prostu lubilam palic.

Ale po oswiadczynach , po smodzie , ktory zostawal na firankach I czuc bylo go w calym mieszkaniu stwierdzilam, ze musze sie go pozbyc. Mieszkalam z nami tez kotka, ktora mamy do dzisiaj I nawet jej bylo mi bardzo zal, ze jest biernym palaczem...
Za pol roku mial odbyc sie Nasz Slub, a potem mielismy starac sie o potomstwo.
Nie chcialam byc "smierdzaca" Panna Mloda wychodzaca na dymka co 2 h.

Palenie rzucilam z efektem , ze nie pale juz od 7 lat.
Kazdego roku obchodze swoje male, wielkie swieto.

Jestem z siebie dumna, ze dalam rade bez tabletek, bez traumy, bez placzu I szoku.

Nic nie dalo mi kopa jak to, by urodzic zdrowe dziecko..... nie chcialam truc ani siebie, ani swojego przyszlego malenstwa.

I udalo mi sie I pomimo tylu lat do fajeczek w ogole mnie nie ciagnie, wrecz przeciwnie ciagle mnie odrzuca....

Moja historie rzucenia mozecie przeczytac TU

A oto fakty co dzieje sie z naszym organizmem po rzuceniu papierosow.... :

po 20 minutach niepalenia: puls zaczyna wracać do normy.– po 2 godzinach: tętno i ciśnienie krwi uspokajają się i znajdują na zgodnym z normą poziomie. Nikotyna zaczyna opuszczać nasz organizm (po upływie dwóch dób uwolni się całkowicie). Poprawia się ogólne krążenie krwi.– od 2 do 12 godzin po rozstaniu z używką pojawiają się pierwsze symptomy odstawienia. Nawet trzy dni później możemy odczuwać bóle głowy i nudności – ale warto się przemęczyć, bo w tym czasie usuwa się z organizmu tlenek węgla.– po 8 godzinach: poziom tlenu we krwi wraca do normalnego poziomu.– po upływie 3 dni oskrzela się rozluźniają, zaczynamy swobodniej oddychać.– po upływie 1–2 tygodni praca płuc się normalizuje, wraca właściwa cyrkulacja powietrza.– po upływie 9 tygodni płuca pracują już normalnie, zmniejsza się ryzyko infekcji.– po upływie 1 roku o połowę – w porównaniu z palaczami – zmniejsza się ryzyko wystąpienia chorób serca.– po upływie 5 lat – mniejsze ryzyko wystąpienia chorób górnych dróg oddechowych, raka szyjki macicy i pęcherza– po upływie 10 lat – o połowę zmniejsza się również ryzyko raka płuc.– po upływie 15 lat ryzyko wystąpienia chorób serca dotyczy byłych palaczy już w takim samym stopniu co niepalaczy.
Artykul pochodzi z poltyka.pl

Rzuc palenie, nigdy nie jest za pozno, by zaczac dbac o siebie
 I o dobro swojej rodziny...




Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

środa, 1 marca 2017

Teraz Ja! Kobieta! marzec

Rozpoczął się marzec.

Kolejna seria co zrobiłam dla siebie....



Otóż nakupowałam sobie książek i poświęciłam kilkanaście wieczorów na ich przeczytanie.

Co prawda muszę się przyznać bez bicia,że dwóch jeszcze nie dotknęłam.

Do jednej ciągle dojrzewam, a tą drugą zacznę czytać już wkrótce...

Póki co oto moja marcowa seria :


Znajduje się w niej :

'Mowa ciszy' Eckhart Tolle
'Calm' Michael Acton Smith
'Ukryte Terapie cz.1 i cz.2' Jerzy Zięba
'Nasze szczęśliwe czasy' Gong Ji-Young
'Sekretny język kwiatów' - Vanessa Diffenbaugh


Pierwsze cztery pozycje przeczytałam.

Rozpocznę może od najmniej atrakcyjnej według mnie.
Kupiłam tą książkę,bo interesuję się psychologią, staram się w jakiś sposób ukoić nerwy i stres.
Myślałam więc,że ta pozycja wywrze na mnie duże wrażenie,ale oprócz pięknej oprawy - nie zawiera tyle tekstu ,ile chciałabym. Poza tym czyta się ją ' jednym tchem' i za kilka dni nic się z niej nie pamięta.
Mowa oczywiście o cudownie wydanej książce 'Calm'.


Książka miała mnie inspirować,ale w rzeczywistości niestety tego nie zrobiła.
Pełno w niej piękny obrazków, pomysłów na medytację, na relaks na świeżym powietrzu. Autor proponuje pochodzić na bosaka czy popatrzyć się w chmury. Ot zbiór tego, co jest logiczne i normalne,gdy ktoś doświadcza stresu w życiu. Daję jednak 5 za urocze wydanie. 'Calm' jest kolorowe, ma fajne grube strony i jest miła dla oka.


'Mowa ciszy'



Kiedy ją zobaczyłam - myślałam,że ktoś sobie stroi żarty. Książeczka mini, A6. Zbiór myśli.
Ale kiedy zaczęłam dogłębniej w nią wnikać - odnazłam bardzo wiele mądrych i życiowych cytatów.
Nie da się tej książeczki przeczyta na raz. Do niej się wraca . W każdej chwili słabości, w smutku i radości.
Jest mądrym wydaniem, które powinien mieć każdy z Was.

Oto kilka cytatów, które najbardziej do mnie dotarły :

'Akceptacja nieakceptowanego jest najwspanialszym źródłem łaski w tym świecie'

' Zostaw Życie samemu sobie. Niech się dzieje'.

' Utrzymywanie uwagi na obecnej chwili nie oznacza,że nie robisz tego,co konieczne w życiu. Stale rozpoznajesz jednak to, co najważniejsze. Tylko wtedy . z dużą lekkością ,możesz radzić sobie ze wszystkim...[..]'

'Za każdym razem kiedy coś się kończy - nowa znajomość, wakacje, pobyt z dziećmi w domu - umierasz małą śmiercią. Forma, która w świadomości funkcjonowała jako to doświadczenie ,zanika, rozpada się. Często pozostawia to po sobie pustkę, która większość ludzi odsuwa od siebie,nie chcąc jej odczuwać,ani się z nią zmierzyć. 
Jeśli nauczysz się AKCEPTOWAĆ ,a nawet więcej , witać z radością wszystkie zakończenia w życiu , odkryjesz,że to uczucie pustki,które wydawało się tak nieznośne, przemienia się w poczucie wewnętrznej przestrzeni,w coś , co kryje w sobie głęboki pokój.
Ucząc się codziennego umierania - otwierasz się na ŻYCIE'.

Szczerze polecam! Naprawdę warto ją mieć przy sobie. Każdego dnia, w każdej minucie....

'Ukryte Terapie'




Książki, które przeczytałam jednym tchem.
Dające dużo do myślenia, momentami poruszające bardzo trudne tematy, które są jakże kontrowersyjne,ale ja wierzę, Wierzę we wszystko to,co napisał Pan Zięba.
To zbiór mądrości, niesamowitej wiedzy. Książka, która powinna się znaleźć u każdej osoby, która chce zadbać o swoje zdrowie.
Niektóre zagadnienia były mi bliższe, inne dalsze.
Jerzy Zięba ma dar pisania. Wszystko co wyszło spod jego pióra , napisane jest prostym językiem, bez wtrącania żadnych medycznych , mało interesujących lub ciężkich do zrozumienia faktów.
Poza tym Autor przeanalizował wiele naukowych badań ,więc nie są to wiadomości wyssane z palca.
Najbliższym tematem o którym pisał autor to działania tomografii komputerowej, używanie chemio lub radioterapii w walce z nowotworem i szczepionki.
A dlaczego najbliższym? Powiem na 'własne oczy' widziałam ( pracując w szpitalu)co dzieje się z pacjentami po chemii, jak 'bardzo' zmniejsza się guz po 'truciznie' i jak bardzo szkodliwe są te najnowocześniejsze maszyny PET lub CT czy Mammografia!!!!
Każdy pacjent przed scanowaniem powienien być poinformowany jak bardzo niebezpieczne jest prześwietlenie,które będzie miał robione.
To samo tyczy się z chemioterapią. Pacjenci ślepo ufają lekarzom, uważają,że przecież to jedyny sposób na raka. Nie myślą!!!! Nie szukają innego lekarza by spytać się o poradę, nie wiedzą,że istnieją inne środki ,które mogą pomóc itp.
To temat rzeka na który wypowiadałam się kilkakrotnie i nie mam ochoty go ponownie roztrząsać,ale jeśli ktoś szuka naturalnych metod , jeśli ktoś interesuje się zdrowiem i chce zrobić wszystko ,by nie zachorować lub umrzeć na choroby XXI wieku to ta książka jest dla Was.
MUST HAVE!
Nic nie jest tak ważne jak zdrowie! NIC!

'The greatest wealth is health'. 
Największym bogactwem jest ZDROWIE.

Polecam z całego serca !

Pozdrawiam Was i życzę miłego tygodnia,

Minia



 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes